Granerud szokuje: „Warunki sprzyjają Polakom. Patrzenie na ich zwycięstwa było irytujące”
Halvor Egner Granerud (fot. Evgeniy Votintsev)

Granerud szokuje: „Warunki sprzyjają Polakom. Patrzenie na ich zwycięstwa było irytujące”

Tegoroczny Turniej Czterech Skoczni wkracza w decydującą fazę. Przed nami już tylko decydujące zawody w Bischofshofen. Niestety, jak to w imprezie tej rangi bywa, czasami jeden nieudany konkurs może odwrócić losy klasyfikacji generalnej. Tak było dzisiaj w przypadku Halvora Egnera Graneruda. Lider Pucharu Świata nie krył frustracji po swoim dzisiejszym występie, sugerując przy tym, że polscy skoczkowie oddawali swoje skoki w lepszych warunkach.

 

Błąd czy wiatr? Granerud wypomina Polakom dobre warunki

Jeszcze seria próbna nie zapowiadała słabszego występu Graneruda. Norweg liderujący także w Turnieju Czterech Skoczni, wygrał tę rundę skacząc 128,5 metra. W pierwszej serii konkursowej uzyskał jednak zaledwie 116,5 metra, co pozwoliło mu na zajęcie dopiero 29. lokaty. Drugi skok podopiecznego Alexandra Stoeckla był już dużo lepszy (127,5 m), ale zdołał przesunąć go jedynie na 15. lokatę.

Zaledwie jedna słabsza próba 24-latka z Oslo, kosztowała go utratę fotelu lidera tegorocznej edycji Turnieju Czterech Skoczni na rzecz Kamila Stocha. Jakby było tego mało, Norweg w klasyfikacji generalnej spadł również za Dawida Kubackiego, który awansował na drugie miejsce. Zaistniałe okoliczności sprawiły, że Granerud w rozmowie z norweską telewizją nie przebierał w słowach. – Czuję się, jakby warunki przez cały tydzień bardziej sprzyjały Polakom. To było okropnie irytujące ponownie widzieć polskiego skoczka na czele – skwitował, po czym dodał: – Polacy mieli zdecydowanie więcej szczęścia niż ja, a także niż Karl Geiger. Norweg nie ukrywa, że nie darzy szczególną sympatią skoczni Bergisel. – To dziura. No dobrze, może trochę przesadziłem. Ale nie lubię tam skakać – przyznał.

Analizując warunki, w pierwszej serii rzeczywiście Norweg faktycznie skakał w nienajlepszych warunkach. Dla porównania Granerud miał wiatr wiejący pod narty z prędkością 0,33 m/s, za który odjęto mu zaledwie 3,3 punktu. To w połączeniu z niskim najazdem (9. belka) mogło dać taki, a nie inny efekt. Dla porównania Kamil Stoch za swój skok oddany przy podmuchu rzędu 0,79 m/s miał odjęte 7,8 punktu. Co ciekawe, Geiger, który uzyskał zaledwie 117 m skakał w niewiele gorszych warunkach od Polaka (0,65 m/s), bowiem odjęto od jego noty 6,4 punktu. W drugiej serii w podobnych warunkach Stoch (0,67 m/s) skoczył od Graneruda (0,72 m/s) 2,5 metra dalej. Nie są to jednak różnice na tyle ogromne, aby miały decydować o tak dużych dysproporcjach w wynikach.

Prezes Polskiego Związku Narciarskiego Apoloniusz Tajner w rozmowie z portalem sportowefakty.wp.pl zauważył, że przyczyna słabszego skoki leży głównie po stronie samego zawodnika. – Przy wybiciu ciało za bardzo poleciało mu do przodu. Odbicie skoczka wygląda tak, jakbyśmy z lekkiej łódki oddalonej metr od brzegu, chcieli wyskoczyć na brzeg. Jeśli ktoś odepchnie się w kierunku brzegu, to łódka mu się usunie spod nóg. Tak samo jest z wybiciem. Musi ono być prostopadłe. Granerudowi to odbicie uciekło, próg się usunął i przez to nie miał prędkości, żeby potem odlecieć dalej. W warunkach jakie miał, przy dobrym skoku, poleciałby lepiej. Być może mamy u niego pierwsze objawy obniżki formy – analizuje były trener polskiej kadry skoczków.

 

Granerud: „Stoch jest niestabilny, mogę go przeskoczyć”

Sam Granerud nie traci jednak nadziei na dobry wynik w tegorocznym Turnieju Czterech Skoczni i zapowiada walkę do samego końca, mimo iż do rywalizacji w Bischofshofen przystąpi z ponad 20 punktową stratą do liderującego Stocha. – Kamil jest dość niestabilny, powinno mi pójść dobrze. Na pewno pójdzie mi dobrze. Myślę, że jeżeli w Bischofshofen trafię na dobre warunki, to w każdym skoku mogę go przeskoczyć o dziesięć punktów. Polak nie skacze znakomicie, on po prostu osiąga dobre wyniki – powiedział dość zaskakująco Norweg.

Poproszony o komentarz do słów swojego młodszego rodaka Tom Hilde, który w przeszłości dwukrotnie stawał na podium niemiecko-austriackiej imprezy zasugerował, że wicemistrz świata w lotach powinien zachować spokój. – Halvor powinien zastanowić się nad tym, jakie słowa padną z jego ust w rozmowie z mediami. Ma rację, że nie miał szczęścia do warunków, ale jak do tej pory wyniki były dobre. Teraz jednak wydaje się, że szanse na końcowy triumf troszkę się oddaliły. Myślę, że Halvor powinien wrócić do hotelu i spróbować się uspokoić przed rywalizacją w Bischofshofen – stwierdził były norweski skoczek. – Nie powinien mówić, że Stoch nie potrafi dobrze skakać. Powninien wykazać więcej pokory. To facet ma cztery złote medale olimpijskie i jest liderem Turnieju. Nie będzie łatwo zniwelować te straty – dodaje Hilde.

Wiary w swojego podopiecznego nie traci za to trener Alexander Stoeckl, który uważa, że Granerud nie stoi jeszcze na straconej pozycji w walce o Złotego Orła. – To musi być rozczarowujące, kiedy czujesz, że panujesz nad sytuacją. Halvor wydawał się być spięty, ale oddał przyzwoity skok. Ta skocznia jest dla nas niezbyt szczęśliwa, jeżeli chodzi o ostatnie starty – mówi Austriak. – Wszystko jest jeszcze możliwe. Przewaga Kamila Stocha jest spora, a on jak wiadomo ma duże doświadczenie i już wcześniej wygrywał Turniej Czterech Skoczni. Mamy jednak jeszcze dwie serie. Halvor stracił wiele punktów, ale to samo może się przydarzyć Kamilowi w Bischofshofen – kończy austriacki szkoleniowiec.

Przypominamy, że w klasyfikacji generalnej 69. Turnieju Czterech Skoczni liderujący Kamil Stoch zgromadził po trzech konkursach 809,9 punktu. O 15,2 punktu wyprzedza drugiego Dawida Kubackiego (794,7 pkt), a o 20,6 punktu trzeciego Halvora Egnera Graneruda (789,3 pkt).

 

źródło: tv2.no / sportowefakty.wp.pl

 

Podziel się:

Ten post ma jeden komentarz

  1. Roman

    Gówniarz… pustak.W dupie był….gówno widział więc niech się nie wypowiada!Mam nadzieję, nie że to przeczyta prostak.

Dodaj komentarz