FIS szykuje się na zimę w czasach pandemii. Jak będą wyglądały realia skoków narciarskich?
Sandro Pertile (fot. Julia Piątkowska)

FIS szykuje się na zimę w czasach pandemii. Jak będą wyglądały realia skoków narciarskich?

Niedawno Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS) opublikowała ogólne wytyczne związane z funkcjonowaniem zawodów w skokach narciarskich w sezonie 2020/2021. Nowe zasady są oczywiście związane z realiami pandemicznymi, jednak w wielu kwestiach działacze FIS i komitety organizacyjne poszczególnych konkursów będą musiały się opierać na decyzjach władz lokalnych i państwowych.

 

Siedem drużyn… a może mniej?

LGP Wisla 2020 1konkurs fot 41 - FIS szykuje się na zimę w czasach pandemii. Jak będą wyglądały realia skoków narciarskich?
Maciej Kot (fot. Julia Piątkowska)

Jedną z najważniejszych kwestii w czasie nadchodzącej zimy miało być rozgrywanie zawodów z udziałem co najmniej siedmiu z dziesięciu reprezentacji zajmujących na daną chwilę najwyższe lokaty w klasyfikacji generalnej Pucharu Narodów. Jak się jednak okazuje, nie oznacza to, że w przypadku obecności mniejszej liczby ekip, konkursy nie dojdą do skutku. W najnowszych wytycznych FIS informuje, że w rzeczywistości wystarczy, że siedem reprezentacji będzie widniało wyłącznie we wstępnych zgłoszeniach, które otrzymują lokalne komitety organizacyjne. Teoretycznie może więc zdarzyć się sytuacja, w której na liście startowej pojawią się nazwiska skoczków z siedmiu reprezentacji czołowej dziesiątki, a na zawodach z różnych przyczyn pojawi się mniej drużyn.

O takim ryzyku wspominali już choćby Norwegowie i Finowie, którzy zwrócili uwagę, że skoczkowie mogą nie dotrzeć na zawody choćby przez obowiązek kwarantanny lub problemy z dostaniem się na miejsce docelowe. Wtedy konkursy nie będą odwołane, a ucierpią na tym nieobecni. Międzynarodowa Federacja Narciarska zwróciła jednak uwagę także na to, że podróże sportowców w wielu krajach są traktowane jako podróże służbowe, co stwarza krajowym reprezentacjom większą swobodę w przekraczaniu granic, niż osobom przemieszczającym się wyłącznie w celach turystycznych.

 

Testy obowiązkowe czy niekoniecznie?

LGP Wisla2020 2konkurs fot 118 - FIS szykuje się na zimę w czasach pandemii. Jak będą wyglądały realia skoków narciarskich?
Killian Peier (fot. Julia Piątkowska)

W planach jest także wprowadzenie obowiązkowych badań na obecność wirusa SARS-CoV-2 dla wszystkich uczestników narciarskich imprez przed ich rozpoczęciem. Aby wykluczyć ryzyko zarażeń i rozprzestrzeniania się koronawirusa, FIS zarekomendował przejście testów na 3-5 dni przed każdym kolejnym pucharowym weekendem, co najprawdopodobniej będzie się wiązać z badaniami tuż po każdych niedzielnych zawodach. Jednocześnie nie wykluczono sytuacji, w której osoba bez ważnego testu będzie obecna w miejscu rozgrywania zawodów, zalecając przy tym jak najmniejszy kontakt z innymi osobami, dystans i środki bezpieczeństwa, w tym noszenie maseczki ochronnej. Maseczki będą też wymagane w każdym miejscu na terenie obiektów sportowych, w którym nie ma możliwości zachowania społecznego dystansu.

Działacze wykluczyli jednocześnie sugestie związane z wzięciem na siebie organizacji i kosztów badań na COVID-19, argumentując to „ogromnym obciążeniem finansowym”. W związku z tym finansowaniem całego przedsięwzięcia będą musiały się zająć krajowe federacje narciarskie, które i tak w dobie kryzysu gospodarczego związanego z pandemią znalazły się w trudnej sytuacji ekonomicznej.

Co może zastanawiać, na pytanie czy brak negatywnego testu będzie oznaczać wykluczenie z rywalizacji, nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Także w tym przypadku Międzynarodowa Federacja Narciarska odsyła do przepisów danego kraju lub regionu, które lokalne komitety organizacyjne będą zobowiązane odpowiednio wcześnie wysłać poszczególnym reprezentacjom. W porównaniu do wcześniejszych zapowiedzi, takie podejście może się wydawać bardzo luźne, jednak jak zapewnia FIS, przepisy prawne w krajach organizatorów są i tak znacznie bardziej restrykcyjne niż propozycje stawiane wcześniej przez narciarskich działaczy.

Póki co zatem, wytyczne FIS wydają się być w sporym zakresie poruszaniem się po omacku i we mgle i już teraz łatwo zauważyć, że wiślański „test” podczas zawodów Letniego Grand Prix był tylko namiastką ogromnych wyzwań, które czekają pucharową karuzelę zimą. To będzie „operacja” na żywym organizmie i całe kierownictwo na czele z dyrektorem Pucharu Świata Sandro Pertile oraz jego żeńską odpowiedniczką Chiką Yoshidą czeka prawdziwy egzamin. Egzamin z życia.

 

Bartosz Leja,
źródło: FIS / informacja własna
zdjęcie główne: Sandro Pertile (fot. Julia Piątkowska)

 

Podziel się:

Dodaj komentarz