Lundby walczy o loty kobiet: „To dyskryminacja. Oni nie mają o niczym pojęcia”
Maren Lundby (fot. Bartosz Leja)

Lundby walczy o loty kobiet: „To dyskryminacja. Oni nie mają o niczym pojęcia”

Po drastycznej różnicy zdań pomiędzy najlepszą obecnie skoczkinią na świecie, Norweżką Maren Lundby, a działaczami Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS), w kwestii zielonego światła dla lotów narciarskich pań, sprawa ta ma swój ciąg dalszy. Pojawia się coraz więcej głosów popierających rozwój skoków narciarskich kobiet. Nie brakuje jednak także głosów sprzeciwu.

 

„Mamut” w Vikersund nie dla kobiet

Vikersund 2019 skocznia fot.LukaszSzymura 300x200 - Lundby walczy o loty kobiet: "To dyskryminacja. Oni nie mają o niczym pojęcia"
Skocznia do lotów w Vikersund (fot. Łukasz Szymura)

Po ukazaniu się propozycji kalendarzy na sezon 2020/2021, łatwo można było zauważyć, że nie ma w nich konkursu lotów narciarskich kobiet w Vikersund. A o taki lobbowali Norwegowie, na czele z Maren Lundby oraz dyrektorem sportowym tamtejszych kadr, Clasem Brede Bråthenem. Okazuje się, że propozycja norweskich działaczy, aby finał Pucharu Świata odbył się właśnie na „mamuciej” skoczni Vikersundbakken (HS-240), została odrzucona większością głosów. Oficjalnie decyzja była podyktowana tym, że na termin 19-21 marca 2021 roku są już zaplanowane zmagania w rosyjskim Niżnym Tagile. Nieoficjalnie, chodziło o obawę wobec konsekwencji rywalizacji kobiet na tak dużym obiekcie.

To dyskryminacja. Słyszałam argumenty tak głupie, że nie można ich traktować poważnie. Oczywiście to nie jest dobra decyzja, ale nie jestem zaskoczona. Niektórzy ludzie tam po prostu siedzą i o wszystkim decydują, nie mając o niczym pojęcia. Często są nieobecni na naszych konkursach i w kwestii skoków narciarskich kobiet mają najmniejszą wiedzę – powiedziała Lundby norweskiemu portalowi Dagbladet.no. Norweżka jako niepoważne traktuje argumenty związane z obawami o upadki i kontuzje. – Bez względu na to, czy jest się mężczyzną, czy kobietą, zajmujemy się sportem mocno ryzykownym i jesteśmy świadomi ryzyka. Jeśli działacze uważają, że mogą się zdarzać niebezpieczne upadki, to przez lata nieodpowiedzialne było zezwalanie na loty mężczyzn – skwitowała.

8H7A1471 - Lundby walczy o loty kobiet: "To dyskryminacja. Oni nie mają o niczym pojęcia"
Maren Lundby i Daniela Iraschko-Stolz (fot. Julia Piątkowska)

Przypomnijmy, że pojedyncze próby na skoczniach do lotów narciarskich oddawały już takie zawodniczki, jak Austriaczka Daniela Iraschko-Stolz, czy Norweżki Anette Sagen i Line Jahr. Pierwsza z wymienionych skoczkiń już w 2003 roku na Kulm-Skiflugschanze (HS-200) poszybowała na odległość 200 metrów i do dzisiaj jest to nieoficjalny żeński rekord świata w długości lotu. Od tego czasu w kwestii rywalizacji kobiet na „mamutach” zmieniło się jednak niewiele, a praktycznie nic. Nie można jednak nie zauważyć, że coraz więcej konkursów kobiet w Pucharze Świata odbywa się nie na normalnych, 90-metrowych obiektach, a na dużych 120-metrowych skoczniach. Panie coraz bardziej oswajają się zatem z większymi prędkościami i dłuższymi skokami, w przypadku najlepszych przekraczającymi nawet 140 metrów.

 

Szerokie poparcie działaczy i norweskich władz

Dlatego też od kilku lat Maren Lundby jest jedną z zawodniczek najgłośniej kontestujących odmowne decyzje FIS w kwestii zezwolenia na loty narciarskie kobiet. – Mogłabym wymienić nazwiska przeciwników tego pomysłu, ale nie jestem pewna, czy chcę. Tę sprawę należy rozwiązać na najwyższych szczeblach – podkreśliła. Jej działania wsparł nie tylko wspomniany Clas Brede Bråthen, który o opiniach FIS powiedział, że są „z epoki kamienia łupanego”, ale też prezes Norweskiego Związku Narciarskiego, Erik Røste. Co więcej, w sprawę ma zaangażować się nawet norweski minister kultury i równouprawnienia Abid Raja, znany też jako ceniony prawnik broniący praw obywatelskich. Polityk już wcześniej wspierał Lundby w zakresie działań na rzecz poprawy sytuacji kobiet w skokach narciarskich.

Maren.Lundby Lahti.2017 fot.Julia .Piatkowska 300x199 - Lundby walczy o loty kobiet: "To dyskryminacja. Oni nie mają o niczym pojęcia"
Maren Lundby (fot. Julia Piątkowska)

Nie brakuje też słów wsparcia z trenerskiej strony. Szkoleniowiec męskiej kadry narodowej Norwegii, Alexander Stöckl, przyznał, że pomimo różnicy w skokach narciarskich kobiet i mężczyzn, panie mogą poradzić sobie na „mamutach”. – 15-20 skoczkiń radzi sobie na nartach naprawdę świetnie. Trzeba przyznać, że istnieje różnica w sile i odporności u mężczyzn i kobiet, panowie mają pewną przewagę ze względu na różnicę płci. Jednak jeśli chodzi o skoki narciarskie, umiejętności latania są ważniejsze od siły. Niektóre skoczkinie mają co najmniej tak dobre zdolności latania, jak skoczkowie – ocenia trener z Austrii. Zwraca jednak też uwagę na drugą stronę medalu. – Na skoczniach do lotów jest większa prędkość, która jeszcze wzrasta wraz z fazą lotu. To wyzwanie i większe ryzyko. Rozumiem jednak Maren Lundby. Szczególnie z jej punktu widzenia trudno zrozumieć, że nie ma zgody na loty w Vikersund. Maren jest siłą napędową skoków kobiet.

Póki co trudno jednak oczekiwać, że 18 maja, kiedy dopracowana zostanie kolejna wersja kalendarzy zawodów Letniego Grand Prix i Pucharu Świata w sezonie 2020/2021, Vikersund znajdzie się w żeńskim grafiku. Mimo tego warto wspomnieć, że skoczkinie przez lata musiały domagać się startów najpierw w Mistrzostwach Świata, później w Pucharze Świata, a następnie w Zimowych Igrzyskach Olimpijskich. Zapewne przyjdzie czas i na loty. Tylko czy doczeka się tego jedna z najwybitniejszych przedstawicielek tej dyscypliny, Maren Lundby?

 

źródło: Dagbladet.no

 

Podziel się:

Dodaj komentarz