Kubacki o Stochu: „Młody talent próbował ugryźć swoje, ale walczyłem do końca” [WIDEO]
Dawid Kubacki (fot. Julia Piątkowska)

Kubacki o Stochu: „Młody talent próbował ugryźć swoje, ale walczyłem do końca” [WIDEO]

Dawid Kubacki wymienia się z Kamilem Stochem w roli najlepszego zawodnika od wczoraj. Raz jeden, raz drugi plasuje się na czele poszczególnych serii w Wiśle. Sobotni konkurs Letniego Grand Prix padł łupem 30-latka z Szaflar, który musiał się zmagać nie tylko z rywalami, ale także z mocnym wiatrem w plecy i kapryśną aurą. – Młody obiecujący talent próbował ugryźć swoje w drugiej serii, ale ja też walczyłem do końca – komentował ze śmiechem, mówiąc o starszym koledze z drużyny.

 

Wiatr, deszcz i… młody obiecujący talent

Kubacki okazał się najlepszy w jednej z piątkowych serii treningowych, jednak drugi z treningów, a także prolog o Puchar TVP Sport padł łupem Stocha. Trzykrotny mistrz olimpijski był także na czele serii próbnej przed sobotnim konkursem indywidualnym. W pierwszej rundzie to jednak mistrz świata z Seefeld wyraźnie odleciał konkurentom. Kubacki mając najtrudniejsze warunki wietrzne (0,75 m/s) poszybował 126,5 metra i wypracował sobie ponad dziesięciopunktową przewagę nad kolejnymi skoczkami. W finale pomimo tego, że znów miał najmocniejszy wiatr w plecy (0,78 m/s), odparł ataki rywali i skokiem na 128 metrów zapewnił sobie dziewiąty triumf w zawodach LGP w karierze.

Jestem zadowolony z tego zwycięstwa, fajnie było wrócić do rywalizacji, a jeszcze fajniej jest stać na najwyższym stopniu podium w konkursach odbywających się w Polsce. Młody obiecujący talent próbował ugryźć swoje w drugiej serii, co mu całkiem fajnie wyszło [Stoch skoczył 136 metrów – przyp.red.], ale ja też walczyłem do samego końca, także mogę być zadowolony z tych zawodów. Widziałem skok Kamila wcześniej, ale dla mnie zostało zrobić swoje. Jak Stefanek Hula wchodził na belkę, to pierwsze krople dało się zauważyć. Później czekałem kiedy zapali się „żółte”, żeby wejść jak najszybciej i nie zmoknąć, ale przed deszczem nie uciekłem – komentował w dobrym humorze po triumfie.

Zapytany o to, czy obfity deszcz, który pojawił się podczas jego finałowej próby, mocno utrudnił mu zadanie, odparł: – Zmoczony kombinezon jest trochę cięższy, będzie się inaczej zachowywał, ale tego bym nie wyliczał. Nie zdążyło mnie aż tak bardzo „dolać”, żeby to była diametralna różnica. Takie momenty są integralną częścią zawodów, zawsze różne rzeczy się mogą dziać. Na pewno dobre jest to, że w tych niełatwych warunkach sobie poradziłem, zrobiłem to, co miałem zrobić. I to funkcjonowało. To jest najlepszy sprawdzian swoich umiejętności, w boju. A warunki na skoczni zawsze się będą zmieniały, zawsze dla każdego będzie trochę inaczej, mniej lub bardziej.

 

„To co robimy w niełatwym czasie się sprawdza”

W czołowej szóstce stawki uplasowało się dziś pięciu reprezentantów Polski. Na podium zameldowali się Dawid Kubacki, Kamil Stoch i Piotr Żyła, tuż za nim Tomasz Pilch, a czołową szóstkę zamknął Stefan Hula. Najmocniejszych Polaków przedzielił jedynie piąty w konkursie Szwajcar, Simon Ammann. – To całej naszej drużynie pokazuje, że to co robimy w tym niełatwym czasie się sprawdza i funkcjonuje na skoczni. Mimo, że nie było na tych zawodach pełnego „obłożenia”, to poziom i tak był wysoki. W końcu Polska nie jest w tyle tej stawki, także jest fajnie. Trochę nas na koniec pokarało za tą niegościnność, ale przynajmniej… nie będzie się trzeba kąpać – podsumował ze śmiechem Kubacki.

Jak już informowaliśmy, w tegorocznym kalendarzu FIS Grand Prix znalazły się tylko dwa indywidualne konkursy w Wiśle. W związku z drastycznym okrojeniem terminarza, Międzynarodowa Federacja Narciarska postanowiła nie przyznawać tytuły zwycięzcy klasyfikacji generalnej cyklu. Co o takiej decyzji myśli zwycięzca sobotnich zmagań? – Tam gdzie dają puchary, to mi „młody obiecujący” zabiera. Tego mi chociaż nie odbierze – powiedział ze śmiechem Kubacki, nawiązując do Pucharu TVP Sport, który zgarnął w piątkowym prologu Kamil Stoch.

Piątkowa i sobotnia rywalizacja była jednocześnie pierwszym testem zaostrzonego reżimu sanitarnego dla skoczków w czasach pandemii koronawirusa. Już wczoraj 30-letni podopieczny trenera Michala Doleżala podkreślał jak ważne jest zachowanie odpowiedzialności. Dziś pochwalił organizację rywalizacji na skoczni im. Adama Małysza. – To, że trzeba uważać, jest wiadome od marca. Na skoczni mieliśmy jasno określone warunki, co, gdzie i jak nas obowiązuje i czego mamy przestrzegać. Każdy z nas wiedział, że tu są maski, tu jest płyn do dezynfekcji, a tu trzeba utrzymać odległości. To grało bardzo płynnie i sprawnie – podsumował.

 

 

Julia Piątkowska, Bartosz Leja,
informacja własna

 

Podziel się:

Dodaj komentarz