Łukasz Kruczek: „Ciężko wpasować się w tę skocznię. Ze skoku na skok korygujemy błędy”
Trener Łukasz Kruczek (fot. PZN)

Łukasz Kruczek: „Ciężko wpasować się w tę skocznię. Ze skoku na skok korygujemy błędy”

Jeżeli polskie skoczkinie rozkręcają się w Ramsau… robią to powoli. Treningi w wykonaniu Biało-Czerwonych były dość niemrawe, kwalifikacje dodały nieco więcej otuchy. Do piątkowej inauguracji Pucharu Świata awansowały Kamila Karpiel i Kinga Rajda. – Ciężko się było wpasować w tę skocznię. Ze skoku na skok próbowaliśmy korygować błędy – mówi nam trener Łukasz Kruczek. 

 

Skocznia w Ramsau trudna dla Polek

KingaRajda Szczyrk2020 JuliaPiatkowska 300x200 - Łukasz Kruczek: "Ciężko wpasować się w tę skocznię. Ze skoku na skok korygujemy błędy"
Kinga Rajda (fot. Julia Piątkowska)

Podczas treningów najlepiej z polskiej piątki prezentowała się Anna Twardosz, która plasowała się na 41. i 36. lokacie. Kinga Rajda, Kamila Karpiel oraz Nicole Konderla skakały na poziomie piątej, a Joanna Szwab szóstej dziesiątki stawki. Z pewnością nie były to wyniki satysfakcjonujące nasze reprezentantki. – Ciężko się było wpasować w tę skocznię. Ona jest nieco inna ze względu na rozbieg, na którym tory są naturalne. Obiekt ma też nieco inny profil. Jak byliśmy latem na zgrupowaniu, zawodniczki też miały tu problemy. Podczas treningów nic nie testowaliśmy. Po prostu spokojnie, ze skoku na skok, próbowaliśmy korygować – przyznał szkoleniowiec Biało-Czerwonych.

W kwalifikacjach znacznie poprawiła się przede wszystkim Rajda, której 81 metrowa odległość dała 32. miejsce. Awans do piątkowego konkursu, w którym weźmie udział 40 zawodniczek, wywalczyła także Karpiel, która po skoku na 79 metrów zajęła 37. lokatę. – To były już skoki bliżej lepszego efektu, ale jeszcze nie takiego jak chcemy. Co się zmieniło? Korygowaliśmy ustawienia techniki. Stawka jest praktycznie pełna i w stosunku do poprzedniego sezonu wydaje się być bardziej wyrównana. Realnie od zawodniczek oczekuję poprawnych skoków. Na nic innego nie ma się wpływu – skwitował Kruczek.

Niestety pomyślnie rundy eliminacyjnej nie przebrnęła Twardosz. – Ania niestety ten skok kwalifikacyjny miała słabszy. Szkoda, bo wydawała się być najpewniejsza po treningach. Odbicie wypadło dużo za wcześnie i skok był już nieefektywny. Niestety Ania odczuwa jeszcze troszkę przebytą kontuzję kolana i będziemy musieli po powrocie przeprowadzić ponownie diagnostykę – zapowiedział trener Polek.

 

Dyskryminacja skoków kobiet? To biznes, są inne priorytety niż PŚ

Kamila Karpiel Seefeld2019 fot.JuliaPiatkowska 300x200 - Łukasz Kruczek: "Ciężko wpasować się w tę skocznię. Ze skoku na skok korygujemy błędy"
Kamila Karpiel (fot. Julia Piątkowska)

W ostatnich dniach ze zdwojoną siłą powrócił temat równouprawnienia w skokach narciarskich. Kolejne odwoływane konkursy Pucharu Świata kobiet nie znajdują zastępczych lokalizacji, jak to bywa w przypadku zmagań mężczyzn. Dyrektor PŚ Sandro Pertile nie owijając w bawełnę powiedział szwedzkim mediom: – Zgodnie z umowami telewizyjnymi i sponsorskimi, mężczyźni i kobiety mają różne wartości. Chodzi o wartość rynkową. Niestety obecny poziom dochodów pochodzący z organizacji zawodów kobiet, nie wystarcza na pokrycie kosztów całej imprezy. To jeden z powodów, dla których w niewielu miejscach działacze chcą organizować takie konkursy. W męskich konkursach są wyższe dochody, więc łatwiej jest znaleźć organizatorów.

Jak do takiego przedstawienia sytuacji odniósł się trener polskich skoczkiń? – Temat jest znany i to nie od dziś. FIS tutaj akurat nie ma nic do powiedzenia. Ruch należy do lokalnych komitetów organizacyjnych. To od nich zależy czy chcą i czy przede wszystkim mogą organizować zawody. Niestety jest to biznes i nie da się tego w oderwaniu od biznesu robić. Nie potrafię dokładnie określić ile trzeba zaangażować środków, ale zakładam że jest to koszt około 200 tysięcy euro. Strzelam, bo różnie się słyszy, a aktualny zwrot medialny jest słaby na całym świecie – potwierdził.

Także Polski Związek Narciarski, który zadeklarował się zorganizować zawody w zastępstwie za te odwołane w chińskim Zhangjiakou (13-14 lutego 2021 r.), nie ma w planach przeprowadzać dodatkowych konkursów kobiet. – Na dzień dzisiejszy na pewno takie zawody się nie odbędą. W tym sezonie, dosyć szczególnym, wszyscy liczą pieniądze. Przy obecnej sytuacji kiedy zawodniczki są młode, priorytetem jest zapewnienie ciągłości szkolenia – podsumował Kruczek.

 

Bartosz Leja,
informacja własna

 

Podziel się:

Dodaj komentarz