Szczegóły kontroli zawartości fluoru w smarach wciąż niepewne. Czy posypią się dyskwalifikacje?
Serwismeni polskiej kadry - Kamil Skrobot, Maciej Kreczmer i Kacper Skrobot (fot. Alicja Kosman / PZN)

Szczegóły kontroli zawartości fluoru w smarach wciąż niepewne. Czy posypią się dyskwalifikacje?

Sezon zimowy w skokach narciarskich zbliża się wielkimi krokami, jednak wciąż istnieje wiele sporych znaków zapytania związanych z jego przebiegiem. Trwają oczywiście spekulacje dotyczące wyglądu terminarza czy obecności kibiców na skoczniach. Do tego pojawiła się spora wątpliwość dotycząca kwestii sprzętowej. Działacze FIS wciąż nie przedstawili serwismenom urządzenia, które zimą ma sprawdzać obecność fluoru w smarach do nart. A ten może skutkować dyskwalifikacjami.

 

Zakaz rakotwórczego fluoru

narty serwismen BLeja 300x200 - Szczegóły kontroli zawartości fluoru w smarach wciąż niepewne. Czy posypią się dyskwalifikacje?
Smarowanie nart (fot. Bartosz Leja)

Międzynarodowa Federacja Narciarska jeszcze w maju informowała o nadchodzącym zakazie używania szkodliwego fluoru do smarowania nart. Zgodnie z badaniami, niektóre związki tego pierwiastka mogą być rakotwórcze, ponadto szkodzą środowisku naturalnemu i nie ulegają rozkładowi. Nowe dyrektywy w tym zakresie wprowadziła wcześniej Unia Europejska i do nich chcieli się także dostosować działacze FIS.

Mimo, że zasady te w konkursach skoków miały być stosowane już od 1 lipca, przepisy te okazały się „martwe”, a serwismeni wciąż nie znają szczegółów dotyczących listy zakazanych związków fluoru, a także sposobu kontroli smarów, co może skutkować niespodziewanymi dyskwalifikacjami. Pierwotnie spotkanie przedstawicieli krajowych federacji i serwismenów poszczególnych reprezentacji dyscyplin narciarskich miało się odbyć w Niemczech w dniach 23-24 września. Planowane konsultacje zostały jednak odwołane i przełożone na bliżej nieokreślony październikowy termin.

Duże zaniepokojenie w tej kwestii wykazują przedstawiciele dyscyplin biegowych, w których smarowanie odgrywa ogromną rolę, a narty znajdujące się cały czas w użytku mogą nosić na sobie śladowe ilości fluoru jeszcze z poprzedniego sezonu. A to może być przyczyną dyskwalifikacji. Tobias Dahl Fenre kierujący pracą serwismenów w norweskiej kadrze biathlonistów ocenił, że jest już bardzo późno, aby przygotować się do nowych przepisów. Podkreślił, że serwismeni wciąż nie wiedzą w jaki sposób będzie się odbywać kontrola i za pomocą jakich urządzeń zakazany fluor ma być wykrywany. Norweg stwierdził, że najlepszym rozwiązaniem byłoby odroczenie wprowadzenia nowych przepisów do kolejnego sezonu.

 

Wpływ smarów z fluorem na skoki narciarskie

Skrobot Kamil fot.Alicja.Kosman.PZN  300x200 - Szczegóły kontroli zawartości fluoru w smarach wciąż niepewne. Czy posypią się dyskwalifikacje?
Kamil Skrobot (fot. Alicja Kosman / PZN)

Jak duży wpływ nadchodzące zmiany mogą mieć na skoki narciarskie? W maju rozmawialiśmy na ten temat z serwismenem polskiej kadry skoczków, Kamilem Skrobotem. Smary zawierające fluor przeznaczone są na mniejszy zakres temperatur, czyli oczywistą sprawą jest, że daje to możliwość precyzyjnego doboru smaru do panujących warunków. A w efekcie uzyskanie lepszego poślizgu. Kiedy używamy takiego smaru, uzyskujemy większą odporność na wodę, która wytwarza się w wyniku tarcia pod nartą. Smary fluorowe to jednak nie wszystko. Jest wiele smarów, które znakomicie wspomagają ślizg nart – tłumaczył wówczas. Teraz zapytaliśmy 29-latka o to, czy ma podobne obawy do tych, które trapią norweskich kolegów po fachu.

Myślę że naszą dyscyplinę ten zakaz jakoś znacząco nie dotknie. Oczywiście smary z zawartością fluoru w skokach narciarskich także były używane, ale nie były to smary z jego wysoką zawartością. Mamy ten komfort, że w torach na rozbiegu jest głównie lód, dlatego też smary wysokofluorowe nie grają tutaj tak wielkiej roli jak w przypadku choćby biegów narciarskich – przyznał młodszy z braci Skrobot, który zajmuje się serwisowaniem sprzętu w polskiej kadrze skoczków. – Dla nas, osób odpowiedzialnych za przygotowanie sprzętu, samo przestawienie się na inne smary nie sprawia problemu. Po prostu efekt końcowy, na którym nam zależy może okazać się nieco gorszy od tego, który dałoby użycie smaru z niedozwoloną zawartością fluoru – dodał.

 

Urządzenia kontrolujące wciąż niegotowe

Stoch Kamil rozbieg S.Piwowar 300x200 - Szczegóły kontroli zawartości fluoru w smarach wciąż niepewne. Czy posypią się dyskwalifikacje?
Kamil Stoch na rozbiegu (fot. Stefan Piwowar)

Zważając na to, że działacze FIS wciąż pracują nad kalibracją maszyn kontrolujących zawartość nieprzepisowych związków, może istnieć ryzyko pojawiania się przypadków używania fluoru naginających przepisy i zwiększające poślizg, dający finalnie większą prędkość na progu. W tej kwestii norweskie media tylko trochę uspokoił prezes Norweskiego Związku Narciarskiego Erik Røste, będący jednocześnie członkiem Zarządu FIS. – Rozumiem niepokój. Jesteśmy w fazie intensywnego rozwoju aparatury testowej i metody kontroli. Nadal potrzebujemy jednak więcej testów i dobrej kalibracji urządzeń. Dlatego planowane spotkanie i testy ze wszystkimi reprezentacjami zostały przełożone na październik. Zgadzam się, że wyszło to bardzo niefortunnie i sportowcy znajdują się w tak niepewnej sytuacji – ocenił.

Kolejne decyzje w sprawie zawartości fluoru w smarach narciarskich może zapaść już 9 października, kiedy zbierze się Zarząd FIS. Jednym z tematów rozmów będą właśnie przepisy z tym związane. Na dwa miesiące przed inauguracją zimowego sezonu w narciarstwie klasycznym nic już nie jest jednak tak pewne, jak jeszcze na początku tego roku.

Była informacja FIS dotycząca spotkania i prezentacji maszyny, która ma wykrywać fluor. Pierwszy termin prezentacji został jednak odwołany i przełożony na październik. Dostaliśmy informację i wskazówki z FIS w jaki sposób czyścić narty z fluoru. Tylko czy to czyszczenie da oczekiwany przez nas wynik? Tego na dzień dzisiejszy nie wiemy, ponieważ do tego potrzebna jest właśnie ta maszynka, która wszystko zweryfikuje. Czekamy na rozwój sytuacji – potwierdził nam Kamil Skrobot. Jak przyznaje polski serwismen, wyłącznie na śniegu istnieje możliwość przetestowania smarów typowo „zimowych”, jednak sporym ułatwieniem byłoby zaznajomienie się z urządzeniem, które może decydować o dyskwalifikacji zawodników. – Przygotowanie nart na warunki letnie oraz zimowe, to zupełnie inna bajka. Nie ma takiej możliwości, aby sensownie testować smary zimowe w lecie, to są zupełnie inne warunki, inna specyfika przygotowania ślizgu nart. Dobrze byłoby jednak wiedzieć jak wygląda ta maszyna kontrolna i jak pracuje, w jaki sposób wykrywa fluor na konkretnych przykładach. Niestety póki co nie jest to możliwe i pozostaje czekać. Z naszej strony wszystko jest jednak pod kontrolą, my jesteśmy spokojni – zapewnił Skrobot.

 

Bartosz Leja,
informacja własna

 

Podziel się:

Dodaj komentarz