Karl Geiger mistrzem świata i… ojcem! „To był ten idealny tydzień, o którym ludzie zawsze mówią”
Karl Geiger (fot. BoBo)

Karl Geiger mistrzem świata i… ojcem! „To był ten idealny tydzień, o którym ludzie zawsze mówią”

Pierwsza połowa grudnia była dla Karla Geigera równie szalona, co szczęśliwa. Niemiecki skoczek po pasjonującym pojedynki z Halvorem Egnerem Granerudem wywalczył tytuł mistrza świata w lotach, a teraz został ojcem nowonarodzonej córeczki.

 

Specjalista od małych skoczni mistrzem w lotach

KarlGeiger Planica2020winner fotboboplanicaoc 300x200 - Karl Geiger mistrzem świata i... ojcem! "To był ten idealny tydzień, o którym ludzie zawsze mówią"
Karl Geiger (fot. BoBo / OC Planica)

Drugie miejsce na start sezonu w Wiśle, później dziewiąte i ósme w fińskiej Ruce. Wydawało się, że Karl Geiger będzie kontynuował pucharowe starty, aby utrzymać bardzo wysoką pozycję w klasyfikacji generalnej cyklu. Wtedy jednak pojawiła się informacja, że Niemiec nie weźmie udziału w kolejnych konkursach w rosyjskim Niżnym Tagile. W tym czasie 27-latek udał się do rodzimego Oberstdorfu, gdzie jego ciężarna żona oczekiwała na narodziny ich córeczki. Okazało się jednak, że termin rozwiązania się przedłuża, a sam skoczek musi wrócić do rywalizacji w mistrzostwach świata w lotach w Planicy.

Z pewnością myśli sympatycznego zawodnika były raz w Słowenii, raz w Niemczech, jednak podczas czempionatu na Letalnicy (HS-240) prezentował się wybornie. Mimo, że Geiger nigdy nie był uznawany za wybitnego lotnika, imponujące loty na 241 i 223,5 metra zapewniły mu prowadzenie na półmetku zmagań. – Właściwie jestem trochę zaskoczony swoim dzisiejszym występem. Skok w pierwszej serii był jednym z najlepszych w całej mojej karierze. Jestem niesamowicie szczęśliwy, że prowadzę. Nie spodziewałem się tego, ale jutro będę kontynuował atak – zapowiadał jeszcze w piątek.

Sobotnie loty na 240,5 oraz 231,5 metra pozwoliły mu wywalczyć sensacyjne złoto, zaledwie o pół punktu przed świetnie dysponowanym norweskim rywalem. – To jest nie do opisania. Przed tym weekendem nigdy bym nie pomyślał, że coś takiego może się wydarzyć. Wiedziałem oczywiście, że podoba mi się ta skocznia i że potrafię na niej dobrze latać. To jednak niewiarygodne, jak wszystko tutaj działało. Jestem zdumiony – cieszył się Geiger, który w pokonanym polu zostawił bardziej doświadczonych i utytułowanych lotników. Dla niego było to pierwsze indywidualne podium na skoczni „mamuciej” w karierze. – Niesamowite. Stanie na najwyższym stopniu podium w konkursie indywidualnym na imprezie mistrzowskiej to dla mnie nowość. Mam w sobie tyle emocji, że to niemalże przytłaczające. Nikt nie spodziewał się tego ode mnie w lotach narciarskich, ponieważ zawsze byłem uważany za mocniejszego na mniejszych skoczniach – skwitował.

To był ekscytujący konkurs pełen nerwów. Karl powiększał swoją przewagę, jego finałowy skok też był przyzwoity, ale Granerud odpalił prawdziwą rakietę [243 metry w finale – przyp.red]. Na szczęście przewaga Karla wystarczyła. Bardzo się cieszymy, że zdobyliśmy dwa medale – podsumował trener Stefan Horngacher, wspominając też o brązowym medalu Markusa Eisenbichlera.

 

Horngacher „przelicytował”, Niemcy ze srebrem

KarlGeiger Planica2020lot fotboboplanicaoc 300x200 - Karl Geiger mistrzem świata i... ojcem! "To był ten idealny tydzień, o którym ludzie zawsze mówią"
Karl Geiger w locie na Letalnicy (fot. BoBo / OC Planica)

Do tego w konkursie drużynowym Geiger wraz z Markusem Eisenbichlerem, Piusem Paschke i Constantinem Schmidem dorzucił srebro. Niemcy do ostatniego skoku rywalizowali z Norwegami o złoto, jednak w ostatnim skoku lider ekipy poszybował z belki obniżonej o dwa stopnie 224,5 metra. Niemiec otrzymałby bonifikaty za niższy rozbieg jedynie, gdyby osiągnął 228 metrów (95 % odległości HS). Można więc powiedzieć, że taktyczna zagrywka trenera Stefana Horngachera kosztowała Niemców medale z najcenniejszego kruszcu. Gdyby szkoleniowiec nie obniżał platformy najazdowej swojemu podopiecznemu, ten najpewniej i tak uzyskałby wymaganą do zwycięstwa odległość, a byłby „wolny” od wymaganej przepisami minimalnej odległości. – To była jedyna rzecz, która nie zadziałała. I tak opuszczamy Planicę zadowoleni. Mamy komplet medali we wszystkich kolorach, nie można być z tego niezadowolonym – podsumował Horngacher.

Dla Karla Geigera nie był to jednak koniec emocji. Tuż po powrocie do domu jego żona urodziła długo oczekiwaną córeczkę, której świeżo upieczeni rodzice nadali imię Luisa. „To był prawdopodobnie ten idealny tydzień, o którym ludzie zawsze mówią. Witaj mała Luiso! Dziękuję, że poczekałaś na mnie i na swoją mamę” – napisał szczęśliwy tata na Instagramie.

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Karl Geiger (@karl.geiger)

 

Bartosz Leja,
źródło: ZDF / FIS / Instagram

 

Podziel się:

Dodaj komentarz