Kamil Stoch: „Jakby nie było emocji, to nie byłoby już zabawy” [WIDEO]
Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)

Kamil Stoch: „Jakby nie było emocji, to nie byłoby już zabawy” [WIDEO]

Piąty skoczek ubiegłej zimy po skokach na 119,5 i 136 metra zajął drugie miejsce w sobotnich zawodach Letniej Grand Prix. Zwycięzca wczorajszego prologu przegrał walkę o pierwsze miejsce z Dawidem Kubackim o 9,8 punktu. Dla Kamila Stocha było to już 24. podium w zawodach Letniego Grand Prix w karierze.

 

Po wygranym prologu o Puchar TVP Sport, Kamil Stoch stawiany był w gronie głównych faworytów do wygrania dzisiejszych zawodów. W pierwszej serii konkursowej 33-letni podopieczny trenera Michala Doleżala oddał w trudnych warunkach wietrznych skok na odległość 119,5 metra i został sklasyfikowany na szóstej pozycji.

Z warunkami było trochę loteryjnie, ale ja też nie ustrzegłem się błędów. Trochę ten skok był spóźniony i trochę z pozycją najazdową było nie tak jak trzeba. „Przysiadłem” przed odbiciem i przez to potrzebowałem więcej czasu, żeby się wybić z progu – zdradził Stoch tuż po ceremonii dekoracji.

Stoch uzyskał natomiast najwyższą notę w drugiej serii i oddał najdłuższy skok konkursu. Poszybował aż 136 metrów, zaledwie 1,5 metra bliżej niż wynosi letni rekord obiektu im. Adama Małysza w Wiśle. – Nie mówiłbym w tych aspektach, czy był to idealny skok czy nie. Cały czas pracuję, żeby te skoki były coraz lepsze i to był bardzo dobry skok jak na ten okres, na ten czas, na te zawody i na wszystkie te okoliczności. To był skok, z którego jestem dumny – mówi.

Znakomita próba 33-letniego reprezentanta klubu KS Eve-nement Zakopane została wykończona telemarkiem, a sędziowie przyznali mu za styl łącznie aż 57,5 punktu. Sam zawodnik podkreśla, że lądowanie to element skoku, nad którym nadal pracuje i każda daleka próba zakończona dobrze wykonanym telemarkiem przynosi mu wiele satysfakcji. Dwukrotny zdobywca Pucharu Świata zaznacza również, że trenuje po to, żeby wygrywać i zapewnia, że mimo upływu lat oraz ogromnego doświadczenia skoki nadal sprawiają mu ogromną radość. –Trenuje się po to, żeby być najlepszym w zawodach. Pomimo lat są emocje i to dobrze, bo jakby tych emocji nie było, to już nie byłoby takiej zabawy.

Podczas pokonkursowego podsumowania nie zabrakło elementu… piłkarskiego. Mimo tego, że ulubiony klub Kamila Stocha, FC Liverpool, pożegnał się z rozgrywkami Ligi Mistrzów w sezonie 2019/2020 już w 1/8 finału, to 33-latek śledził pozostałe mecze o najważniejsze piłkarskie klubowe trofeum w Europie i nie może się doczekać jutrzejszego finału. Jestem sportowcem, więc nie przewiduję wyniku… Może być ciekawie, obydwie drużyny są mocne, ale jednak skłaniałbym się bardziej za Bayernem – podsumował.

 

 

Julia Piątkowska, Weronika Brodowska
informacja własna

 

Podziel się:

Dodaj komentarz