Kamil Stoch: „Popełniłem karygodne błędy”
Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)

Kamil Stoch: „Popełniłem karygodne błędy”

Konkurs indywidualny w Wiśle nie okazał się szczęśliwy dla Kamila Stocha. Zwycięzca kwalifikacji z piątku, dziś zajął odległe miejsce, popełniając przy tym błędy techniczne.

 

W szczególności po pierwszej serii konkursowej oczekiwania kibiców były dużo większe. Skoczek z Zębu został sklasyfikowany na początku drugiej dziesiątki, jednak pozycja wydawała się dobra, aby wskoczyć do szerokiej czołówki, a skok na 121,5 metra oddany w niezbyt sprzyjających warunkach mógł rozbudzać nadzieje. Drugą próbę Stoch wyraźnie zepsuł, lądując na zaledwie 104. metrze. Uzyskana odległość zepchnęła ostatecznie skoczka na odległe 27. miejsce.

Nie ustrzegłem się dzisiaj błędów, były karygodne. W drugiej serii z tak niskiego rozbiegu, przy tak zmiennych warunkach, trzeba naprawdę skoczyć bardzo dobrze i całą energię włożyć w odbicie. Ja dzisiaj nie mogłem znaleźć optymalnej pozycji najazdowej i przez to w drugiej serii tylko ułożyłem się do nart i wyglądało to jak wyglądało… Poza tym taki skok jak w piątek utwierdza mnie, że jednak potrafię takie skoki oddawać. Chcę do takich skoków dążyć i takie chcę oddawać, dlatego będę o takie walczył – przypomnijmy, że 33-latek w kwalifikacjach uzyskał najlepszy rezultat, lądując na 132. metrze.

Srebrny medalista mistrzostwa świata z Seefeld odniósł się do swojej dzisiejszej dyspozycji. Przypomnijmy, że wczoraj w rywalizacji zespołowej Stoch zmagał się z mocnym bólem głowy. – Nie chcę szukać usprawiedliwień, czy też kopać za głęboko. Po prostu może to nie był mój dzień. Może też to co się wczoraj wydarzyło z moim organizmem, ma jakiś wpływ. Być może też w najprostszym znaczeniu chciałem za bardzo i sobie z tym dzisiaj nie poradziłem. A może też wszystko po trochę… 

Okazuje się, że w związku z uciążliwą dolegliwością, jeszcze przed konkursem drużynowym pojawiła się informacja o możliwym zastąpieniu Kamila Stocha. Do roli rezerwowego wyznaczony został Andrzej Stękała. Ostatecznie 36-krotny triumfator konkursów Pucharu Świata wystartował w zawodach, spisując się całkiem przyzwoicie. – Być może część siebie wczoraj zostawiłem, jakąś cząstkę. Ale nie żałuję. Nie żałuję też dzisiejszych zawodów. Taki kubeł zimnej wody na samym początku sezonu jeszcze nikomu nie zaszkodził, a zwłaszcza mi. Szybkie sprowadzenie na ziemię, do parteru (śmiech). A poza tym super było skakać na śniegu, poczuć go pod nartami, dla mnie to jest ważne. W dalszym ciągu pokazuję od czasu do czasu, że jestem w stanie walczyć z najlepszymi, a dążę do tego, aby walczyć zawsze i w każdym skoku – skwitował Stoch.

Tegoroczne konkursy w Wiśle przejdą do historii. Podczas trzydniowej rywalizacji na skoczni im. Adama Małysza, ze względu na obostrzenia związane z pandemią koronawirusa, zabrakło kibiców. Wielu zawodników nad tym ubolewało, w szczególności Stoch, który nigdy nie ukrywał ważnej roli jaką odgrywają dla niego kibice. – Jest inaczej, jest dziwnie. Szkoda, że was tutaj nie ma, zwracam się do kibiców, którzy mnie słuchają. Wydaje mi się, że mógłbym czerpać od Was dużo energii, mógłbym czerpać to co zawsze robię na zawodach w Polsce. Ale i tak słychać było z lasu jakieś okrzyki (śmiech) – powiedział, nawiązując do osób, które śledziły rywalizację zza terenu skoczni. – Mam nadzieję, że w domach też głośno krzyczeliście, także róbcie to dalej i trzymajcie za nas kciuki. Mam nadzieję, że będzie dobrze – podsumował.

 

Michał Pasek, Julia Piątkowska
informacja własna

 

Podziel się:

Dodaj komentarz