Dawid Kubacki: „Orzeł znowu jedzie do Polski. Cieszę się, że mogłem stać koło Kamila na podium”
Dawid Kubacki (fot. Julia Piątkowska)

Dawid Kubacki: „Orzeł znowu jedzie do Polski. Cieszę się, że mogłem stać koło Kamila na podium”

Dawid Kubacki klamrą spiął starty w 69. Turnieju Czterech Skoczni. Wydawać by się mogło, że nie była to klamra wielce imponująca, ponieważ na starcie w Oberstdorfie i w finale w Bischofshofen zajmował piętnastą lokatę. Patrząc jednak na triumf w Garmisch-Partenkirchen i trzecie miejsce w Innbsrucku, nie dziwi trzecia lokata Polaka w klasyfiakcji generalnej. – Kamil wygrał i Orzeł znowu jedzie do Polski. Cieszę się, że mogłem stać koło niego na podium – mówił tuż po konkursie.

 

Kubacki: „Orzeł znowu jedzie do Polski”

Jeszcze przed finałowym konkursem w Bischofshofen, Kubacki zajmował w turniejowej klasyfikacji drugie miejsce. Do liderującego Stocha miał sporą, ponad 15 punktową stratę, a tuż za nim czaił się lider Pucharu Świata, Halvor Egner Granerud. Po pierwszej serii wiadome było, że losy drugiego i trzeciego miejsca rozstrzygną się nie tylko między Polakiem, a Norwegiem, ale także między Niemcem Karlem Geigerem, który dzięki świetnego 138 metrowej próbie wskoczył na drugą pozycję.

Kubacki na półmetku zmagań był dwunasty ze 132 metrową odległością. Granerud skacząc 133 metry zajmował dziewiąte miejsce. W finale 30-latek z Szaflar uzyskał 131,5 metra i spadł na piętnaste miejsce. Sam po swojej próbie był wyraźnie niezadowolony. 24-latek z Trondheim lądował na 134. metrze i zakończył konkurs na dwunastym miejscu. Wówczas po przeliczeniu łącznych not okazało się, że nasz reprezentant zachował nad „Wikingiem”… 0,4 punktu przewagi! Po tym jak Geiger utrzymał drugie miejsce, to Kubacki mógł się więc cieszyć z trzeciego miejsca w 69. Turnieju Czterech Skoczni.

Jestem bardzo szczęśliwy, że turniej zakończył się w ten sposób. Kamil wygrał i orzeł znowu jedzie do Polski. Cieszę się, że mogłem stać koło niego na podium i śpiewać z nim nasz hymn. Tych emocji nikt mi nie zabierze, jestem bardzo szczęśliwy – komentował zeszłoroczny triumfator tej prestiżowej narciarskiej imprezy.

 

„Może Kamil dosypał mi coś do jedzenia…”

Z dzisiejszych skoków nie jestem może zbytnio zadowolony, bo nie były takimi na jakie mnie stać i jakich od siebie oczekiwałem. Dzisiaj to po prostu nie był mój dzień, może Kamil dosypał mi coś co jedzenia lub napoju… Wczoraj nie wypiliśmy jednak żadnego piwa… Może to był błąd? – zastanawiał się żartobliwie Kubacki, po czym dodał: – Ostatecznie stanąłem jednak na podium klasyfikacji generalnej turnieju i to jest fantastyczny dzień dla polskich skoków narciarskich.

Po turniejowej rywalizacji w Bischofshofen, popularny „Mustaf”, lub też ostatnio „tata Zuzanny”, zajmuje czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. A przed skoczkami dwa indywidualne konkursy Pucharu Świata w niemieckim Titisee-Neustadt, gdzie Kubacki przed rokiem dwukrotnie okazał się najlepszy. Jak nastawia się na zmagania na Hochfirstschanze?

Moim celem na resztę sezonu jest polepszenie mojej regularności, bo w tym turnieju z moimi skokami było trochę 50/50. Połowa skoków była super, droga połowa już nie do końca. Jestem świadomy, że potrafię dobrze i daleko skakać i na tym się skupię. Wiem, że dzisiaj nie było idealne, ale ostatecznie i tak jestem na podium, więc to pokazuje mi, że pomimo małych błędów jestem w dobrej formie i mogę walczyć o dobre miejsca w kolejnych zawodach – podsumował.

 

Bartosz Leja, Anna Trybuś
informacja własna

 

Podziel się:

Dodaj komentarz