Dawid Kubacki: „W porównaniu do poprzednich lat jest przepaść. Ryzyko jest wysokie”
Dawid Kubacki (fot. Julia Piątkowska)

Dawid Kubacki: „W porównaniu do poprzednich lat jest przepaść. Ryzyko jest wysokie”

Ubiegłoroczny zwycięzca cyklu Letniego Grand Prix, Dawid Kubacki zajął drugie miejsce podczas prologu w Wiśle Malince. Stawką dzisiejszego starcia był Puchar TVP Sport, który zgarnął Kamil Stoch. Mistrz świata z 2019 roku w treningach zajmował jednak czołowe pozycje prezentując się znakomicie. Po piątkowej rywalizacji wyraził jednak zaniepokojenie realiami w czasach pandemii koronawirusa.

 

Oczekiwany smak rywalizacji

Zdobywca drugiego miejsca w piątkowych zmaganiach był zadowolony ze swoich prób. – Moim zdaniem było fajnie, pogoda nam dopisała, wiatr coś tam próbował kręcić, ale nie jakoś mocno. Obyło się bez żadnych problemów, skakało się też dość fajnie. Wiadomo, że nie były to skoki na najwyższym poziomie, przynajmniej w moim wykonaniu, ale było okej i na pewno odległości były satysfakcjonujące – powiedział. Kubacki. 30-latek z Szaflar w dzisiejszych seriach treningowych szybował 129 i 134,5 metra zajmując kolejno pierwsze i drugie miejsce. Podczas prologu wylądował na 131. metrze, jednak nie pozwoliło to na wygraną.

Podopieczny trenera Michala Doleżala przyznał również, że cieszy się z tego, że jest w Wiśle i konkursy Letniego Grand Prix na skoczni im. Adama Małysza nie zostały odwołane przez pandemię. – Można było poczuć troszkę rywalizacji oraz dopingu od kibiców, także na pewno miło było tutaj być – zapewnił.

 

Kubacki o pandemii: „Ryzyko jest wysokie”

Ze względu na pandemię koronawirusa, organizatorzy musieli zadbać o bezpieczeństwo wszystkich przebywających na skoczni w Wiśle. Zdecydowali, że konkursy odbędą się z udziałem kibiców, jednak z zachowaniem wszystkich rygorów sanitarnych, dlatego na skoczni została ograniczona liczba widzów. – Porównując to co mamy tutaj na skoczni z poprzednimi latami, to jest przepaść. Każdy zdaje sobie sprawę z tego, że jednak takie duże zgromadzenia nie są wskazane i ryzyko jest bardzo wysokie, więc rywalizujemy w takich warunkach jakie mamy. Myślę, że każdy musi do tego przywyknąć, nic innego nie jesteśmy na tę chwilę w stanie zrobić – powiedział zwycięzca ubiegłorocznego sezonu letniego. 

Dawid Kubacki pochwalił też organizatorów za przygotowanie do konkursów i dodał, że czuje się bezpieczny. – Uważam, że to jak skocznia jest przygotowana, na pewno zwiększa nasze bezpieczeństwo, bo jednak jesteśmy odgrodzeni od kibiców, od dziennikarzy też stoimy kawałek dalej. Wszyscy chodzą w maseczkach, wszędzie są płyny do dezynfekcji. Myślę, że to ryzyko jest zminimalizowane, ale ja się nie łudzę, że jest zerowe, bo tak naprawdę każdy z nas może gdzieś być zarażonym – ocenił zwycięzca Turnieju Czterech Skoczni.

Reprezentant polskiej kadry narodowej zaapelował do kibiców o rozsądek i przestrzeganie zasad. – Trzeba zachowywać środki ostrożności i środki bezpieczeństwa. Nie pchać się bez potrzeby między ludzi, nosić maski dezynfekować ręce… Tak naprawdę tyle jesteśmy w stanie zrobić, bo kolejny krok to po prostu pozostanie w domu i  nie wychodzenie z niego. Wtedy jednak nie mielibyśmy zawodów – skwitował.

 

„Nie będzie to normalna zima”

Przez trwające zagrożenie związane z wirusem SARS-CoV-2, wciąż nie wiadomo jak będzie wyglądał przyszły sezon zimowy. Sam Dawid Kubacki stwierdził, że istnieje wiele niewiadomych i znaków zapytania.

Wydaje mi się że na sto procent nie będzie to taka normalna zima, jaką znamy z poprzednich lat. Z tego co widać teraz na świecie, to epidemia ciągle trwa. W Polsce teraz mamy rekordy zakażeń. Każdy to troszkę inaczej traktuje, ale myślę, że trzeba się dalej pilnować. Ja się liczę jednak z tym, że zimowe konkursy mogą w większości przypadków odbyć się bez kibiców, albo z ograniczoną ich liczbą. Mam nadzieję, że konkursów nie będą odwoływać i one będą się odbywały normalnie. Jeżeli jednak będzie ograniczona liczba kibiców, lub nie będzie ich wcale, wiadomo że ucierpi na tym widowisko i atmosfera na skoczni. Będziemy musieli sobie radzić w sytuacji, która zaistnieje – podsumował.

 

Julia Piątkowska, Emilia Kryzel
informacja własna

 

Podziel się:

Dodaj komentarz