„Objawowa” forma Piotra Żyły w drużynówce. „Było trochę jak na lidze szkolnej”
Piotr Żyła (fot. Julia Piątkowska)

„Objawowa” forma Piotra Żyły w drużynówce. „Było trochę jak na lidze szkolnej”

Piotr Żyła w charakterystycznym dla siebie stylu podsumował pierwsze dwa dni rywalizacji w Wiśle. Popularny „Wiewiór” w konkursie drużynowym, w którym Polska zajęła trzecią pozycję, był bardzo silnym ogniwem naszej kadry i w nieoficjalnej klasyfikacji indywidualnej uplasował się na szóstym miejscu.

 

Bezobjawowa forma w kwalifikacjach

Po nieudanych treningach przed piątkowymi kwalifikacjami (42. i 17. miejsce), Żyła spiął się i w pierwszym oficjalnym prologu uplasował się w “czołowej dziesiątce”. Przyznał jednak, że nie były to skoki na miarę jego możliwości. – Bezobjawowa forma dziś była, ale jutro już objawy się pojawią, także myślę, że będzie dobrze – komentował ze śmiechem.

33-letni podopieczny trenera Michala Doleżala zdradził również, że nie mógł się doczekać inauguracji i bardzo stęsknił się za cotygodniowymi wyjazdami na konkursy z cyklu Pucharu Świata. – Fajnie mieć śnieg pod nartami, ale najbardziej to mi was dziennikarzy brakowało. Kibiców też mi brakuje – przyznał. Jedenasty zawodnik ubiegłego sezonu pochwalił organizatorów wiślańskich zawodów i pozytywnie ocenił przygotowanie skoczni. – Zeskok bardzo fajny. Nie miałem okazji go przetestować tak dobitnie jak w zeszłym roku ale myślę, że jest super przygotowany jak na tę porę roku – podsumował nawiązując do swojego poważnego upadku w trakcie zeszłorocznej inauguracji. Wówczas, Żyła schodził z zeskoku z zakrwawioną twarzą.

 

Uciekająca narta i… pierwszy papieros

„Objawy” formy, o której mówi Piotr Żyła przyszły w najlepszym możliwym momencie. Skoki na odległość 129 i 127,5 metra były sporym wkładem w polskie podium, a nota którą uzyskał skoczek z Ustronia, uplasowała go na szóstej pozycji w nieoficjalnej klasyfikacji indywidualnej dzisiejszych zawodów.

Pierwszy konkurs drużynowy oceniam na bardzo fajny. Moje skoki były w porządku, trochę im jeszcze brakuje, ale jakieś objawy się już pojawiły tej mojej formy. Z pierwszego skoku jestem bardziej zadowolony, drugi też był w porządku tylko mi po prostu narta „nie wyszła” i uciekło z dziesięć metrów. Sezon się dopiero zaczyna, także jeszcze dużo przed nami. Jak na początek to myślę, że jest okej. Dziwnie bez kibiców, trochę jak na lidze szkolnej. Mam nadzieję, że kibicowali nam przed telewizorem bo my robiliśmy co mogliśmy – zapewnił.

Zawodnik w charakterystyczny dla siebie sposób przyznał skąd biorą się w nim takie duże pokłady poczucia humoru. Żyła zdradził, że humor odziedziczył po dziadku, który jako pierwszy… poczęstował go papierosem. – Dziadka pamiętam, zmarł w moje urodziny parę lat temu. Zawsze mnie szkolił i jak miałem osiem lat, to dał mi zapalić pierwszego papierosa. To był taki dobry dziadek, ale od tamtego czasu już nie palę – zakończył.

 

Weronika Brodowska, Julia Piątkowska
źródło: informacja własna / TVP Sport

 

Podziel się:

Dodaj komentarz