Łukasz Kruczek o MP: „Dziewczyny skakały bez obaw. Warunki nie były bardzo niebezpieczne”
Trener Łukasz Kruczek (fot. Bartosz Leja)

Łukasz Kruczek o MP: „Dziewczyny skakały bez obaw. Warunki nie były bardzo niebezpieczne”

Triumf Kamili Karpiel podczas pierwszych mistrzostw Polski kobiet na dużej skoczni był jednym z najważniejszych wydarzeń ostatnich dni w krajowych skokach narciarskich. Sportowe święto przyćmiły jednak wydarzenia związane z ryzykowną rywalizacją w trudnych warunkach, a także z upadkiem Kingi Rajdy. O echach kontrowersyjnych zdarzeń krajowego czempionatu opowiedział nam trener Łukasz Kruczek.

 

MistrzostwaPolski Wisla2020 Panie fot 4 - Łukasz Kruczek o MP: "Dziewczyny skakały bez obaw. Warunki nie były bardzo niebezpieczne"
Kamila Karpiel (fot. Julia Piątkowska)

113 metrowa odległość wystarczyła Kamili Karpiel do zwycięstwa w jednoseryjnym konkursie mistrzostw Polski na skoczni im. Adama Małysza (HS-134) w Wiśle. Na drugiej pozycji uplasowały się ex aequo Kinga Rajda oraz Joanna Szwab, które lądowały na 110. metrze. – Nie da się jednoznacznie ich ocenić, gdyż warunki były dosyć niesprawiedliwe. Jednakże powiem tak – dziewczyny skakały bez obaw. Szkoda, że skończyło się tak jak się skończyło i nie było dane rywalizować w bardziej wyrównanych warunkach, ale myślę, ze wyniki są podobne do tych, które zawodniczki prezentowały podczas wcześniejszych treningów – ocenił szkoleniowiec polskiej kadry kobiet.

Niestety w drugiej rundzie Rajda zanotowała groźnie wyglądający upadek, w konsekwencji którego zeskok opuściła na noszach, w kołnierzu ortopedycznym. Następnie została odwieziona do szpitala celem przeprowadzenia badań. Szczęściem w nieszczęściu było to, że lekarze wykluczyli urazy kostne i inne poważne kontuzje i jeszcze tego samego dnia 20-letnia skoczkini znalazła się w domu. – Obyło się bez urazów, jest jedynie mocno poobijana. Teraz będzie potrzebować kilu dni odpoczynku, by organizm wrócił do pełnej sprawności – przyznał Kruczek, który podkreślał już wcześniej, że na upadek złożyły się zarówno błędy zawodniczki, zmienne warunki wietrzne, jak i miękki zeskok.

Okazuje się, że 45-latek z Buczkowic podczas MP w Wiśle pełnił nie tylko funkcję trenera polskiej kadry kobiet. Był także asystentem delegata technicznego odpowiedzialnym za bezpieczny przebieg rywalizacji, a także kontakt z jury i trenerami. Jak ocenił wietrzne zawody na skoczni im. Adama Małysza? Generalnie warunki w trakcie konkursu nie były bardzo niebezpieczne. Może poza kilkoma momentami, gdzie faktycznie nagła zmiana kierunku wiatru nieco zaskoczyła. Były natomiast bardzo niesprawiedliwe i tego niestety przy takiej pogodzie nie da się ogarnąć. Jedynym wyjściem, nieco zmniejszającym taką sytuację jest zastosowanie systemu kompensacji punktowej za wiatr. Niestety takowego na „polskim podwórku” nie posiadamy – zauważył.

MistrzostwaPolski Wisla2020 Panie fot 19 - Łukasz Kruczek o MP: "Dziewczyny skakały bez obaw. Warunki nie były bardzo niebezpieczne"
Upadek Kingi Rajdy (fot. Julia Piątkowska)

Jeszcze tuż przed pierwszymi konkursowymi skokami swoich podopiecznych na wiślańskim obiekcie, Kruczek sprawdzał stan przygotowania torów najazdowych. Czy w związku z debiutem pań na dużej skoczni towarzyszyły mu dodatkowe emocje? – Obawy były podobne jak podczas każdego treningu, może odrobine inne, gdyż na treningu to zwykle ja, bądź inny trener wybiera moment startu. Na zawodach ten moment jest ograniczony do kilku sekund. Sprawdzałem tory, gdyż taka była także moja rola podczas tych zawodów – skwitował.

Dodajmy, że poza Karpiel, Rajdą i Szwab, na obiekcie im. Adama Małysza zaprezentowały się także Anna Twardosz, Nicole Konderla oraz Wiktoria Przybyła, które zajęły lokaty od czwartej do szóstej. – Dla każdej z zawodniczek zawody to zbieranie doświadczeń. Nawet u tych najbardziej doświadczonych, doświadczenie to cały czas „kropla w morzu potrzeb”. Co do tej trójki, mogliśmy także zobaczyć całkiem inne wyniki i patrząc przez pryzmat warunków, można było doświadczyć niespodzianek – stwierdził trener Polek.

Zapytany o wyniki konkursu mężczyzn, w którym dość niespodziewanie wygrał Tomasz Pilch, który zostawił w pokonanym polu choćby piętnastego Kamila Stocha, czy szesnastego Piotra Żyłę, Kruczek odparł: – Te wyniki mogą być zaskakujące, ale jak już powtarzałem, w tak zmieniających się warunkach niespodzianki mogły być i były. Czy te zawody były w ogóle potrzebne? W tej chwili tylko takie niepotrzebne gdybanie.

 

Bartosz Leja,
informacja własna

 

Podziel się:

Dodaj komentarz