Przełomowy dzień Norwegów. Granerud jak feniks z popiołów, Johansson nie wiedział gdzie wyląduje
Halvor Egner Granerud (fot. Evgeniy Votintsev)

Przełomowy dzień Norwegów. Granerud jak feniks z popiołów, Johansson nie wiedział gdzie wyląduje

Halvor Egner Granerud, który jeszcze przed rozpoczęciem zimowego sezonu był stawiany w gronie skoczków, którzy mogą poważnie zagrozić czołówce, wyraźnie się rozkręca. Dzisiaj w Niżnym Tagile sięgnął po drugi triumf tej zimy i został liderem klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Ponadto Robert Johansson ustanawiając nowy rekord skoczni w imponującym stylu wskoczył na podium.

 

Granerud jak feniks z popiołów

HalvorEgnerGranerud NiznyTagil2020 fot.AlexeyKabelitskiy 300x200 - Przełomowy dzień Norwegów. Granerud jak feniks z popiołów, Johansson nie wiedział gdzie wyląduje
Halvor Egner Granerud (fot. Alexey Kabelitskiy / Nizhny Tagil FIS Ski Jumping World Cup)

Po pierwszej serii konkursowej wydawało się, że liderujący Markus Eisenbichler nie da sobie wydrzeć zwycięstwa. Niemiec miał 11,1 punktu przewagi nad drugim Halvorem Egnerem Granerudem. W finale wiatr w plecy zdmuchnął jednak lidera PŚ, który ratując się przed upadkiem lądował na 80. metrze. Bardzo pewnie wykorzystał to Norweg, który skokami na 132,5 i 132 metry zapewnił sobie drugi pucharowy triumf w karierze. Przypomnijmy, że przed tygodniem wygrał także w fińskiej Ruce.

Warunki były dzisiaj naprawdę trudne, wiatr ciągle się zmieniał. Jest mi przykro z powodu tego, co wydarzyło się Markusowi, ale w pewnym momencie każdemu takie coś może się przytrafić. Mnie też przydarzało się to wcześniej. Na szczęście wyszedł z tego bez kontuzji – skomentował pech rywala Granerud. Sam 24-latek odbił się od sportowego dna i na początku tej zimy udowodnił, że zasługuje na miano norweskiego lidera. Poprzedni sezon spędził poza kadrą narodową, zmaga się z problemami finansowymi i był zmuszony, aby podjąć się dodatkowej pracy zarobkowej. Determinacja utalentowanego skoczka okazała się jednak ogromna.

Na tydzień przed mistrzostwami świata w lotach narciarskich w Planicy, Granerud wyrasta na jednego z głównych faworytów do złota. – Moje dobre wyniki nadchodzą tuż przed najważniejszym wydarzeniem i sądzę, że to dobrze, że w minionym tygodniu odniosłem pierwsze zwycięstwo. To, że w przyszłym tygodniu odbędą się mistrzostwa w Planicy będzie dla mnie dodatkowym bonusem – skomentował w rozmowie z norweskim portalem VG.no. Dzisiaj reprezentant Kraju Fiordów spełnił jednak inne ze swoich marzeń – założył żółty plastron lidera Pucharu Świata. Kiedy z właściwym sobie dystansem umieścił w mediach społecznościowych fotografię z żółtą… kamizelką odblaskową. Teraz ma szansę na dłużej zachować „oryginał”.

Swojego podopiecznego chwalił trener Alexander Stoeckl. – Halvor jest bardzo stabilny, na wysokim poziomie. Szczególnie pod koniec zawodów było jednak ciężko. Halvor nie miał łatwych warunków, ale zdołał pokonać 132 metry. Markus Eisenbichler miał już okropnego pecha – skwitował Austriak. Wydaje się, że już w Rosji Norwegowie przezwyciężyli zatem „kryzys prędkościowy”, z którym borykali się w Wiśle i Ruce. Ich narty nie jeździły w Polsce i Finlandii tak szybko, aby można było nawiązać walkę z czołówką liczniejszym gronem. Już w Rosji „Wikingowie” nie narzekali na ten aspekt.

 

Johansson nie wiedział kiedy wyląduje

Robert Johansson NiznyTagil2020 fot.AlexeyKabelitskiy 300x200 - Przełomowy dzień Norwegów. Granerud jak feniks z popiołów, Johansson nie wiedział gdzie wyląduje
Robert Johansson (fot. Alexey Kabelitskiy / Nizhny Tagil FIS Ski Jumping World Cup)

Drugim norweskim bohaterem sobotnich zmagań na skoczni Bocian (HS-134) był Robert Johansson. Pierwsza seria i 25. lokata po 120,5 metrowym skoku nie zapowiadały nic dobrego. W finałowej próbie 30-latek kapitalnie wykorzystał mocniejszy podmuch pod narty i poszybował aż 142,5 metra. Tym samym o metr poprawił dotychczasowy rekord obiektu należący do jego reprezentacyjnego kolegi, Johanna Andre Forfanga. – To dla mnie fantastyczny dzień, z trzecim miejscem i rekordem skoczni. Takiego czegoś nie osiąga się zbyt często – cieszył się popularny „wąsacz”. – W pierwszej serii dostałem surową nauczkę, nie tak to sobie wyobrażałem. Rekord skoczni był już zupełnie czymś innym. Czułem ogromny opór w nartach i na całym ciele, deski „uciekały” dalej w powietrze. Zdecydowałem się jednak się temu poddać, bez względu na to, jak daleko bym poleciał – komentował.

Osiągnięcia swoich rodaków odważnie skomentował też dyrektor sportowy norweskich skoków, Clas Brede Braathen. – Skoki narciarskie to fantastyczny sport dla tych, którzy kochają emocje. Halvor ponownie wygrywa, a Robert wskakuje z 25. na trzecie miejsce z rekordem skoczni i świetnymi ocenami za styl. Halvor przejmuje prowadzenie w Pucharze Świata. To był jeden z największych norweskich dni skoków – podsumował.

 

Bartosz Leja,
źródło: informacja własna / VG.no / NRK.no

 

Podziel się:

Dodaj komentarz