Kevin Bickner zawiesza karierę!
Kevin Bickner (fot. Julia Piątkowska)

Kevin Bickner zawiesza karierę!

Amerykański skoczek wyjaśnił swoją absencję w zawodach Pucharu Świata. Kevin Bickner za pośrednictwem swojego konta na Instagramie zdradził, że zdecydował się na pewien czas zawiesić swoją karierę.

 

Kevin Bickner postanowił zdradzić powód swojej nieobecności w zawodach Pucharu Świata. Lider amerykańskiej kadry w ostatnich latach, nie pojawił się ani na starcie wiślańskiej inauguracji ani na zawodach w fińskiej Ruce. – Ostatnio byłem dość cicho i jestem pewien, że wielu z was zastanawiało się, gdzie byłem. Inauguracja Pucharu Świata odbyła się w ostatni weekend w Wiśle i nie uczestniczyłem w niej tak jak zwykle – czytamy we wpisie zawodnika. 

24-latek z Chicago niespodziewanie dla wszystkich zdecydował się na dość radykalny ruch i podjął decyzję o zawieszeniu kariery. Jako powody swojej decyzji wymienił m.in. słabą dyspozycję w jakiej się obecnie znajduje i trudności w podróżach związanych z pandemią koronawirusa. – Po kilku miesiącach trudnych podróży międzynarodowych i niespójnych treningów, zdecydowałem, że najlepiej będzie nie konkurować w tym roku. Nie wydaje mi się, abym był w stanie utrzymać w tym roku taki sam poziom treningu jak kiedyś i dlatego nie uważam, abym był na wystarczająco wysokim poziomie, aby startować w Pucharze Świata – kontynuuje Amerykanin.

Bickner zapewnia jednak, że do rywalizacji powróci już w następnym sezonie i na razie nie myśli o zakończeniu kariery. – Będzie mi brakowało startów, ale nie mogę się doczekać powrotu w przyszłym sezonie! – kończy swój post.

Przypomnijmy, że Kevin Bickner jest rekordzistą Stanów Zjednoczonych w długości lotu (244,5 m). Najlepszy występ w Pucharze Świata zaliczył w sezonie 2016/2017 w Vikersund, gdzie uplasował się na 15. pozycji. Ostatni międzynarodowy występ zanotował podczas kończących miniony sezon kwalifikacji do konkursu Pucharu Świata w Trondheim, w marcu.

 

Weronika Brodowska,
źródło: informacja własna / Instagram

 

Podziel się:

Dodaj komentarz