Severin Freund rozważał zakończenie kariery. „Po kontuzji zaczynałem wszystko od zera”
Severin Freund (fot. Julia Piątkowska)

Severin Freund rozważał zakończenie kariery. „Po kontuzji zaczynałem wszystko od zera”

Severin Freund jest jednym z najbardziej doświadczonych przez kontuzje skoczkiem w ostatnich latach. Mistrz świata z 2015 roku dwukrotnie przeżywał wielomiesięczny rozbrat z koronną dyscypliną i jak teraz przyznaje, w pewnym momencie rozważał nawet zakończenie sportowej kariery. – Zdałem sobie jednak sprawę, że chcę spróbować jeszcze raz – powiedział.

 

Freund myślał o zakończeniu kariery

8H7A0011 - Severin Freund rozważał zakończenie kariery. "Po kontuzji zaczynałem wszystko od zera"
Severin Freund (fot. Julia Piątkowska)

Problemy zdrowotne niemieckiego skoczka zaczęły się w styczniu 2017 roku. Wtedy podczas treningu w Oberstdorfie zanotował upadek i nabawił się zerwania więzadeł krzyżowych w kolanie, które spowodowało prawie dwuletnią przymusową przerwę. Kiedy w listopadzie 2018 roku powrócił do rywalizacji podczas pucharowych konkursów w Ruce, wydawało się, że ma już za sobą poważną kontuzję. Niestety jego forma pozostawiała wiele do życzenia. Po bardzo nieudanych startach został oddelegowany do „drugoligowego” Pucharu Kontynentalnego, a finalnie w lutym 2019 roku musiał przejść kolejną operację kolana, którego ból powrócił. To oznaczało następną długotrwałą absencję na skoczni. W listopadzie 2019 roku kiedy Freund szykował się do powrotu, szyki pokrzyżował mu… uraz pleców, który okazał się na tyle poważny, że pierwszy start Niemiec zanotował dopiero w lutym 2020 roku w Rasnovie.

Czas po ostatniej kontuzji kolana i operacji był ciemnym punktem kariery. Walczyłem o to, aby w ogóle powrócić. Pojawiła się myśl: „Czy naprawdę chcesz to zrobić jeszcze raz?”. Operacja więzadeł krzyżowych dla skoczka oznacza całkowite zatrzymanie się, zaczęcie wszystkiego od zera. Szybko jednak zdałem sobie sprawę, że chcę spróbować ponownie. Nie będę na pewno tak długo aktywnym skoczkiem jak Noriaki Kasai, jednak w ciągu kilku najbliższych kilku lat mam jeszcze coś do zrobienia – powiedział w internetowym wydaniu regionalnej bawarskiej gazety Passauer Neue Presse.

 

Pierwsza taka zima od czterech lat

8H7A8381 - Severin Freund rozważał zakończenie kariery. "Po kontuzji zaczynałem wszystko od zera"
Severin Freund (fot. Julia Piątkowska)

Zima 2020/2021 będzie zatem pierwszą od czterech lat, w której Severin Freund weźmie udział w inauguracji Pucharu Świata. 32-letni zawodnik ostatnie skoki w międzynarodowej stawce, podobnie jak jego reprezentacyjni koledzy, oddał pod koniec poprzedniego zimowego sezonu. Podopieczni trenera Stefana Horngachera nie wystartowali latem w żadnym konkursie FIS. Pandemiczne realia skłoniły niemiecki sztab szkoleniowy do spędzenia większości treningów na krajowych obiektach i sprawdzania się jedynie w wewnętrznej rywalizacji.

Moje przygotowania przebiegły nadspodziewanie dobrze, biorąc pod uwagę ograniczenia, które są prawdopodobnie normalne zważając na moją historię i wiek. Pod względem fizycznym wyglądam naprawdę dobrze, a i sytuacja na skoczni powoli się stabilizuje. Mimo to, nie jestem jeszcze na poziomie, na którym chciałbym być – przyznał skoczek z Waldkirchen, który w Wiśle pojawi się w międzynarodowej stawce po ponad ośmiu miesiącach przerwy. – To było długie oczekiwanie. Nad wszystkim unosi się wielki znak zapytania. Poza Polakami i częścią austriackiej drużyny, których widzieliśmy podczas letnich treningów, nikogo nie spotkaliśmy. Pod tym względem nikt z nas tak naprawdę nie wie, na jakim jest poziomie. Prawdopodobnie będziemy musieli poczekać kilka tygodni, aby zobaczyć na czym tak naprawdę stoimy – dodał.

 

Szybkie wybicie kluczem do sukcesu?

8H7A9832 - Severin Freund rozważał zakończenie kariery. "Po kontuzji zaczynałem wszystko od zera"
Severin Freund (fot. Julia Piątkowska)

Freund, dla którego po paśmie sukcesów (mistrzostwo świata w lotach Harrachov 2014, mistrzostwo świata Falun 2o15, Kryształowa Kula) nastąpiły lata problemów zdrowotnych i długich przerw w startach, zwrócił uwagę na to, jak szybko zmieniają się skoki narciarskie. Jednemu ze starszych zawodników w stawce nie jest łatwo się do tego dostosować. 32-latek zwrócił uwagę szczególnie na jedną kwestię związaną z techniką. – Coraz większej liczbie zawodników udaje się bardzo szybko przejść z fazy wybicia z progu do lotu. Im szybciej jest się w stanie uzyskać aerodynamiczną pozycję, tym skok będzie dalszy. Ponieważ każdy jest coraz lepszy w locie, w rezultacie spada prędkość na progu [przez coraz niższą długość najazdu podyktowaną względami bezpieczeństwa – przyp.red.]. Ten sport stale się rozwija, to ekscytujące. Jeśli jednak nie będzie cię w nim przez jakiś czas, później zauważasz, że ta karuzela kręciła się także bez ciebie – skwitował.

Utytułowany Niemiec, który w swoim sportowym dorobku ma aż 22 zwycięstwa i 53 pucharowe podia, jest bardzo ostrożny ze stawianiem sobie konkretnych celów na rozpoczynający się sezon 2020/2021. – Pierwszym celem jest ugruntowanie swojej pozycji w drużynie. Ponieważ nie mieliśmy prawie żadnych porównań międzynarodowych, tylko konkursy wewnętrzne pozostają pewną wskazówką. W mistrzostwach Niemiec były blaski i cienie. Zasadniczo poszło mi nieźle, jednak strata do ścisłej czołówki była duża – ocenił, wskazując jednocześnie na swojego faworyta: – Przez całe lato niezwykle mocny był Markus Eisenbichler.

 

Bartosz Leja,
źródło: Passauer Neue Presse / pnp.de

 

Podziel się:

Dodaj komentarz