Schlierenzauer odzyskał siły. Chwali współpracę na linii Widhoelzl – Schuster
Gregor Schlierenzauer (fot. Wiktoria Bąk)

Schlierenzauer odzyskał siły. Chwali współpracę na linii Widhoelzl – Schuster

Niepokojące były ostatnie wieści dotyczące Gregora Schlierenzauera, który poinformował że w lipcu przeszedł uciążliwą infekcję wirusową. Problemy zdrowotne Austriaka są już jednak na szczęście przeszłością, a teraz utytułowany skoczek zapewnia, że wraca do pełni sił. 30-latek wystartuje też w zawodach Letniego Grand Prix w Wiśle.

 

Austriak pokonał infekcję wirusową

W dobie pandemii koronawirusa, każde odstępstwo od normalnego samopoczucia może niepokoić. „Jeżeli w takim czasie czujesz się nieswojo, masz zadyszkę, jesteś osłabiony i narzekasz na brak energii, sygnał alarmowy dzwoni głośniej niż zwykle. Nawet najmniejsze kroki wydawały się być maratonem” – pisał na przełomie lipca i sierpnia Schlierenzauer na swoim blogu. Okazało się, że austriacki skoczek nabawił się tajemniczej infekcji wirusowej, która mimo iż nie miała związku z wirusem SARS-CoV-2, mocno osłabiła organizm zawodnika w drugiej połowie poprzedniego miesiąca.

Brak możliwości treningu przez trzy tygodnie było dla poszukującego formy sprzed lat skoczka pewnym utrudnieniem, jednak szczęśliwie już w sierpniu Austriak mógł powrócić do treningu w pełnym obciążeniu i prób na skoczni. „Najpierw ćwiczenia w Innsbrucku i Garmisch-Partenkirchen, później w Oberstdorfie – program ostatnich dwóch tygodni był obfity i pełen potu. Po mimowolnej lipcowej przerwie było jasne, że nie wszystkie skoki będą dla mnie łatwe. Najważniejsze jest jednak to, że wróciłem do zdrowia i poczułem, że wróciłem do sił” – podkreślił Schlierenzauer w najnowszym wpisie.

 

Powrót do rywalizacji i testy sprzętu

Dzięki lepszemu samopoczuciu i dyspozycji, 30-latek z Fulpmes znalazł się w siedmioosobowym składzie reprezentacji Austrii na zawody LGP w Wiśle. Ekipa trenera Andreasa Widhoelzla wyruszyła w Beskidy już w poniedziałek. Wszystko po to, aby przez trzy dni potrenować na skoczni im. Adama Małysza, która będzie areną zmagań skoczków w czasie najbliższego weekendu. „Nie mogę się doczekać ponownego spotkania z rodziną skoków narciarskich i możliwości ponownego założenia numeru startowego. Porównanie z innymi na pewno będzie ekscytujące. Przede wszystkim ważne jest jednak nabycie doświadczenia w związku ze zmianami w przepisach. Dotyczy to kombinezonów, ale też dostosowania wkładek do butów, które zaprojektowano w taki sposób, aby zminimalizować ryzyko kontuzji podczas lądowania” – zaznacza triumfator klasyfikacji generalnej Grand Prix sprzed dwunastu lat.

Przypomnijmy, że Gregor Schlierenzauer podczas zeszłorocznego konkursu LGP w niemieckim Hinterzarten, zajmując drugie miejsce, powrócił na podium zawodów FIS po czteroletniej przerwie. Czy i w tym roku uda mu się zrobić krok w kierunku powrotu na narciarski szczyt? W tym nadal pomaga mu jego indywidualny trener, Werner Schuster. Schlierenzauer ma też pełne zaufanie do nowego trenera austriackiej kadry. „Współpraca z zespołem trenerskim jest bardzo pozytywna i motywująca. Andreas Widhoelzl jest niezwykle zaangażowany. Nadajemy na tej samej fali, a koordynacja i komunikacja między sztabem szkoleniowym, a moim doradcą Wernerem Schusterem jest doskonała” – zapewnia.

Warto dodać, że Schlierenzauer wystartował do tej pory w siedmiu konkursach Letniego Grand Prix w Wiśle. Najlepiej spisał się w 2011 roku, kiedy zajął trzecie miejsce. Przed rokiem Austriak wylądował  na skoczni im. Adama Małysza na 25. pozycji. W tym roku poza nim, w Beskidach zaprezentuje się jego sześciu reprezentacyjnych kolegów – Philipp Aschenwald, David Haagen, Jan Hoerl, Daniel Huber, Clemens Leitner oraz Peter Resinger.

 

Bartosz Leja,
źródło: gregorschlierenzauer.at

 

Podziel się:

Dodaj komentarz