Jakub Wolny: „Pojawiło się więcej luzu. Trzeba jak najszybciej wrócić do Pucharu Świata”
Jakub Wolny (fot. FIS)

Jakub Wolny: „Pojawiło się więcej luzu. Trzeba jak najszybciej wrócić do Pucharu Świata”

W niedzielnym konkursie Pucharu Kontynentalnego w Engelbergu po raz pierwszy w swojej karierze na najwyższym stopniu podium stanął Jakub Wolny. Tym samym po niełatwych pierwszych tygodniach zimy i nieustannym poszukiwaniu formy, wydaje się, że skoczek będący jeszcze niedawno filarem polskiej kadry, wraca na właściwe tory. – W skokach pojawiło się więcej luzu i pewności siebie – mówi po treningach z Maciejem Maciusiakiem.

 

Po treningach z Maciusiakiem wrócił luz

Bartol Wolny Schlierenzauer PKEngelberg2020 fotFIS 300x200 - Jakub Wolny: "Pojawiło się więcej luzu. Trzeba jak najszybciej wrócić do Pucharu Świata"
Podium w Engelbergu, od lewej: Bartol, Wolny, Schlierenzauer (fot. FIS)

Jakub Wolny w niedzielnym konkursie w Engelbergu wywalczył pierwsze miejsce i jednocześnie po raz szósty w karierze zameldował się na podium narciarskiej „drugiej ligi” w jej zimowej odsłonie. W pierwszej serii po skoku na odległość 127 metrów Polak zajmował szóstą pozycję tracąc 13,8 punktów do lidera, Maximiliana Steinera. W drugiej próbie reprezentujące biało-czerwone barwy skoczek poszybował 133,5 metra, co pozwoliło mu awansować na najwyższy stopień podium. – Skoki były całkiem solidne, takie na jakie mnie aktualnie stać. Jestem zadowolony, ze pokazałem to w konkursie – skomentował swój występ 25-latek.

Dodajmy, że w drugim dniu zmagań na Gross-Titlis-Schanze (HS-140) po skokach na 128,5 i 133,5 metra, Polak zajął solidne siódme miejsce. Dzięki udanym występom w Szwajcarii, skoczek z Bielska-Białej wywalczył dla polskiej reprezentacji utrzymanie najwyższej, siedmioosobowej kwoty startowej w Pucharze Świata na piąty period sezonu 2020/2021 (na styczniowe zawody w Zakopanem, Lahti i Willingen).

Wolny już przed świętami pokazywał, że skacze mu się coraz lepiej. Podczas zawodów Pucharu Kontynentalnego w fińskiej Ruce wylądował kolejno na siedemnastym, drugim i dziewiątym miejscu. – Już wcześniej fajnie mi się skakało, teraz poskładało się wszystko „do kupy” i widać tego efekty w postaci dobrych skoków pod kątem mentalnym i technicznym. W skokach pojawiło się więcej luzu i pewności siebie –  podsumował.

Reprezentant  klubu LKS Klimczok Bystra w tym sezonie trzy razy miał okazję spróbować swoich sił w zawodach Pucharu Świata. Swój najlepszy występ zanotował w pierwszym konkursie w Niżnym Tagile gdzie zajął piętnaste miejsce. W pozostałych dwóch konkursach nie zdołał zmieścić się w finałowej trzydziestce. Tej zimy Wolny siłą rzeczy skupił się na treningach i ma nadzieję, że dzięki temu uda mu się szybko ponownie zagościć w narciarskiej elicie. – Trzeba jak najszybciej do tego Pucharu Świata wrócić. Trenuję z Maćkiem Maciusiakiem, mamy jasna wizje i dzięki temu skoki są solidne – powiedział.

 

Chwile grozy w Wiśle i święta z narzeczoną

JakubWolny PKEngelberg2020 fot.FIS  300x200 - Jakub Wolny: "Pojawiło się więcej luzu. Trzeba jak najszybciej wrócić do Pucharu Świata"
Jakub Wolny w Engelbergu (fot. FIS)

Przypomnijmy, że ostatnim testem formy w pełnym gronie kadrowiczów, były dla Wolnego przedświąteczne mistrzostwa Polski na dużej skoczni w Wiśle. W wietrznym, jednoseryjnym konkursie na obiekcie im. Adama Małysza 25-latek zajął szóste miejsce po skoku na 121,5 metra. Przypomnijmy, że druga seria kobiet i mężczyzn została odwołana po groźnie wyglądającym upadku liderki kadry kobiet, Kingi Rajdy. Sam Wolny podczas lotu również niebezpiecznie się zachwiał. – Jak przyjechaliśmy wtedy na skocznię, to nie było szans na skoki. Potem zaczęło padać i wiatr trochę zelżał, natomiast skakanie w takich warunkach to nie nowość. Są konkursy, podczas których warunki są podobne, aczkolwiek nie jest to przyjemne. Ja natomiast zaraz po wyjściu z progu dostałem bardzo mocny podmuch wiatru pod narty i zareagowałem na to, ale na szczęście dobrze się skończyło – podsumował.

Jeszcze przed krajowym czempionatem Jakub Wolny zanotował wspomniane już udane starty w Finlandii. Tam jednak jeszcze lepiej od niego prezentował się Maciej Kot i to on dostał powołanie do startu w 69. Turnieju Czterech Skoczni. Jeszcze przed zamieszaniem związanym z testami na obecność koronawirusa w polskiej kadrze przebywającej w Oberstdorfie, spytaliśmy popularnego „Szybkiego” o to, czy sam widziałby siebie w prestiżowej niemiecko-austriackiej imprezie. – Pojechał Maciek, bo wywalczył sobie dodatkowe miejsce . Ja skupiam się na skokach, a co będzie to już jest decyzja trenerów – skwitował. Jak się okazuje, w związku z (początkowo) pozytywnym wynikiem COVID-owego testu u Klemensa Murańki i (początkową) decyzją o wykluczeniu Polaków z udziału w zawodach Turnieju Czterech Skoczni, jedną z możliwości było nawet wysłanie do Niemiec drugiej części kadry narodowej. Jak wiemy, póki co odstąpiono od tego pomysłu.

Być może coraz lepsza forma skoczka, który jeszcze dwa sezony temu stanowił o sile polskiej kadry prowadzonej wówczas przez Stefana Horngachera, wynika ze zmian w życiu prywatnym. Zapewne pozytywny wpływ na Kubę miał także spokojny czas świąt Bożego Narodzenia, w którym z powodu pandemii wielu z nas mogło spotkać się tylko w gronie najbliższej rodziny. Polski skoczek przyznał nam, że swoje święta spędził w miłej, kameralnej atmosferze. – Udało się trochę odpocząć przez te święta, spędzić czas z rodzina i z narzeczoną. Pandemia w tym przypadku nie wpłynęła na mój odpoczynek – zapewnił.

 

Emilia Kryzel, Bartosz Leja,
informacja własna

 

Podziel się:

Dodaj komentarz