Finowie chcą ograniczenia Pucharu Świata. „Lepiej, gdyby zawody były tylko w kilku miejscach”
Antti Aalto (fot. Julia Piątkowska)

Finowie chcą ograniczenia Pucharu Świata. „Lepiej, gdyby zawody były tylko w kilku miejscach”

Pomimo optymizmu  jaki wykazała Międzynarodowa Federacja Narciarska, publikując niezmienione kalendarze na sezon 2020/2021, pojawia się coraz więcej sceptycznych głosów dotyczących możliwości rozegrania całego Pucharu Świata w czasie pandemii koronawirusa. Ostatnio wątpliwości w tej kwestii przedstawili Finowie.

 

Puchar Świata od listopada do marca w dwudziestu różnych lokalizacjach, jedenastu krajach i na dwóch kontynentach – tak ma wyglądać zimowa rywalizacja mężczyzn. Jak określił fiński portal Iltalehti.fi, jest to plan ryzykowny, a nawet igranie ze zdrowiem sportowców w dobie rozprzestrzeniającego się wciąż wirusa SARS-CoV-2.

Kalendarze Pucharu Świata kobiet i mężczyzn w sezonie 2020/2021 >>>

To ciężki kalendarz. Mimo, że sytuację mamy, jaką mamy, to w tle pojawia się sytuacja ekonomiczna federacji – stwierdził trener fińskiej kadry narodowej, Janne Väätäinen. 45-letni szkoleniowiec, który od prawie dekady mieszka na co dzień z rodziną w Japonii twierdzi, że najlepszym rozwiązaniem byłoby skoncentrowanie zawodów w mniejszej liczbie lokalizacji. Taki też plan jeszcze przed ogłoszeniem kalendarzy na sezon zimowy mieli działacze FIS.

Na ten wariant się jednak nie zdecydowano, chociaż nieoficjalnie mówi się, że gdyby sytuacja pandemiczna wciąż była trudna, FIS ma w zanadrzu alternatywną wersję pucharowego terminarza. Wówczas konkursy mogłyby się odbywać w mniejszej liczbie miejsc i z ograniczoną koniecznością dalekich podróży. A takich w czasie zimy będzie co najmniej kilka. W planach są przecież konkursy w rosyjskim Niżnym Tagile, chińskim Zhangjiakou, czy japońskim Sapporo. – Funkcjonowanie sportowców i tak jest mocno ograniczone, więc taka koncentracja miałaby sens – ocenił Väätäinen w rozmowie z rodzimymi mediami. Wtóruje mu jeden z jego najmocniejszych podopiecznych, Antti Aalto. – Byłoby lepiej, gdyby nasze zawody były zlokalizowane tylko w kilku miejscach – przyznał.

Finowie jako przykład podają Międzynarodową Unię Biathlonu, która postanowiła, że przez pierwsze cztery pucharowe weekendy, zawodnicy będą rywalizować tylko w dwóch miejscach – fińskim Kontiolahti oraz austriackim Hochfilzen. Z organizacją zmagań pożegnali się tym samym Szwedzi (Östersund) oraz Francuzi (Annecy-Le Grand Bornand). Decyzje argumentowano właśnie ograniczeniem zbędnych podróży i ryzyka zarażeń koronawirusem.

W kwestii organizacji zawodów Pucharu Świata w skokach narciarskich również pojawiają się pomysły mające na celu zwiększenie bezpieczeństwa zdrowotnego zawodników. Jednym z nich ma być wspólne podróżowanie wyczarterowanymi samolotami w kolejne miejsca zmagań, a także jak już wcześniej wspominaliśmy, obowiązkowe testy na obecność wirusa COVID-19 przed każdym konkursowym weekendem dla wszystkich uczestników imprez sportowych.

Jak jednak podkreśla Janne Väätäinen, ograniczenia związane z obowiązkową kwarantanną w niektórych krajach, mogą mocno skomplikować sytuację sportowców. Wszak nadrzędne nad decyzjami FIS będą postanowienia państwowych lub lokalnych władz. Jako przykład, szkoleniowiec podaje dobrze znane sobie japońskie realia i surową 14-dniową kwarantannę. – Już na lotnisku wykonywany jest test na koronawirusa. Lotnisko trzeba opuścić innym środkiem transportu niż publiczny. W wielu przypadkach władze wychodzą poza terminal, aby sprawdzić jak opuszcza się ten teren. A podczas kwarantanny trzeba przez 14 dni przebywać pod niezmienionym adresem – wymienia.

Przypomnijmy, że do rozpoczęcia zimowego Pucharu Świata w skokach narciarskich pozostało 41 dni. Pierwsze zmagania odbędą się w dniach 20-22 listopada na skoczni im. Adama Małysza w Wiśle.

 

Bartosz Leja,
źródło: iltalehti.fi
zdjęcie główne: Antti Aalto (fot. Julia Piątkowska)

 

Podziel się:

Dodaj komentarz