Joanna Szwab ze srebrem mistrzostw Polski: „Moje skoki nie są jeszcze stabilne”
Joanna Szwab (fot. Julia Piątkowska)

Joanna Szwab ze srebrem mistrzostw Polski: „Moje skoki nie są jeszcze stabilne”

Za nami mistrzostwa Polski w Wiśle. Zawody na skoczni Wiśle Malince były wyjątkowe, ponieważ po raz pierwszy w historii o medale na dużej skoczni powalczyły skoczkinie. W jednoseryjnym konkursie triumfowała Kamila Karpiel, przed Joanną Szwab i Kingą Rajdą, które ex aequo uplasowały się na drugiej pozycji. Srebrna medalistka była umiarkowanie zadowolona ze swoich skoków, jednak podkreśla, że wkradają się w nie jeszcze pewne błędy.

 

Joanna Szwab, która została sensacyjną złotą medalistką październikowych mistrzostw Polski na igelicie w Szczyrku, ma już za sobą występ w inauguracyjnych zawodach Pucharu Świata w Ramsau. Tam po słabych seriach treningowych, 23-letniej zawodniczce nie udało się przejść kwalifikacji i nie oglądaliśmy jej w głównym konkursie. Skoczkini z Chochołowa przystąpiła jednak do rywalizacji w krajowym czempionacie w Wiśle (jako złota medalistka zimowych mistrzostw Polski ze skoczni normalnej). Przypominamy, że w lutym tego roku w Szczyrku, Szwab stanęła na najwyższym stopniu podium razem z Kingą Rajdą.

We wtorkowych zawodach na skoczni im. Adama Małysza (K-120 / HS-134) podopieczna trenera Łukasza Kruczka oddała skoki na odległość 110 oraz 90 metrów. Z powodu trudnych warunków atmosferycznych i upadku Kingi Rajdy, wyniki z drugiej serii zostały anulowane i Szwab mogła cieszyć się ze zdobycia srebrnego medalu. Sama zauważa jednak sporo elementów do poprawy. – Ciężko ocenić moje skoki. Na pewno nie są jeszcze stabilne. Popełniam na dojeździe błąd, który nie daje mi odpowiedniego kierunku na progu. Robię tak zwany „rzut”, przez co nie daję sobie szans na odbicie. Głównie z tym walczyłam – zaznacza.

Polska skoczkini narzekała również na trudne warunki, w jakich przyszło rozgrywać konkurs, jednak starała się odciągnąć od nich swoje myśli. – Bywało różnie. Potrzebne było szczęście do warunków niektórzy na nie trafili, inni nie. Starałam się skupiać tylko na moich zadaniach. Nie oglądałam całych skoków, wiec na szczęście tych problemów innych skaczących nie widziałam – przyznaje.

23-latkę cieszy również fakt, że skoczkinie mogły rywalizować o medale na dużej skoczni i liczy na więcej takich konkursów w przyszłości. – To był fajny pomysł, tylko chciałoby się skoczyć w stabilniejszych warunkach – podkreśla, a zapytana o bardzo groźnie wyglądający upadek Kingi Rajdy, odparła: – Na szczęście na strachu i stłuczeniach się skończyło.

Najbardziej doświadczona z Biało-Czerwonych zdradziła również swoje najbliższe plany. – Na święta Bożego Narodzenia będę starała się trzymać dobra wagę – zapewniła ze śmiechem, po czym dodała: –  Później jeśli nic nam nowego nie wpadnie, będziemy rywalizować na zawodach LOTOS Cup.

 

Łukasz Serba,
informacja własna

 

Podziel się:

Dodaj komentarz