Wąsek ze zbyt dużą „kontrolą”, Kot: „Sezon zaczął się dla mnie na nowo”
Paweł Wąsek (fot. Julia Piątkowska)

Wąsek ze zbyt dużą „kontrolą”, Kot: „Sezon zaczął się dla mnie na nowo”

Za nami pierwszy dzień zmagań na skoczni im. Adama Małysza w Wiśle. Najwyżej sklasyfikowanym Polakiem był Aleksander Zniszczoł, który zajął czwarte miejsce. Kolejnym z biało-czerwonych, który zmieścił się w czołowej dziesiątce był Paweł Wąsek. 

 

Wąsek: „Skoki z LGP były lepsze”

PawelWasek LPKWisla2020 fot.JuliaPiatkowska lot 300x200 - Wąsek ze zbyt dużą "kontrolą", Kot: "Sezon zaczął się dla mnie na nowo"
Paweł Wąsek (fot. Julia Piątkowska)

Dzisiejszy konkurs nie był zbytnio udany dla reprezentantów Polski. Wielu zakładało, że po udanym występie w Letnim Grand Prix, Polacy będą wiedli prym, nawet pod nieobecność trójki liderów, jednak okazało się, że w czołowej dziesiątce zmieściło się tylko dwóch biało-czerwonych, ponadto na podium dla gospodarzy miejsca zabrakło. 

Jeden z najwyżej sklasyfikowanych reprezentantów Polski, Paweł Wąsek, zajął dziś 10. miejsce po dwóch równych skokach na odległość 123 metrów. – Myślę, że na progu wyglądało to dosyć podobnie, ale komplikacje zaczęły się nad bulą. Tam było dużo rezerwy i jeszcze coś brakuje, więc nie porównałbym tego, do skoków z Letniego Grand Prix. Myślę, że tamte skoki były o ciut lepsze, bo nie skupiałem się tak na tym. Tam było więcej ludzi, a teraz starałem się to kontrolować i zawsze jak staram się kontrolować swoje skoki, to czegoś w nich brakuje – ocenił 21-latek. Przypomnijmy, że w sierpniowych zawodach elity w Wiśle, Wąsek zajmował 13. i 20. miejsce.

Przed startem w Wiśle, skoczek z Ustronia trenował pod okiem Michala Doleżala i Grzegorza Sobczyka w Niemczech. – Tam bywało raz lepiej, raz gorzej. Teraz staramy się pracować nad pierwszą fazą lotu i ją poprawić. Nie do końca to wychodzi, ale już wiem co mam robić, żeby to zmienić – komentował reprezentant klubu WSS Wisła.

 

Kot: „Tak jakbym po rocznej przerwie wrócił na skocznię”

Pod koniec drugiej dziesiątki, dokładnie na 19. miejscu znalazł się Maciej Kot, który od kilku miesięcy poszukuje lepszej dyspozycji. Z tego powodu, podczas gdy większość polskich kadrowiczów przebywała w niemieckim Garmisch-Partenkirchen, 29-latek został na treningach w Polsce wraz z Jakubem Wolnym i trenerem Radkiem Zidkiem.

MaciejKot LPKWisla2020 fot.JuliaPiatkowska 300x200 - Wąsek ze zbyt dużą "kontrolą", Kot: "Sezon zaczął się dla mnie na nowo"
Maciej Kot (fot. Julia Piątkowska)

Myślę, że były to kontrolowany krok, a nie coś na zasadzie ostatniej deski ratunku. Analizowaliśmy jak do tej pory przebiegał sezon letni, co można zrobić lepiej i co nie do końca funkcjonuje. Wydało się nam, że umożliwienie takiego spokojnego treningu na małej skoczni [w Szczyrku przyp.red.] umożliwi nam łatwiejszy trening i skupienie się na rzeczach, które musimy poprawić. Po drugie odizolowanie się od grupy i podążanie tylko swoim torem jest dobre bo, wtedy zawodnik bierze większą odpowiedzialność za swoje działania, ma większy wpływ na to jak te skoki i treningi wyglądają, może się skoncentrować – stwierdził triumfator cyklu Letniego Grand Prix z 2016 roku.

Młodszy z braci Kotów oddał dziś skoki na odległość 122 i 126,5 metra, jednak w porównaniu do sierpniowego konkursu Letniego Grand Prix, poprawił się zaledwie o jedną pozycję (wówczas skoczył 122,5 i 118,5 metra i zajął 20. miejsce). – Ciężko jest porównać te skoki, ponieważ z mojej perspektywy wyglądają zupełnie inaczej i czuję, że są inne – ocenił, po czym dodał: – Dla mnie tak naprawdę w poniedziałek ten sezon zaczął się na nowo, dlatego że wróciliśmy na skocznię 70 metrową, gdzie zacząłem skakać „od początku”. To tak jakbym po rocznej przerwie wrócił na skocznię. Zacząłem od podstawowych rzeczy, które po trzech  dniach treningu zaczęły funkcjonować. Dla mnie Puchar Kontynentalny na dużej skoczni, biorąc pod uwagę treningi na małej skoczni to jest ogromny przeskok. Mam wrażenie, że to większe wyzwanie niż Letnie Grand Prix. Zupełnie nie patrzę na wyniki, tylko na to, jak uda mi się przenieść technikę skakania ze skoczni 70 metrowej na 120 metrową. Widzę pewne problemy, bo o ile skok wygląda podobnie jest na dojeździe i progu, tak już w locie zaczynają się problemy, co prawda nie z symetrią lotu, lecz z większym oporem, prędkością. Tutaj trzeba być troszkę bardziej agresywnym w powietrzu. Nad tym muszę pracować.

Mimo, że pod względem zajętych lokat, szczególnie biorąc pod uwagę rangę LGP i LPK, większego progresu nie ma, to sam Maciej Kot stwierdził, że drugoligowe zmagania dają mu większą satysfakcję. – Dzisiejszy dzień jest dla mnie bardziej pozytywny niż Letnie Grand Prix, gdzie byłem zły po skoku i wiedziałem, że zepsułem. Dla mnie to w tej chwili początek drogi, która mam wrażenie, może doprowadzić do celu – podsumował.

 

Emilia Kryzel, Anna Trybyś,
informacja własna

 

Podziel się:

Dodaj komentarz