Norweski problem z prędkością. Braathen: „To była sensacyjna różnica”
Daniel Andre Tande (fot. Julia Piątkowska)

Norweski problem z prędkością. Braathen: „To była sensacyjna różnica”

Norweska reprezentacja skoczków, która znana jest ze stosowania wielu sprzętowych nowinek, dodających czasami kilka metrów „ekstra”, na początku sezonu zaliczyła pod tym względem spory falstart. Podopieczni trenera Alexandra Stoeckla uzyskiwali zaskakująco niskie prędkości na progu, które mogły być powodem słabszych rezultatów.

 

Wolni Norwegowie na rozbiegu

Spoglądając na pierwszą serię sobotniego konkursu drużynowego w Wiśle, najwyższą prędkość na progu uzyskał Niemiec Karl Geiger (89,0 km/h), który korzystał z 10. belki najazdowej. Z tej samej platformy korzystał wówczas Daniel Andre Tande, który osiągnął już 87,9 km/h. Średnia prędkość wyniosła wówczas 88,4 km/h. W serii finałowej drużynówki, najbardziej już z 11. belki rozpędził się także Geiger (89,4 km/h). W tym samych warunkach Tande osiągnął tylko 88,4 km/h. 

W rywalizacji indywidualnej Niemcy również należeli do najszybciej jeżdżących po rozbiegu nacji. Przykładowo triumfujący Markus Eisenbichler startując w pierwszej serii z 2. belki uzyskał 85,8 km/h, podczas gdy najmocniejszy z Norwegów Halvor Egner Granerud zanotował już tylko 84,7 km/h. Co więcej rozpoczynający swoją próbę z 4. belki Sander Vossan Eriksen był nawet wtedy o 0,1 km/h wolniejszy od Niemca. W finale sytuacja się powtarzała. Nie inaczej było też podczas treningów i kwalifikacji. Trudno o dokładne wyliczenia, jednak jak mówią eksperci, nawet dodatkowe 0,5 km/h na progu, może się przekładać na skok dłuższy o kilka metrów. W dobie wyśrubowanych elementów narciarskiego ekwipunku, nawet takie detale mogą odgrywać kluczową rolę.

Szybko wychwycił to norweski sztab szkoleniowy, który już przed kolejnymi pucharowy konkursami w fińskiej Ruce poczynił działania w kierunku poprawy uchybień. – Pierwszy raz w tym sezonie spotkaliśmy się ze światową elitą i mocno zniechęcały nas nasze prędkości na rozbiegu mierzone podczas każdego skoku. To nie były indywidualne przypadki, to było permanentne. To była sensacyjna różnica – przyznawał zaskoczony dyrektor sportowy norweskich skoków, Clas Brede Braathen. – Jeśli chcemy wygrywać w konkursach skoków, musimy być najlepsi także pod względem prędkości. Rzadko zdarza się sytuacja, że wygrywa się zawody, kiedy ma się ponad 0,6 km/h mniejszą prędkość na progu od innych skoczków startujących z tej samej belki – podkreślił.

 

Granerud mógł wskoczyć na podium?

W Wiśle z kretesem poległy dotychczasowe filary ekipy trenera Alexandra Stoeckla. 36. Daniel Andre Tande i 45. Robert Johansson pożegnali się z rywalizacją już po pierwszej serii. – Mieli dużo gorsze prędkości niż zazwyczaj – przyznał Braathen. Ich niepowodzenia nieco osłodziły Norwegom starty młodszych „Wikingów”. Halvor Egner Granerud znajdujący się w życiowej formie wywalczył czwartą pozycję i do podium zabrakło mu zaledwie czterech punktów. – Halvor nie był pod tym względem najgorszy – ocenił norweski działacz dodając jednocześnie, że gdyby 24-latek uzyskiwał prędkości porównywalne z najlepszymi, wskoczyłby do czołowej trójki.

Kenneth Gangnes, który obecnie zajmuje się przygotowaniem nart w kadrze „Wikingów” szybko skontaktował się z producentem nart kolegów. Były skoczek tuż po zawodach w Wiśle udał się do Niemiec, gdzie produkowane są deski Norwegów, aby u źródła sprawdzić, co mogło być przyczyną niepowodzenia. Gangnes miał porównać narty otrzymane od producenta z tymi, które znajdują się wciąż w magazynach. Zdaniem Braathena, przyczyna nie tkwi w pracy Gangnesa. – Musimy się przyjrzeć spodom nart i sprawdzić, czy tam tkwi problem. Zweryfikujemy to, co jest najważniejsze, czyli powierzchnię ślizgową. Uważamy, że przede wszystkim chodzi o odpowiednią obróbkę tej powierzchni, jej szlifowanie. Mniej prawdopodobne jest, że to kwestia smarów używanych do nart – skwitował.

Czy Norwegom uda się szybko wskoczyć na właściwe tory i poprawić uchybienia? Przekonamy się już podczas pierwszych skoków na fińskiej Rukatunturi. Treningi i kwalifikacje są zaplanowane na najbliższy piątek (27 listopada).

 

Bartosz Leja,
źródło: dagbladet.no

 

Podziel się:

Dodaj komentarz