Innowacyjny system nawadniania na skoczni w Innsbrucku. Woda już tam nie ginie
Skocznia Bergisel w Innsbrucku (fot. Artur Bała / Skisprungschanzen.com)

Innowacyjny system nawadniania na skoczni w Innsbrucku. Woda już tam nie ginie

W czasach kryzysu gospodarczego, który dotknął także sport, włodarze skoczni narciarskich już szukają oszczędności, które pomogą utrzymać obiekty w należytym stanie. Do tego będą potrzebne nietypowe i odważne rozwiązania. Na innowacyjny system nawadniania zdecydowali się działacze w Innsbrucku na słynnej Bergisel. Nowe rozwiązanie nie tylko umożliwi zaoszczędzić fundusze, ale także pozwoli na ograniczone zużycie wody.

 

Wielka woda, wielkie koszty

KamilStoch rozbieg MMOSzczyrk2020 fot.PZNAnnaKarczewska 300x200 - Innowacyjny system nawadniania na skoczni w Innsbrucku. Woda już tam nie ginie
Tory najazdowe muszą być nawadniane (fot. Anna Karczewska / PZN)

Tak jak zimą niezbędne jest odpowiednie naśnieżenie skoczni, tak latem konieczne jest użycie dużej ilości wody, która umożliwia skoczkom bezpieczne oddanie skoku. Zarówno w torach najazdowych, jak i na igelitowym zeskoku potrzebny jest poślizg, który zapobiega przytrzymywaniu nart, a co za tym idzie groźnym upadkom. Najczęściej jednak na każdym z obiektów jest to woda „systemowa” generująca niemałe koszty dla włodarzy obiektu lub drużyn korzystających z możliwości treningu.

Ponadto spore zużycie wody nie pozostaje bez wpływu na środowisko naturalne. Do wytworzenia niemalże każdego towaru, czy usługi, jest potrzebna woda. To jednak przede wszystkim surowiec niezbędny do życia i codziennego funkcjonowania, a według niepokojących danych wielu międzynarodowych instytucji, już w dzisiejszych czasach nie wszyscy mają do niej wystarczający dostęp. Wobec takich informacji, zastanawiać mogą strugi cieknące wzdłuż torów, spadające na zeskok, a następnie na samym dole skoczni… wsiąkające w glebę.

Na rozwiązanie tego dylematu zdecydowali się włodarze słynnej Bergisel (HS-130) w Innsbrucku, a także znany w świecie skoków projektant i inżynier Peter Riedel. Właściciel niemieckiej firmy Peter Riedel GmbH zajmującej się w dużej mierze innowacjami w świecie sportu wraz z Bernhardem Nigglerem, jednym z włodarzy tyrolskiej skoczni, zdecydowali się na zainstalowanie innowacyjnego systemu nawadniania. Dzięki niemu woda nie jest używana jednokrotnie i bezpowrotnie marnowana, tylko wciąż znajduje się w specjalnym „układzie krążenia”. Do tej pory każdego normalnego dnia treningowego, na Bergisel niezbędne było około 25 metrów sześciennych wody, aby nawodnić tylko tory najazdowe skoczni. Teraz liczby mają ulec znaczącemu obniżeniu.

 

Ekologiczne rozwiązane także dla innych skoczni

Riedel portret 300x200 - Innowacyjny system nawadniania na skoczni w Innsbrucku. Woda już tam nie ginie
Peter Riedel (fot. Mikołaj Szuszkiewicz)

Jak informuje Riedel, w nowo zainstalowanym systemie, woda po spłynięciu torami najazdowymi będzie doprowadzana specjalnymi przegrodami do dwóch zbiorników, które mieszczą około 4-5 metrów sześciennych płynu. Następnie zebrana tam woda będzie pompowana do góry, aby ponownie móc spełniać swoją rolę na rozbiegu. Oczywiście taki system nie jest w stu procentach szczelny, dlatego wszystko, co wyparuje, będzie rekompensowane opadami deszczu, której gromadzenie również jest częścią całego przedsięwzięcia. Tym samym obiekt w Innsbrucku w dużej mierze stanie się pod tym względem samowystarczalny, a jednocześnie będzie znakomitym przykładem dla włodarzy innych skoczni narciarskich na całym świecie. – Biorąc pod uwagę fakt, że woda jest cennym i rzadkim towarem, a jej koszty stale rosną, poziom oszczędności w przypadku treningów i zawodów będzie ogromny – podkreśla Peter Riedel.

Wtóruje mu Bernhard Niggler. – Aby zapewnić bezpieczeństwo dostępu do wody dla przyszłych pokoleń, należy z niej korzystać w odpowiedzialny sposób. Dlatego na Bergisel zastanawialiśmy się, jak zmniejszyć jej zużycie. Nasz partner, Peter Riedel, wdrożył u nas specjalny system nawadniania. Poniesione przez nas koszty zostaną zamortyzowane już w ciągu kilku najbliższych lat. Aspekt finansowy nie jest jednak najważniejszy – podkreśla działacz. Jak się okazuje, system jest na tyle uniwersalny, że możliwe jest jego zainstalowanie na każdej skoczni używanej latem i posiadającej system nawadniania torów najazdowych. Czekamy więc na kolejne podobne informacje z innych narciarskich aren.

 

Bartosz Leja,
źródło: oesv.at

 

Podziel się:

Dodaj komentarz