Start Stefana Krafta na MŚ w lotach zagrożony. „Staram się zwalczyć infekcję”
Stefan Kraft (fot. Julia Piątkowska)

Start Stefana Krafta na MŚ w lotach zagrożony. „Staram się zwalczyć infekcję”

Z pewnością nie tego u progu zimy spodziewał się Stefan Kraft. Zdobywca Kryształowej Kuli w poprzednim sezonie, tą narciarską kampanię zaczyna w najgorszy możliwy sposób. Po wpadce w Wiśle, koronawirus może go wykluczyć nawet ze startu w mistrzostwach świata w lotach w Planicy. „Staram się zwalczyć infekcję domowymi sposobami. Nie mogę jednak powiedzieć nic konkretnego o planach na loty” – przyznaje. 

 

O ile 32. miejsce w indywidualnym konkursie w Wiśle można zrzucić na karb trudnych warunków wietrznych, o tyle późniejsze perypetie Stefana Krafta wydają się być już prawdziwą kumulacją pecha. – Jesteśmy szczęśliwi, że możemy w ogóle startować w Pucharze Świata w tych trudnych czasach. Dla mnie tej zimy ważny będzie każdy następny konkurs, ponieważ moje letnie przygotowania nie były takie jak zazwyczaj. Przez moje problemy z plecami będę musiał uważać na swój organizm. Okazało się, że niektóre partie moich mięśni pracowały zbyt ciężko, dlatego potrzebowałem latem więcej czasu na regenerację – mówił nam jeszcze na skoczni im. Adama Małysza.

Później okazało się, że mimo iż początkowo 27-latek nie był jednym z zakażonych koronawirusem w austriackiej kadrze, to kilka dni po Aschenwaldzie, Schlierenzauerze i trenerze Widhoelzlu, także i przy jego nazwisku pojawił się pozytywny wynik testu. Już wcześniej cała sytuacja oznaczała brak szans na start w fińskiej Ruce, gdzie pojawiła się druga reprezentacja Austrii. Teraz Kraft zaczyna mieć jednak realne objawy zakażenia wirusem SARS-CoV-2. „Jest mi bardziej niż przykro, gdy siedzę w domu i oglądam skoki narciarskie w telewizji. To rani moje serce jako ambitnego sportowca. Zupełnie inaczej wyobrażałem sobie przygotowania do mistrzostw świata w lotach narciarskich i chciałem tam dotrzeć w szczytowej formie” – pisze Austriak na swoim oficjalnym blogu.

Jeszcze w poprzedni piątek i sobotę nadal czułem się dobrze i nie miałem żadnych objawów. W niedzielę i poniedziałek sytuacja wyglądała już trochę inaczej i od tego czasu mam lekkie objawy grypopodobne. Szczególnie moje zatoki i nos nie są w najlepszym stanie, nastąpiła też u mnie lekka utrata smaku” – wymienia podopieczny trenera Andreasa Widhoelzla.

Póki co dolegliwość nie jest na tyle poważna, aby potrzebna była hospitalizacja, jednak na kilka dni przed światowym czempionatem w lotach, utytułowany skoczek nie ma nawet możliwości przygotowania się do powrotu. „Mimo, że ogólnie czuję się dobrze, nie mam co nawet myśleć o treningu, to po prostu niemożliwe. Teraz codziennym programem jest dla mnie czekanie i picie herbaty (…). Staram się zwalczyć infekcję za pomocą właśnie herbaty, inhalacji, witamin i innych domowych środków. W następnych dniach wykonam kolejny test.”

Tym samym udział jednego z najlepszych skoczków narciarskich kilku ostatnich sezonów w światowym czempionacie w lotach w Planicy jest poważnie zagrożony. Nawet, jeżeli wynik testu na COVID-19 okaże się negatywny, nie jest pewne czy Kraft będzie w wystarczająco dobrej formie fizycznej, aby wystartować w Planicy. Ponadto wielką niewiadomą będzie wciąż sportowa dyspozycja jednego z najlepszych lotników w międzynarodowej stawce.

Przypomnijmy, że zawodnik z Oberalm nieopodal Salzburga ma w swoim dorobku brązowy medal MŚ w lotach z 2016 roku z Tauplitz. Przed dwoma laty w Oberstdorfie zakończył zmagania na czwartej pozycji. Ponadto Kraft ma w swoim dorobku dwie Małe Kryształowe Kule za Puchar Świata w lotach, pięć zwycięstw i trzynaście podiów w zawodach PŚ. Jest również aktualnym rekordzistą świata w długości lotu (253,5 metra w Vikersund). Z pewnością w optymalnej formie fizycznej, na Letalnicy byłby jednym z głównych kandydatów do złota.

 

Bartosz Leja, Julia Piątkowska
źródło: kraft-stefan.com / informacja własna

 

Podziel się:

Dodaj komentarz