Skoczkinie chcą, trenerzy są podzieleni… Kto ma rację w sporze o loty kobiet?
Łukasz Kruczek (fot. PZN)

Skoczkinie chcą, trenerzy są podzieleni… Kto ma rację w sporze o loty kobiet?

Wymiana zdań Maren Lundby z Sandro Pertile wzbudziła sporo emocji w kwestii lotów narciarskich kobiet. Norweżka wraz z rodzimymi działaczami apelowała o to, aby konkurs na „mamucie” w Vikersund znalazł się w kalendarzu już w 2021 roku. Włoski dyrektor Pucharu Świata był temu przeciwny. Okazuje się, że jest więcej sceptycznych głosów w kwestii rywalizacji kobiet na tak dużych skoczniach.

 

Lundby vs Pertile

MarenLundby Lillehammer2019 fot.MartynaOstrowska 300x199 - Skoczkinie chcą, trenerzy są podzieleni... Kto ma rację w sporze o loty kobiet?
Maren Lundby (fot. Martyna Ostrowska)

Według Maren Lundby, która od trzech sezonów rządzi na światowych skoczniach, nadszedł czas, aby dać kobietom szansę na loty. Panie, które najpierw w Pucharze Świata rywalizowały na „normalnych” dziewięćdziesiątkach, później wskoczyły na „duże” sto dwudziestki, teraz coraz częściej domagają się konkursów na „mamucich” dwusetkach. 25-letnia norweska zawodniczka uważa, że najbezpieczniejsza byłaby do tego właśnie Vikersundbakken (HS-240), na której prędkość na progu nie jest tak duża jak na pozostałych „mamutach”, ponadto tor lotu nie jest tam aż tak wysoki. 

Pomimo norweskich propozycji, lobbowania ze strony tamtejszych działaczy i trenerów, Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS), nie była przekonana do tego pomysłu i dość szybko odrzuciła go podczas obrad komisji kalendarzowej. Wśród argumentów przeciwników pojawiały się przede wszystkim obawy przed poważnymi upadkami i kontuzjami oraz wciąż zbyt małe doświadczenie wystarczająco dużej grupy skoczkiń. Nowy dyrektor PŚ Sandro Pertile stwierdził, że jeszcze nie nadszedł czas na tak odważny krok w skokach narciarskich kobiet. Przeciwnicy norweskiej propozycji zaznaczali jednocześnie dość asekuracyjnie, że loty narciarskie kobiet to przyszłość, na którą będzie trzeba poczekać jeszcze kilka lat.

 

Bez ryzyka w Vikersund, ale skoki to „produkt”

Vikersund 2019 skocznia fot.LukaszSzymura 300x200 - Skoczkinie chcą, trenerzy są podzieleni... Kto ma rację w sporze o loty kobiet?
Skocznia do lotów w Vikersund (fot. Łukasz Szymura)

W tym gronie jest także trener polskiej kadry skoczkiń, Łukasz Kruczek, który wymienia inne mankamenty pomysłu rodem z Kraju Wikingów. – Myślę, że to temat przyszłości, do którego na pewno jako dyscyplina, skoki kobiet dojdą. Maren apeluje i doskonale ją rozumiem, bo w obecnej dyspozycji na pewno byłaby jedną z faworytek. Nie widzę przeszkód do samego skakania na takiej skoczni i jeśli chodzi o obiekt w Vikersund, to w ogóle nie ma zagrożenia – ocenił w rozmowie z naszym portalem. Wcześniej rozmawiając z Mateuszem Leleniem z TVP Sport stwierdził, że nawet cztery polskie skoczkinie poradziłyby sobie bezpiecznie na tak dużym obiekcie.

Jedyną przeszkodą jest przedstawienie skoków kobiet, jako produktu telewizyjnego. Zawody są skomercjalizowane i aby wszystko miało szanse powodzenia, musi być dobrym produktem. Myślę, że na ten moment, mówimy o stanie na koniec minionego sezonu, nie ma tak dużej liczby zawodniczek by pokazać rywalizację na wysokim poziomie, szczególnie na skoczni w Vikersund. Poziom jednak tak szybko się zmienia, że niebawem zobaczymy zawodniczki również na skoczniach do lotów – skwitował Kruczek.

 

Za mało „lotniczek”?

Katharina.Althaus lot fot.FrederikClasen 300x199 - Skoczkinie chcą, trenerzy są podzieleni... Kto ma rację w sporze o loty kobiet?
Katharina Althaus (fot. Frederik Clasen)

Podobne zdanie na ten temat ma dyrektor sportowy Niemieckiego Związku Narciarskiego, Horst Hüttel, który twierdzi, że około 15-20 zawodniczek byłoby już w stanie poważnie rywalizować na „mamucich” skoczniach. Działacz dodaje jednak, że trudno byłoby rozegrać w pełni konkurencyjne zawody z udziałem 40 skoczkiń. – Dla niektórych dziewczyn jest jeszcze za wcześnie – ocenił w rozmowie z portalem Sport1.de mimo tego, że znakomita niemiecka zawodniczka, Katharina Althaus wsparła propozycję Maren Lundby.

Zgodnie z takimi opiniami, przy obecnym poziomie doświadczenia pucharowego ogółu, konkurs lotów byłby nie faktycznym przeglądem poziomu poszczególnych nacji, a rywalizacją nielicznej czołówki. Możliwe, że nieco mniej znaczące ekipy nie miałyby w takich zmaganiach szans na występ. To mogłoby jeszcze powiększyć dysproporcje.

To byłaby rywalizacja najlepszej 10-15 pań, a przecież inne zawodniczki też są istotne. Konkursy zorganizowane dla tak małej liczby skoczkiń, byłyby dyskryminujące dla reszty. Warto oddać głos nie tylko najlepszym, ale wysłuchać opinii większości kobiet startujących w Pucharze Świata. Może się mylę, ale wątpię czy jest choćby 20 skoczkiń, które są gotowe latać choćby powyżej 150 metrów  – ocenił włoski szkoleniowiec, Claudio Gabrielli. Przyznał jednak, że jego rodaczka Lara Malsiner, dwukrotna medalistka mistrzostw świata juniorów, zapytana o to czy odważyłaby się oddać skok na „mamucie”, bez wahania potwierdziła.

 

Bartosz Leja,
źródło: informacja własna / Sport1.de

 

Podziel się:

Dodaj komentarz