Sara Tajner o wpisach internautów: „Ludzie hejtują mnie za moje nazwisko”
Sara Tajner (fot. Julia Piątkowska)

Sara Tajner o wpisach internautów: „Ludzie hejtują mnie za moje nazwisko”

Ogłoszenie przez Polski Związek Narciarski kadr polskich skoczków i skoczkiń na sezon 2020/2021 przyniosło sporo niespodzianek, głównie za sprawą połączenia męskiej kadry A oraz B. Jak się okazuje, niezdrowe emocje wśród niektórych wzbudziła nominacja 14-letniej Sary Tajner do grupy rezerwowej kadry młodzieżowej kobiet.

 

W składzie żeńskiej kadry narodowej znalazło się sześć zawodniczek, ponadto cztery zostały ujęte w grupie rezerwowej, która zgodnie z informacjami PZN, będzie szkolona w ograniczonym zakresie, w miarę posiadanych środków finansowych. W tej drugiej ekipie znalazła się Sara Tajner, córka byłego reprezentanta Polski w skokach narciarskich Tomisława Tajnera, jednocześnie wnuczka prezesa Polskiego Związku Narciarskiego Apoloniusza Tajnera.

W związku z rodzinnymi powiązaniami, niektórzy w niewybredny sposób słownie zaatakowali 14-letnią zawodniczkę ze Szczyrku. Pod artykułami o nominacjach pojawiły się krytyczne komentarze związane z tym, że to właśnie ta skoczkini została ujęta w zapleczu kadry. Przypomnijmy jednak, że w rozegranych w lutym tego roku żeńskich mistrzostwach Polski na normalnej skoczni Skalite (HS-104) w Szczyrku, w gronie dziesięciu startujących, Sara Tajner zajęła szóste miejsce, mimo że była najmłodszą zawodniczką na starcie. Wcześniej wygrała cykl LOTOS Cup w kategorii młodziczek. Nie może zatem dziwić, że skoczkini prezentująca wysoki sportowy poziom znalazła się w dziesięcioosobowej grupie, która decyzją działaczy została objęta szkoleniem.

Ludzie hejtują mnie za moje nazwisko. Ja tak się urodziłam, mam takie nazwisko, to nie zależy ode mnie. Jeśli chodzi o skoki, nie chciałam skakać, nikt mnie do tego nie zmuszał. Sama w końcu zrozumiałam, „chcę skakać”. To była moja decyzja, nikt mnie do tego nie pchał – powiedziała Sara Tajner w nagraniu wideo na swoim profilu na Instagramie. Wcześniej dodała screen komentarzy, które pojawiły się pod jednym z artykułów na portalu Sport.pl. Tam internauci wytykali jej m.in. właśnie rodzinne koligacje, a także deprecjonowali sens skoków narciarskich kobiet. – Nie rozumiem osób, które nigdy nie miały kontaktu ze skokami, a i tak muszą wyrazić swoje zdanie. Ja jestem odporna na tego typu komentarze i szczerze się z tego śmieję, ale niektórym ludziom może to sprawić wiele cierpienia. Uważajcie na to co piszecie w internecie – dodała we wpisie.

 

 

Ocena sportowców nie powinna być związana z ich bliskimi, czy rodzinnymi powiązaniami, a jedynie sportowymi wynikami. Ponadto, każda krytyka powinna być konstruktywna i mieć swoje granice, a ta została tym razem przekroczona. Niestety młodzi sportowcy w obecnych czasach, w dobie wszechobecnego Internetu, są narażeni na krytykę, która niejednokrotnie przeradza się w niewybredny „hejt”. Ci jednak, którzy wykazują się odpornością mentalną na tego typu zaczepki, często wychodzą z tego mocniejsi. I tego młodej zawodniczce życzymy.

 

źródło: Instagram / informacja własna

 

Podziel się:

Dodaj komentarz