Murańka i Stękała – „czarne konie” w polskiej kadrze? Jednemu bardziej służą… puste trybuny
Klemens Murańka (fot. Julia Piątkowska)

Murańka i Stękała – „czarne konie” w polskiej kadrze? Jednemu bardziej służą… puste trybuny

Klemens Murańka i Andrzej Stękała wydają się być jednymi z wygranych w nowym rozdaniu w polskich skokach narciarskich. Treningi wraz z liczną kadrą narodową sprawiły, że ta dwójka zbliżyła się poziomem do swoich bardziej utytułowanych kolegów. Szczególnie w pierwszym z nich, niektórzy widzą nawet potencjalnego czarnego konia sezonu 2020/2021.

 

Murańka: „Wolę jak na skoczni jest spokojniej”

KlemensMuranka PSWisla2020 fot.JuliaPiatkowska2 300x200 - Murańka i Stękała - "czarne konie" w polskiej kadrze? Jednemu bardziej służą... puste trybuny
Klemens Murańka (fot. Julia Piątkowska)

Zarówno Andrzej Stękała jak i Klemens Murańka, już podczas październikowych mistrzostw Polski na igelicie w Szczyrku sygnalizowali wysoką formę. Tam ustąpili jedynie Dawidowi Kubackiemu, sięgając po srebro i brąz. Dzisiaj w treningach brylował przede wszystkim Murańka. 26-letni zakopiańczyk zajmował w nich piąte i ósme miejsce (132,5 i 124,5 m), w drugiej rundzie będąc jednocześnie najwyżej sklasyfikowanym z Polaków. W kwalifikacjach lądował bliżej (115,0 m / 28. miejsce), jednak w dużej mierze mógł się do tego przyczynić niekorzystny wiatr.

Zacząłem dobrymi skokami, skończyłem nieco gorszym. Jeśli chodzi o moje czucie, to ten kwalifikacyjny skok był bardzo podobny do tamtych. Wiem, że nie był niezły mimo, że zabrakło odległości. Czuję się mocny, wiem że stać mnie na dobre skoki – komentował na gorąco.

Dla wszystkich skoczków pucharowa rywalizacja w Polsce bez udziału kibiców to zupełna nowość. Jak wpływa to na Murańkę? – Troszkę tego brakuje. Jednak nasza publiczność jest zawsze głośna. Nie odczuwam tego Pucharu Świata tak jak w zeszłym roku. To akurat jest na plus. Wiadomo, trzeba być zawodnikiem skaczącym przy publiczności czy bez i w każdym możliwych warunkach. Szczerze mówiąc jednak wolę tak jak jest, trochę inaczej, ale spokojniej – przyznał.

Okazuje się, że pochwały ze strony trenerów i Adama Małysza po letnich przygotowaniach były trafne. Murańka, który wygrał ostatni wewnętrzny test reprezentacyjny na zakopiańskiej Wielkiej Krokwi nadal prezentuje wysoką dyspozycję. Co wpłynęło na metamorfozę skoczka z Zakopanego? – Do każdego sezonu przygotowuję się tak samo. Poprzednie lata też były ciężko przepracowane, tylko że teraz trochę mnie w głowie „puściło” mentalnie. Współpracowałem z psychologiem dwa lata temu. Co mógł mnie nauczyć od podstaw, to mnie nauczył. Dalej muszę sobie radzić sobie sam. Obrałem drogę i myślę, że jest ona dobra – skwitował.

Dodajmy, że w sobotnim konkursie drużynowym Murańka będzie jednym z trzech polskich zawodników, którzy zmierzą się z zagranicznymi rywalami. Dla 26-latka będzie to powrót do pucharowej drużynówki po pięciu latach.

 

Stękała: „Nie czuć, że to Puchar Świata”

AndrzejStekala PSWisla2020 fot.JuliaPiatkowska 300x200 - Murańka i Stękała - "czarne konie" w polskiej kadrze? Jednemu bardziej służą... puste trybuny
Andrzej Stękała (fot. Julia Piątkowska)

Drugim z polskich skoczków, który przeżywa wyraźne odrodzenie formy jest Andrzej Stękała. Po znakomitym sezonie 2015/2016 wydawało się, że mamy talent na miarę światowej czołówki. Późniejsze problemy z dyspozycją spowodowały jednak nawet przerwanie kariery. Zawodnik z Dzianisza nie poddał się jednak i powrócił najpierw do międzynarodowych zawodów „drugiej ligi”, a zeszłej zimy pojawił się w kilku konkursach Pucharu Świata.

Podczas dzisiejszych treningów skakał bardzo równo. Osiemnaste i czternaste miejsce po skokach na 129 i 124 metry zwieńczył dziewiętnastą lokatą w kwalifikacjach, w których lądował na 121 metrze. – Chcę oddawać po prostu swoje dobre skoki. Wiem, że stać mnie na to, co dziś pokazałem. Nie chciałem nic za bardzo dodawać od siebie. Od Oberstdorfu skaczę całkiem fajnie, później też w mistrzostwach Polski. Stabilnie, na dobrym poziomie. Wiadomo, że chciałbym latać jeszcze dalej, ale trzeba to robić krok po kroku – studził emocje.

25-latek zapytany o przygotowanie obiektu im. Adama Małysza był pod sporym wrażeniem pracy organizatorów. – Daję mocne pięć plus. Zeskok jest super przygotowany. Wielkie brawa dla organizatorów. Wiadomo, że nie jest całkiem równo, ale nie można się spodziewać niczego więcej, bo widzimy jakie mamy warunki. Trzeba było przecież sypać sztuczny śnieg – przypomniał. Stękała nieco bardziej od Murańki zasmucił brak kibiców w Wiśle. – Nie jest mi przez to łatwiej. Nie idzie odczuć, że to jest Puchar Świata. Nie ma tego „huku”. Trochę boli, że kibiców nie ma, bo w tym sporcie kibice to bardzo ważna społeczność.

 

Bartosz Leja, Julia Piątkowska,
informacja własna

 

Podziel się:

Dodaj komentarz