Łukasz Kruczek: „Brak kibiców, maseczki, ostrożność… Ale skocznia jest taka sama”
Trener Łukasz Kruczek, na pierwszym planie (fot. Bartosz Leja)

Łukasz Kruczek: „Brak kibiców, maseczki, ostrożność… Ale skocznia jest taka sama”

Polskie skoczkinie mają za sobą pierwsze treningowe skoki w ramach zawodów Letniego Grand Prix we Frensztacie. Póki co w Czechach bardzo dobrze prezentuje się Kinga Rajda, która w dwóch treningach plasowała się w czołówce. Liderka biało-czerwonych odpuściła jednak udział w trzecim treningu. – Te dwa skoki były dobrej jakości, zdecydowaliśmy na zaoszczędzenie energii na konkurs – powiedział nam trener Łukasz Kruczek.

 

Pierwszą i jedyną tego lata areną zmagań dla zawodniczek startujących w cyklu LGP jest skocznia im. Jiri Raski w czeskim Frensztacie. Zawody są rozgrywane bez udziału kibiców i z zaostrzonym reżimem sanitarnym spowodowanym pandemią koronawirusa. Jak wyglądają w tych czasach realia panujące w skokach narciarskich? – W pewnym sensie cały ten okres od początku lata jest dla nas taki, bo dziewczyny także jako pierwsze, już w maju, rozpoczęły treningi na skoczni. Jaka jest różnica w porównaniu do czasów sprzed pandemii? Brak kibiców, maseczki, ostrożność, ale poza tym skocznia jest taka sama – podkreślił szkoleniowiec Polek.

 

Rajda w czołówce

Kinga Rajda LMP.kobiet.Szczyrk.2017 fot.Julia .Piatkowska 300x200 - Łukasz Kruczek: "Brak kibiców, maseczki, ostrożność... Ale skocznia jest taka sama"
Kinga Rajda (fot. Julia Piątkowska)

W gronie naszych reprezentantek zdecydowanie najlepiej spisywała się dzisiaj Kinga Rajda. Już w pierwszym skoku „zapoznawczym” 19-latka uzyskała 96 metrów, co dało jej solidne 6. miejsce w gronie 27 startujących skoczkiń. Do trzeciej w stawce Słowenki Emy Klinec straciła 7,3 punktu. W drugiej próbie poszybowała 93,5 metra, zameldowała się na 5. pozycji i do trzeciej wówczas Słowenki Speli Rogelj straciła już zaledwie 1,8 punktu. Można więc śmiało stwierdzić, że apetyty przed jutrzejszym konkursem indywidualnym są całkiem spore. Dodajmy, że Rajda nie wzięła udziału w trzeciej rundzie treningowej. – Skoki Kingi są stabilne i dobrej jakości. Zawsze można w nich jednak coś udoskonalić. Skoki narciarskie to jest ciągła pogoń, aby być lepszym. Nie można odpuścić bo konkurencja nie śpi i też się doskonali. Odpuszczenie trzeciej serii wynikało właśnie z tego, że oddała dwa powtarzalne skoki, a że jesteśmy w okresie już długiego treningu, zdecydowaliśmy po prostu odpuścić i zaoszczędzić energii – wyjaśnił Kruczek.

Ze skoku na skok rozkręcała się Kamila Karpiel, która po skokach na 64,5, 79 oraz 81,5 metra zajmowała odpowiednio 25., 14. i 12. miejsce. Dodajmy, że w pierwszej, najmniej udanej próbie, 18-latka jako jedyna w całej stawce zmagała się z niekorzystnym wiatrem w plecy. – Pierwszy skok nieco ją zaskoczył. Kamila skacze ostatnio podobnie powtarzalnie jak Kinga, więc drugi i trzeci skok były okej. Myślę, że jutro może być jeszcze lepiej – ocenił 44-letni szkoleniowiec.

 

Problemy Szwab z prędkością

Joanna Szwab fot.JuliaPiatkowska 300x200 - Łukasz Kruczek: "Brak kibiców, maseczki, ostrożność... Ale skocznia jest taka sama"
Joanna Szwab (fot. Julia Piątkowska)

Od najmocniej skaczących zdecydowanie odstawały jednak pozostałe trzy reprezentantki Polski. Niepokoić może szczególnie forma Joanny Szwab, która za każdym razem plasowała się (wraz z kilkoma konkurentkami) na końcu stawki. 23-letnia skoczkini odstawała szczególnie prędkością na progu –  w każdej z serii treningowej tuż przed wybiciem była najwolniejsza. Podczas gdy najlepsze pod tym względem panie przekraczały 87 km/h, prędkości zawodniczki z Chochołowa oscylowały w granicach 83-84 km/h. W skokach narciarskich taka różnica to przepaść, mająca ogromny wpływ na końcową odległość. – U Asi mamy problem z prędkościami, który pojawił się tego lata i zdarza się że jedzie bardzo wolno – tak jak dziś. Taki spadek uniemożliwia uzyskanie dobrej odległości nawet przy super skoku. Musimy to szybko poprawić by jak najszybciej ten element wrócił do normalności – skwitował Łukasz Kruczek.

Także 18-letnia Nicole Konderla i 15-letnia Wiktoria Przybyła, która dołączyła do reprezentacyjnego składu na zawody w Czechach najpóźniej, nie zaszalały z odległościami. Dla obu skoczkiń priorytetem jest jednak co innego. – Dziewczyny cały czas są na etapie zbierania doświadczeń. Oczywiście obie przy bardzo dobrych próbach mogą sprawić niespodziankę, ale dla nich celem jest przede wszystkim trening i przygotowanie do zimy. Reasumując, zawody są jutro i dzisiejszy dzień był typowo treningowy – podsumował trener polskiej kadry kobiet.

Wyniki piątkowych treningów >>>

Sobotni konkurs Letniego Grand Prix kobiet rozpocznie się o godzinie 10:30. Przypomnijmy, że najlepszym wynikiem osiągniętym dotychczas przez polską skoczkinię w zawodach tej rangi jest 23. lokata, którą wywalczyła Magdalena Pałasz w 2014 roku w kazachskich Ałmatach. W sobotę istnieje wielka szansa na poprawę tego rezultatu.

 

Bartosz Leja,
informacja własna

 

Podziel się:

Dodaj komentarz