Granerud, Johansson i Lindvik komentują norweskie podium w Niżnym Tagile [WIDEO]
Halvor Egner Granerud (fot. Evgeniy Votintsev)

Granerud, Johansson i Lindvik komentują norweskie podium w Niżnym Tagile [WIDEO]

To był kolejny wyśmienity dzień dla norweskich skoczków. Podczas gdy w sobotę „Wikingowie” zgarnęli dwa miejsca na podium, dzisiaj już w komplecie zameldowali się w czołowej trójce. Wygrał Halvor Egner Granerud, przed Robertem Johanssonem i Mariusem Lindvikiem. Teraz przed nimi mistrzostwa świata w lotach. – Tam liczą się tylko medale – zapowiedział lider klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.

 

Granerud: „Jestem w życiowej formie”

Halvor Egner Granerud jak burza przeszedł przez ostatnie trzy pucharowe konkursy. W Ruce i wczoraj w Niżnym Tagile nie był liderem na półmetku zmagań (prowadził wówczas Niemiec Markus Eisenbichler), dzisiaj po pierwszej serii na czele stawki znajdował się jego reprezentacyjny kolega Robert Johansson. Za każdym razem jednak to 24-letnia rewelacja pierwszej części sezonu odnosiła zwycięstwo, zrównując się pod tym względem choćby z Johannem Andre Forfangiem, czy Andreasem Wellingerem.

Dzisiaj Granerudowi do triumfu wystarczyły próby na odległość 135,5 i 124,5 metra. – To fantastyczne stać na najwyższym stopniu podium z kolegami z drużyny. Jestem w życiowej formie i czuję dumę z trzech wygranych konkursów z rzędu. To pokazuje jak dobre i stabilne są moje skoki. W pierwszych konkursach tej zimy mogłem się czuć w czołówce trochę samotnie, jednak teraz dołączyli do mnie Robert i Marius. Jestem dumny z naszego zespołu – skomentował podczas konferencji prasowej po zawodach.

Po sobotnim sensacyjnym zwycięstwie nad murowanym niemieckim kandydatem do wygranej, dzisiaj skoczek z Trondheim po raz pierwszy w karierze wystartował w konkursie w żółtym plastronie lidera Pucharu Świata. Czy stanowiło to dla niego dodatkowe obciążenie? – Myślałem, że będzie to dla mnie zupełnie nowe, świeże doświadczenie, ale tak naprawdę nie czułem żadnej różnicy w moich skokach. Kiedy przyszedłem na skocznię, rzuciłem jednak okiem na żółty plastron i czułem dumę, to świetne uczucie – zapewnił.

 

Rosyjski Bocian najlepiej przygotowaną skocznią?

Zarówno Granerud, jak i drugi w dzisiejszych zawodach Robert Johansson, bardzo chwalili przygotowanie skoczni Bocian przez rosyjskich organizatorów. Nie tylko oni twierdzili, że obiekt ma jeden z najlepiej przygotowanych zeskoków w całym pucharowym kalendarzu. – Skocznia była przygotowana w sposób absolutnie znakomity przez cały weekend. Oczywiście pogoda to coś, na co nie mamy wpływu, jednak spoglądając na to jaki mieliśmy wiatr w sobotę i niedzielę, to naprawdę imponujące, że te konkursy udało się rozegrać w całości – chwalił lider PŚ.

Przygotowanie skoczni było perfekcyjne. Oczywiście warunki wietrzne przez dwa konkursowe dni były sporym wyzwaniem, jednak uważam, że jury wykazało się cierpliwością i robiło co było w ich mocy. Dowiedzieliśmy się, że na tej skoczni są możliwe do ustania naprawdę dalekie skoki, i to bez większych problemów – dodał Robert Johansson, czyli świeżo upieczony rekordzista Bociana, który wczoraj swoje 142,5 metra wylądował imponującym jak na tą odległość telemarkiem. Dzisiaj do drugiej pozycji 30-latkowi wystarczyły skoki na 139 oraz 118,5 metra.

 

Koronawirus, puste trybuny i nadchodzące loty

Jak wiemy, pucharowe zawody w obecnym sezonie zimowym są wyjątkowe pod wieloma względami. Do końca 2020 roku na żadnym z konkursów nie będą uczestniczyć kibice. Organizatorzy jak tylko mogą, ograniczają kontakt pucharowej karuzeli z większymi skupiskami ludzi, aby zminimalizować ryzyko zakażenia koronawirusem. Czy puste trybuny wpływają na aktualnego lidera PŚ? – Odkąd rozpoczęliśmy ten sezon bez udziału publiczności, osobiście nie czuję wielkiej różnicy. Bardziej odczułem to podczas pierwszego konkursu przy pustych trybunach, którym były marcowe zawody Raw Air w Oslo-Holmenkollen. Teraz taka jest rzeczywistość i musimy z tym żyć – skwitował.

Sytuację skomentował też Johansson – To dla nas wszystkim ekstremalnie nietypowy czas. Cieszymy się, że w ogóle jesteśmy w stanie rywalizować. Naszą odpowiedzialnością jest to, aby dbać o siebie, ludzi wokół oraz o tzw. pucharową „bańkę”. Robimy wszystko co w naszej mocy, aby pozostać zdrowymi. Oczywiście to spore wyzwanie i zdarzają się eliminacje, kiedy zdarzają się pozytywne wyniki, ale niestety taką mamy teraz sytuację. To wszystko jest jednak warte, aby pozostać zdrowym – powiedział skoczek, który niedawno został tatą i niestety musi się liczyć z długimi okresami rozłąki z partnerką i córeczką Olimpią. – Pozostaje nam liczyć na to, że wkrótce sytuacja się nieco uspokoi i zawody będą się odbywać z udziałem publiczności – dodał.

Po początkowych problemach z nartami i prędkościami na progu, norweska ekipa trenera Stoeckla bardzo szybko wskoczyła na właściwe tory. Na tydzień przed mistrzostwami świata w lotach w Planicy wydaje się, że „Wikingowie” znani z zamiłowania do dalekich odległości mogą być w Słowenii jednymi z głównych faworytów do medali z najcenniejszych kruszców. – Myślę, że na każdych mistrzostwach liczą się tylko medale. Udamy się tam po potrójnym triumfie, z posiadaczem żółtego plastronu lidera Pucharu Świata, a niektórzy z naszej drużyny są znani z tego, że są świetnymi lotnikami i teraz też pokazują dobrą formę – zapowiedział Halvor Egner Granerud, wskazują znacząco ruchem głowy na Roberta Johanssona.

 

 

Bartosz Leja,
źródło: informacja własna / Nizhny Tagil FIS Ski Jumping World Cup

 

Podziel się:

Dodaj komentarz