Szybka reakcja Putina na potrzeby rosyjskich skoczkiń, czyli jak to się robi w Rosji
Alina Borodina i Sofja Tichonowa (fot. Evgeny Votintsev)

Szybka reakcja Putina na potrzeby rosyjskich skoczkiń, czyli jak to się robi w Rosji

O tym, jak duży wpływ na lokalne władze ma prezydent Rosji, przekonali się niedawno lokalni działacze narciarscy w Petersburgu. To właśnie stamtąd pochodzą i tam trenują jedne z najbardziej utalentowanych skoczkiń narciarskich ekipy Sbornej. Do niedawna rosyjskie zawodniczki mogły narzekać na warunki panujące w salach treningowych przy skoczniach. Sporo ma się zmienić właśnie dzięki szybkiej decyzji Władimira Putina.

 

Petersburg – skoczkinie bez skoczni

Lidiia Iakovleva alexeykabelitskiy.FISSkiJumpingChaikovsky 300x200 - Szybka reakcja Putina na potrzeby rosyjskich skoczkiń, czyli jak to się robi w Rosji
Lidija Jakowlewa (fo. Alexey Kabelitskiy / FIS Ski Jumping Chaikovsky)

Sofja Tichonowa i Anna Szpiniewa, czyli mistrzynie świata juniorek z 2015 i 2019 roku, a także Lidija Jakowlewa, mistrzyni świata juniorek z 2020 roku – te zawodniczki na co dzień trenują w Petersburgu. Niestety od lat warunki panujące w tamtejszych centrach narciarskich pozostawiają sporo do życzenia. Reprezentantki miejscowego klubu Dynamo Sankt Petersburg mają co prawda do dyspozycji kilka skoczni, jednak zarówno one, jak i infrastruktura wokół, nie ułatwiają treningów.

Skocznia K-65 usytuowana w podmiejskiej wsi Jukki nie posiada igelitu i jest używana wyłącznie zimą. Jej profil jest ponadto dość przestarzały i nie odpowiada współczesnym standardom. Na terenie Toksowa leżącego nieopodal Petersburga znajduje się natomiast kompleks skoczni, z których największa ma punkt konstrukcyjny równy 88. metrom. Niestety obiekt od wielu lat jest nieużywany, a do całorocznej dyspozycji zawodniczek startujących w zawodach Pucharu Świata pozostaje 65-metrowa skocznia wyposażona w igelit. Są oczywiście także mniejsze, jednak dla skoczkiń tego formatu, do poważnych treningów są już potrzebne większe odległości.

Jak informują rosyjskie media, podczas wideokonferencji, którą Władimir Putin odbył za pośrednictwem internetu z rosyjskimi obywatelami, z prezydentem skontaktował się Igor Winogradow. Weteran II wojny światowej, który święcił spore sukcesy w akrobatyce, później zajmował się sportem również jako trener. 91-latek przedstawił trudną sytuację petersburskich sportowców, jako przykład podając właśnie skoczkinie narciarskie. Zaznaczył, że panie nie mają do dyspozycji nawet odpowiedniej sali sportowej, na której mogłyby ćwiczyć poszczególne elementy skoków, a także komfortowo zająć się przygotowaniem siłowym i fizycznym. Brakuje tam szatni, a budynek nie jest wyposażony w izolację, przez co zimą sportowcy trenują w ekstremalnych, mroźnych warunkach. – Mam wielką prośbę. Proszę nam pomóc – zwrócił się Winogradow do Putina.

 

Władimir Putin i… wszystko jasne

Anna Shpyneva fot.AlexeyKabelitskiy 300x200 - Szybka reakcja Putina na potrzeby rosyjskich skoczkiń, czyli jak to się robi w Rosji
Anna Szpiniewa (fot. Alexey Kabelitskiy)

Nie jest tajemnicą, jak mocną pozycję ma rosyjski prezydent w swoim kraju. Dlatego też nie może dziwić, że Władimir Putin szybko, w swoim stylu, zareagował na ten apel. – Obiecuję, że sala powstanie. Ale ty sam nie prezentuj niczego na ten trampolinie, nie musisz. Niech dziewczyny skaczą – powiedział ze śmiechem do Winogradowa. Dość szybko pojawiły się też konkretne decyzje. Tuż po wideokonferencji rosyjski prezydent polecił władzom miasta wybudować salę sportową na miarę potrzeb tamtejszych sportowców zajmujących się skokami narciarskimi i kombinacją norweską. Całe przedsięwzięcie ma być skrupulatnie nadzorowane, a jej końcowe efekty mają być widoczne już na początku października i mają trafić wprost na prezydenckie biurko.

91-letni działacz, który postanowił zwrócić się aż do samej „góry” aby poprawić sytuację rodzimych skoczkiń przyznał, że w Petersburgu brakuje też nowoczesnych kompleksów skoczni. W związku z tym zawodniczki są zmuszone do bardzo dalekich podróży do oddalonych o setki kilometrów kompleksów w Niżnym Tagile, Czajkowskim, czy Krasnej Polanie. 91-latek podkreślił, że kompleks Jukki potrzebuje modernizacji 65-metrowej skoczni i wybudowania nowej, 40-metrowej. Ponadto w Toksowie do remontu nadaje się niespełna 90-metrowy obiekt, a 120-metrowy (ten póki co w sferze marzeń), umożliwiłby Petersburgowi nawet na organizowanie międzynarodowych zawodów najwyższej rangi. To jednak póki co melodia przyszłości. Spoglądając jednak na szybkość reakcji lokalnych władz na słowa Władimira Putina… być może nie tak odległej.

 

Bartosz Leja,
źródło: ria.ru, spbdnevnik.ru

 

Podziel się:

Dodaj komentarz