Norwegowie chwalą Wisłę w dobie pandemii. „Wyznaczyli standardy dla kolejnych organizatorów”
Alexander Stoeckl (fot. Julia Piątkowska)

Norwegowie chwalą Wisłę w dobie pandemii. „Wyznaczyli standardy dla kolejnych organizatorów”

Jedyne tego lata konkursy Grand Prix i Pucharu Kontynentalnego odbyły się w Wiśle Malince. Pod wrażeniem poziomu organizacji zawodów na skoczni im. Adama Małysza w dobie pandemii koronawirusa są Norwegowie. – Wyznaczyli standardy dla kolejnych organizatorów – ocenił trener Andreas Vilberg. Główny szkoleniowiec kadry z Kraju Fiordów zwrócił z kolei uwagę na aspekty przed sezonem zimowym, które mogą decydować o powodzeniu pucharowych zmagań.

 

Wisła dała dobry przykład

WislaMalinka zeskok2020 fot.JuliaPiatkowska 300x200 - Norwegowie chwalą Wisłę w dobie pandemii. "Wyznaczyli standardy dla kolejnych organizatorów"
Widok na zeskok skoczni w Wiśle (fot. Julia Piątkowska)

Mimo, że wszystkie inne kraje wycofały się z organizacji letnich zawodów pierwszej i drugiej narciarskiej „ligi”, na posterunku zostali polscy organizatorzy. Na czele z szefem Komitetu Organizacyjnego Andrzejem Wąsowiczem udało się rozegrać zawody LGP (21-23 sierpnia) i LPK (19-20 września) w Beskidach. Oczywiście realia na skoczni były dostosowane do pandemicznej rzeczywistości. Skoczkowie i sztaby szkoleniowe były odizolowane od kibiców, na obiekcie obowiązywała dezynfekcja dłoni i noszenie maseczek ochronnych (z tym niestety bywało różnie, szczególnie za sprawą kibiców). Z organizacyjnego punktu widzenia udało się jednak zrealizować wytyczne Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS) i udowodnić, że zawody w skokach narciarskich nawet w trudnych czasach są możliwe.

Pod wrażeniem tego, co działo się w Wiśle są kierujący norweską kadrą skoczków szkoleniowcy – główny trener Alexander Stoeckl oraz jego asystent Andreas Vilberg. – Organizatorzy zrobili wszystko, abyśmy czuli się bezpiecznie. Zadbano o to, aby skokowa „rodzina” była odizolowana we wszystkich możliwych miejscach, jednak nie odczuwaliśmy, że jesteśmy „zamknięci”. Na skoczni panowały spore odległości pomiędzy skoczkami, trenerami, czy personelem pomocniczym. W hotelu mieliśmy wydzielone specjalnie dla nas piętro i oddzielną jadalnię – wymienia austriacki szkoleniowiec Norwegów. – Organizatorzy w Wiśle wyznaczyli standardy dla kolejnych organizatorów – wtóruje mu Vilberg.

 

Trudne podróże i ważna higiena – priorytety przez zimą

AndreasVilberg LPKWisla2020 fot.JuliaPiatkowska 300x200 - Norwegowie chwalą Wisłę w dobie pandemii. "Wyznaczyli standardy dla kolejnych organizatorów"
Andreas Vilberg (fot. Julia Piątkowska)

Przed nadchodzącym sezonem zimowym, przedstawiciele norweskiego sztabu szkoleniowego są dobrej myśli w kwestii pucharowego kalendarza. Aby jednak udało się rozegrać względnie bezpiecznie cały sezon, zaistnieć musi kilka ważnych kwestii. – Myślę, że konkursy skoków można rozgrywać w dość normalny sposób. Czekają nas jednak większe wyzwania w zakresie podróżowania, ponieważ musimy mieć więcej czasu, aby dostać się w niektóre miejsca. Musimy mieć dobre procedury dotyczące testów na obecność COVID-19, które będą się odbywać we współpracy z lokalną służbą zdrowia gdy będziemy w kraju i pod auspicjami FIS gdy będziemy w podróży – ocenił 46-letni trener skoczków z Kraju Fiordów.

Na ważną kwestię zwrócił uwagę Andreas Vilberg, który podobnie jak Alexander Stoeckl, był obecny na wiślańskiej imprezie, mogąc jednocześnie przed sezonem zimowym sprawdzić narciarskie realia w czasie pandemii. – Trzeba położyć większy nacisk na bezpieczeństwo zdrowotne, dzięki któremu sportowcy będą mogli być zdrowi przez cały sezon. Zwiększenie skupienia na potencjalnych infekcjach i higienie może być bardzo ważną rzeczą – podkreślił 34-latek.

W narciarskich środowisku pojawiły się wszak opinie, że po zwycięstwo w niektórych konkursach, czy też całym sezonie Pucharu Świata może sięgnąć niekoniecznie najlepszy, a… najzdrowszy. Można przecież wyobrazić sobie sytuację, że przymusowa kwarantanna, lub w najgorszym przypadku zarażenie koronawirusem wykluczy niektórych zawodników ze startów, a co za tym idzie bezcennych szans na punkty i medale.

 

Bartosz Leja,
źródło: skiforbundet.no

 

Podziel się:

Dodaj komentarz