Granerud ryzykował i celował w zwycięstwo. Lindvik: „Umiejętności nie traci się w kilka dni”
Marius Lindvik i Halvor Egner Granerud (fot. Evgeniy Votintsev)

Granerud ryzykował i celował w zwycięstwo. Lindvik: „Umiejętności nie traci się w kilka dni”

Norwegów wymieniano w gronie kandydatów do zwycięstwa w 69. Turnieju Czterech Skoczni. Ostatecznie jednak na podium klasyfikacji generalnej zabrakło reprezentanta Kraju Wikingów. Mimo, że w Bischofshofen drugi był Marius Lindvik, jedyny norweski zawodnik, który liczył się w finałowej rozgrywce, czyli Halvor Egner Granerud przegrał turniejowe podium o zaledwie 0,4 punktu.

 

Dla Graneruda liczyło się tylko zwycięstwo

HalvorEgnerGranerud Planica2020 fot.BOBOplanicaSILOT 300x200 - Granerud ryzykował i celował w zwycięstwo. Lindvik: "Umiejętności nie traci się w kilka dni"
Halvor Egner Granerud (fot. BoBo)

Jeszcze przed niemiecko-austriackim tournée, Halvor Egner Granerud mając na swoim koncie pięć pucharowych triumfów z rzędu, wydawał się być murowanym faworytem do zgarnięcia Złotego Orła. Niektórzy twierdzili nawet, że Norwega stać na powtórzenie wyczynu Hannawalda, Kobayashiego i Stocha, czyli wygranie wszystkich czterech turniejowych konkursów. Już w Oberstdorfie wylądował jednak na czwartym miejscu, w Garmisch-Partenkirchen był drugi, a w Innsbrucku i Bischofshofen plasował się poza dziesiątką. Mimo tego do samego końca liczył się w walce nawet o zwycięstwo.

Przed finałowym konkursem zajmował trzecią pozycję ze stratą 20,6 punktu do liderującego Kamila Stocha. W pierwszej serii konkursowej trener Alexander Stöckl zdecydował się na zagranie va banque – postanowił obniżyć Granerudowi belkę, aby zyskać kilka dodatkowych punktów. – Razem ze sztabem szkoleniowym postanowiliśmy spróbować czegoś innego. Raz już to zadziałało [podczas mistrzostw świata w lotach – przyp.red.], ale dzisiaj niestety nie. Rozmawiałem z Halvorem, który zdecydował się podjąć ryzyko – skomentował szkoleniowiec Norwegów.

Odważna decyzja nie przyniosła pożądanego efektu. Aby zyskać dodatkowe punkty z racji obniżonego rozbiegu na prośbę trenera, skoczek musi uzyskać minimum 95% rozmiaru skoczni (HS), czyli w tym przypadku 134,5 metra. Skok na odległość 133 metrów nie dał Norwegowi punktowej bonifikaty, przyniósł tylko kolejne straty punktowe do Polaka. Sam zainteresowany zapewnia jednak, że nie żałuje swojej decyzji.

Lepiej jest zaryzykować, niż nie podjąć żadnej próby i mieć poczucie, że nie zrobiło się wszystkiego. W przeliczeniu na odległość, do podium zabrakło mi mniej niż pół metra, ale dla mnie to bez znaczenia, czy straciłem punkt, dwa czy trzy. Taka była suma skoków z całego tygodnia – mówił 24-latek po zakończeniu zawodów norweskiej telewizji TV 2. W nagraniu na Twitterze dodawał: – Celowaliśmy w zwycięstwo i taki był plan. Powiedziałem Alexandrowi Stöcklowi jasno, że wolę być numerem cztery, ale spróbować, niż być numerem dwa, nie próbując. To była jedyna szansa, z której mogliśmy skorzystać.

Można przypuszczać, że startując z wyższej (bazowej) belki startowej, bez „pokerowej” zagrywki, Granerud uzyskałby większą prędkość na progu co automatycznie mogłoby się przełożyć na lepszą odległość, które w ostatecznym rozrachunku dałaby mu trzeci stopień podium, kosztem Dawida Kubackiego. Dodajmy, że w rundzie finałowej lider Pucharu Świata skoczył 134 metry i w konkursie w Bischofshofen był opiero dwunasty.

 

Podia Lindvika, czyli co by było gdyby nie ząb

Lindvik Innsbruck2020 JP 300x200 - Granerud ryzykował i celował w zwycięstwo. Lindvik: "Umiejętności nie traci się w kilka dni"
Marius Lindvik (fot. Julia Piątkowska)

Znacznie lepiej na skoczni im. Paula Ausserleitnera prezentował się Marius Lindvik. 22-latek po pierwszym konkursie 69. Turnieju Czterech Skoczni w Oberstdorfie, zajmował świetne trzecie miejsce, tracąc do lidera Karla Geigera zaledwie 5,9 punktu. Niestety stan zapalny zęba mądrości i konieczny zabieg wykluczyły go z rywalizacji o Złotego Orła w kolejnych dwóch konkursach.

Nikt nie przypuszczał, że Norweg pojawi się jeszcze w zawodach. Wiadomość, że zobaczymy Lindvika w ostatnim konkursie, trener Stöckl ogłosił podczas konferencji prasowej przed zawodami w Bischofshofen. Tym samym drugiemu skoczkowi zeszłorocznego tournée pozostała walka o dobry rezultat jedynie w kolejnym pucharowym konkursie i tak potraktował całą sytuację sam zainteresowany.

Mimo straconych szans na wywalczenie Złotego Orła, Lindvik pokazał klasę zajmując drugie miejsce na Paul-Ausserleitner-Schanze. Norweg był bardzo zadowolony ze swojego występu: – To był dla mnie naprawdę dobry dzień. Jestem zadowolony z mojego skakania i mam nadzieję, że uda mi się to kontynuować – powiedział po skokach na odległość 137 i 140,5 metra i wywalczeniu ósmego pucharowego podium w karierze.

21-latek przyznał jednak, że sytuacja w ostatnich dniach była bardzo dynamiczna. Zaledwie dzień po zawodach w Oberstdorfie, skoczek był już po zabiegu w klinice uniwersyteckiej w Innsbrucku. – Miałem operację w Sylwestra i musiałem zostać przez kilka dni w szpitalu. Wszystko poszło jednak bardzo dobrze, tak więc mogłem wrócić skakać – cieszył się Norweg, który zachwycił wszystkich szybkim powrotem na skocznię, a tym bardziej wyśmienitą dyspozycją. – Umiejętności nie traci się w kilka dni. One znajduje się wewnątrz. Wystarczy wrócić, a potem większość rzeczy dzieje się sama – dodał.

Kibicom zostało tylko „gdybanie”, co by było, jeśli Lindvikowi nie przydarzyła się niedyspozycja zdrowotna. – To jest pytanie, na które nie mogę odpowiedzieć. Mam nadzieję, że w przyszłym roku będę skakał w Turnieju Czterech Skoczni równie dobrze i wtedy zobaczymy co z tego wyjdzie – skwitował. Jego wspaniała dyspozycja napawa jednak optymizmem norweski sztab szkoleniowy przed kolejnymi zawodami Pucharu Świata w Titisee-Neustadt, które odbędą się już w najbliższy weekend.

Dodajmy, że poza czwartym w TCS Granerudem, i Lindvikiem, który w dwóch konkursach uzbierał 36. notę, swoją obecność na niemieckich i austriackich skoczniach zaznaczyli: 12. Daniel Andre Tande, 17. Robert Johansson, 19. Johann Andre Forfang, a także 48. Sander Vossan Eriksen.

 

Anna Fergisz, Weronika Brodowska
źródło: informacja własna / TV2.no

 

Podziel się:

Dodaj komentarz