Kamil Stoch: „Przez cały Turniej miałem dobre czucie. Postaram się zachować je dłużej”
Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)

Kamil Stoch: „Przez cały Turniej miałem dobre czucie. Postaram się zachować je dłużej”

Po raz trzeci w karierze Kamil Stoch sięgnął po zwycięstwo w prestiżowym Turnieju Czterech Skoczni! Po znakomitych próbach na odległość 139 i 140 metrów, po raz 38. w karierze wygrał również konkurs Pucharu Świata. – Najważniejsze jest to, że w ogóle mogliśmy skakać – podkreślił nawiązując do zamieszania związanego z wykluczeniem (i jego późniejszym odwołaniem) Biało-Czerwonych w Oberstdorfie.

 

Orzeł, którego mogło nie być. „Zdaliśmy sobie sprawę, co jest najważniejsze”

Kamil Stoch po raz 38. w karierze wygrał konkurs najwyższej rangi i w klasyfikacji wszechczasów jest już tylko o jedną od Adama Małysza. Podopieczny trenera Michala Doleżala skomentował swoje zwycięstwo w Turnieju Czterech Skoczni, podziękował całej drużynie i docenił wkład trenerów w swój historyczny sukces. –  Jestem bardzo zadowolony, szczęśliwy i również bardzo wdzięczny. Doceniam całą drużynę, w szczególności trenerów. Dziękuję całemu sztabu szkoleniowemu za ich pracę, ich wkład, ich walkę o to, abyśmy my mieli jak najlepsze warunki do tego, żeby się rozwijać i mieć szansę na sukces. Cieszę się, że my jako zawodnicy to wykorzystaliśmy. Zrobili wspaniałą robotę od początku turnieju aż po sam jego koniec. To przyjemność być częścią tak świetnego teamu – mówi trzykrotny mistrz olimpijski.

Dla polskiej drużyny cały turniej nie zaczął się jednak tak kolorowo. W Oberstdorfie wydawało się, że walka o Złotego Orła skończyła się dla nas jeszcze przed jej rozpoczęciem. Los jednak się odwrócił, a polskich skoczków oglądaliśmy w każdym konkursie prestiżowej imprezy. Stoch podkreślił wysiłek sztabu szkoleniowego i działaczy, którzy do samego końca walczyli o udział Biało-Czerwonych w inauguracyjnym konkursie 69. edycji Turnieju Czterech Skoczni. – Fajnie, że mogłem wziąć udział w tym turnieju i że miałem możliwość rywalizować i robić to co najbardziej kocham, czyli skakać. Wydaje mi się, że większość z nas zdała sobie wtedy sprawę co jest najważniejsze, a najważniejsze jest to, żeby mieć możliwość, żeby w ogóle skakać. To było najlepsze uczucie kiedy mogliśmy znaleźć się na samym szczycie – zapewnił Polak, który po drugim miejscu w Oberstdorfie i czwartym w Garmisch-Partenkirchen, w austriackim Innsbrucku i Bischofshofen nie pozostawił rywalom szans i złudzeń.

O swojej formie, stabilizacji i kolejnych pucharowych zawodach w niemieckim Titisee-Neustadt, Kamil Stoch nie chce mówić za dużo. Zapewni jedynie, że zamierza cieszyć się każdą swoją próbą, a w kolejnym konkursie… ponownie wszystko może się zdarzyć. – Nie myślę o tym, podążam za chwilami i po prostu staram się cieszyć tym momentem. Wiem, że jutro będzie nowy dzień i pojutrze będzie nowa szansa, ale to będzie zupełnie inny rozdział. Dlatego muszę pozostać skupiony i to skupiony na sobie i wykonywać swoje najlepsze skoki. Wszystko jest możliwe, będzie to nowe wyzwanie – oznajmia Stoch.

 

Stoch o Granerudzie i złapanej formie

Trzykrotny mistrz olimpijski odniósł się również do głośnego wywiadu Halvora Egnera Graneruda. Norweg negował w nim wysoką formę polskiego skoczka, co szeroko odbiło się w polskich mediach. Stoch przyznał, że nie zagłębiał się w słowa jednego z najgroźniejszych rywali, który jednak ostatecznie zakończył TCS poza podium. – Nie chcę się zbytnio w to zagłębiać, bo po pierwsze tego nie widziałem, tylko o tym słyszałem, bo ktoś mi o tym powiedział. My jako skoczkowie jesteśmy poddawani tak wielkiemu stresowi i czasami po prostu działamy pod wpływem emocji. Moim zdaniem to było zachowanie właśnie podyktowane tymi emocjami, więc nie jestem na niego zły. Oczywiście wszyscy jesteśmy jedną wielką skokową rodziną i musimy sobie nawzajem wybaczać i po prostu iść naprzód. Wydaje mi się, że wszyscy uczymy się na własnych błędach, więc mam po prostu nadzieję, że Halvor nauczył się czegoś po tej sytuacji i po prostu dalej będzie świetnym skoczkiem – stwierdził triumfator na skoczni w Bischofshofen.

Stoch, który jeszcze przed Turniejem Czterech Skoczni mimo obecności w czołówce nie był w pełni zadowolony ze swoich skoków, podczas niemiecko-austriackiego tournee prezentował się wybitnie. Okazuje się, że w nabraniu pełni formy pomógł mu okres świąteczny, który był dla niego czasem odpoczynku i uporządkowania myśli. 33-latek wyraził nadzieję, że dobre czucie pozostanie z nim na dłużej.

Prawda jest taka, że przed turniejem kiedy zostałem w domu i po prostu cieszyłem się świętami z rodziną, zdałem sobie sprawę z tego, że muszę się trochę cofnąć i znaleźć to dobre czucie, które sprawia mi mnóstwo radości. Chciałem po prostu oddawać swoje najlepsze skoki, być szczęśliwym po każdym lądowaniu i po prostu się tym cieszyć. Przez cały turniej zachowałem to dobre czucie i postaram się zachować je jeszcze dłużej. Super było stać na podium razem z Dawidem, dzielić emocje i sukces. Super, że cała drużyna spisała się na medal. Zrobiliśmy naprawdę dobrą pracę, to jest niesamowite –  skwitował trzykrotny zdobywca Złotego Orła.

Dodajmy, że po zawodach w Bischofshofen Kamil Stoch zajmuje trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata i do liderującego Halvora Egnera Graneruda traci 260 punktów. Spoglądając na znakomitą dyspozycję Polaka i przygaszonego Norwega wydaje się, że batalia o Kryształową Kulę może być jeszcze niezmiernie ciekawa. A po drodze mamy jeszcze oczywiście mistrzostwa świata w Oberstdorfie… Najważniejsze, że „Rakieta z Zębu” obrała ponownie właściwą trajektorię!

 

Weronika Brodowska, Julia Piątkowska,
źródło: informacja własna / Instagram

 

Podziel się:

Dodaj komentarz