Łukasz Kruczek o pewności Karpiel, problemach Rajdy i Polkach, które wciąż muszą gonić świat
Trener Łukasz Kruczek (fot. PZN)

Łukasz Kruczek o pewności Karpiel, problemach Rajdy i Polkach, które wciąż muszą gonić świat

Po zawodach FIS Cup w Szczyrku, polskie skoczkinie mogą mówić o pewnym niedosycie. We wtorek bardzo solidnie spisała się Kamila Karpiel, która wskoczyła na podium, jednak w środę szansę na powtórzenie sukcesu straciła podpierając swój skok. Poniżej swoich możliwość prezentowała się niestety Kinga Rajda. Po zawodach na Skalitem porozmawialiśmy z trenerem Łukaszek Kruczkiem.

 

Pewna siebie Karpiel, poprawa u Twardosz i Konderli

KamilaKarpiel Szczyrk2021 fot.JuliaPiatkowska 300x200 - Łukasz Kruczek o pewności Karpiel, problemach Rajdy i Polkach, które wciąż muszą gonić świat
Kamila Karpiel (fot. Julia Piątkowska)

W pierwszym konkursie na normalnej skoczni Skalite (HS-104), Kamila Karpiel skacząc 95 i 94,5 metra, zameldowała się na trzecim stopniu podium, ustępując tylko Czeszce Karolinie Indrackovej i Słowence Nice Vetrih. W drugim dniu zmagań odległości 97,5 i 92,5 metrowe pozwoliłyby 19-latce ponownie wskoczyć do czołowej trójki. Niestety chwila nieuwagi, podparcie swojej próby i obniżone noty, kosztowały reprezentantkę Polski sporo. Zamiast podium było szóste miejsce. Trener Biało-Czerwonych chwali jednak swoją podopieczną. – Ostatnie dni przyniosły u Kamili szczególną poprawę. Jej skoki stały się bardziej „energetyczne” od wcześniejszych. Jest pewna siebie i daje z siebie wszystko na skoczni – mówi.

Całkiem solidnie w obu konkursach spisała się też Anna Twardosz, która meldowała się na szóstej (90,5 / 94,5 m) i piątej pozycji (92,0 / 94,0 m). Dla zawodniczki, która jeszcze niedawno odczuwała skutki przerwy spowodowanej kontuzją kolana, to z pewnością kroki w dobrą stronę. – Ania skakała bardzo dobrze i taki stan trwa już od dłuższego czasu. Widzę u niej dużą poprawę jeśli chodzi o próg, natomiast dużo pracy jest jeszcze przed nią w fazie lotu. Co do problemów z kolanem, brak – uspokaja szkoleniowiec polskiej kadry kobiet.

Do udanych zawody w Szczyrku zaliczy z pewnością także Nicole Konderla. Po piętnastym miejscu wczoraj, dzisiaj 19-latka wyskakała dziewiątą pozycję, która jest jej najlepszym jak dotąd osiągnięciem w zawodach FIS. – Nicole cały czas zbiera doświadczenie, ale jej skoki z tygodnia na tydzień są coraz lepsze. Jest bardzo zdeterminowana do pracy i stąd takie efekty. Jest to na pewno zawodniczka z dużym potencjałem i dużą chęcią do nauki – zapewnia Łukasz Kruczek.

 

Problemy Rajdy i Szwab

KingaRajda Szczyrk2021 fot.JuliaPiatkowska 300x200 - Łukasz Kruczek o pewności Karpiel, problemach Rajdy i Polkach, które wciąż muszą gonić świat
Kinga Rajda (fot. Julia Piątkowska)

Nieco bardziej niepokojąco spoglądało się na występy jakby się mogło wydawać, najbardziej doświadczonych reprezentantek Polski, czyli Kingi Rajdy i Joanny Szwab. Pierwsza z nich będąca do tej pory zdecydowaną liderką kadry i mająca na koncie punktowanej pozycje w Pucharze Świata, tym razem zdecydowanie odstawała od czołówki. Dziesiąte i jedenaste miejsce po skokach poniżej 90 metra są tego najlepszym przykładem. Czy konsekwencje grudniowego upadku podczas świątecznych mistrzostw Polski wciąż daje się 20-latce we znaki? – Jeszcze są u niej drobne ograniczenia, ale te drobnostki mają duże znaczenie na skoczni. Przede wszystkim od strony technicznej. Może nie są to wielkie błędy, ale sprawiają sporo problemów – martwi się 45-letni szkoleniowiec.

Kruczek zauważa też mankamenty techniczne u Szwab (jedenaste i dwunaste miejsce w Szczyrku), która jak się wydawało po pełnym problemów na rozbiegu lecie, uporała się z nimi przed zimą. – Trochę ponakładało się drobnych rzeczy, ale już wszystko idzie u niej ku dobremu. Na początku zimy miała problemy z skokami i po porostu musi poukładać elementy techniczne na nowo.

Najmłodszą z podopiecznych Łukasza Kruczka jest 16-letnia Wiktoria Przybyła, która w konkursach na skoczni Skalite zajmowała dwunaste i siedemnaste miejsce. Co prawda w gronie kadrowiczek plasowała się najniżej, jednak i tak skakała znacznie dalej od pozostałych reprezentantek Polski, które na co dzień trenują poza kadrą, czyli Magdaleny Pałasz, Natalii Słowik, Marceliny Bełtowskiej i Pauliny Cieślar. – Wiktoria jest bliżej wspomnianych wcześniej dziewczyn, aczkolwiek wiekem od nich odstaje. Na pewno ma jeszcze sporo czasu na rozwój, ale podobnie jak Nicole, jest zdeterminowana do działania. Pozostałe zawodniczki niestety odstają bardzo dużo, widać u nich braki zarówno od strony technicznej, jak i motorycznej – podkreśla trener z Buczkowic.

 

Polskie zaległości w szkoleniu skoczkiń

AnnaTwardosz Szczyrk2021 fot.JuliaPiatkowska 300x200 - Łukasz Kruczek o pewności Karpiel, problemach Rajdy i Polkach, które wciąż muszą gonić świat
Anna Twardosz (fot. Julia Piątkowska)

Podczas konkursów w Beskidach, na starcie pojawiło się dziewięć reprezentantek Polski. Taka liczba zawodniczek od kilku sezonów pojawia się także podczas mistrzostw Polski na normalnym obiekcie i wydaje się, że trudno wypatrywać więcej młodych zawodniczek z potencjałem na miarę Karpiel, Rajdy, czy Twardosz. Czy oznacza to, że po krótkim „boomie”, zainteresowanie żeńskimi skokami narciarskimi w Polsce spadło?

Jest swego rodzaju luka w rocznikach 2002- 2004. Kilka zawodniczek z 2004 jest i później są sporo młodsze, ale by je zobaczyć, trzeba jeszcze sporo poczekać. Ze stwierdzeniem, że po wspomnianej trójce nie widać innych na tę miarę kompletnie się nie zgodzę. Jest kilka, dwie już wyżej wspomniane oraz takie, o których nie wspomnieliśmy. Należy pamiętać, że aby zacząć się prezentować dobrze na skoczni normalnej w zawodach międzynarodowych potrzeba około dziesięciu lat systematycznego treningu. W tej chwili takim stażem nawet nie mogą się pochwalić te już wspomniane. Reszta cały czas musi się szkolić. Zbyt szybkie szarżowanie talentami powoduje, że bardzo szybko je tracimy z różnych powodów. Mamy duże zaległości czasowe w stosunku do najsilniejszych krajów i tu niestety na skróty nie da się iść – tłumaczy Kruczek.

 

Świat znów nam ucieka? Przed paniami „test” w Ljubnie

Nicole Konderla Szczyrk2021 fot.JuliaPiatkowska 300x199 - Łukasz Kruczek o pewności Karpiel, problemach Rajdy i Polkach, które wciąż muszą gonić świat
Nicole Konderla (fot. Julia Piątkowska)

O obawie w kwestii czasowych zaległości, wspomnieliśmy także w kontekście mocno ograniczonego kalendarza w sezonie 2020/2021. Polski szkoleniowiec zapytany o rzadką możliwość porównania się z zagranicznymi rywalkami i „uciekającą” międzynarodową czołówką, odparł: – Takie ryzyko jest zawsze, ale dotyczy wszystkich. Samym porównywaniem nie osiąga się nic, poza frustracją lub zbytnią pewnością siebie. Sezon na tę chwilę jeszcze nie wygląda tak dramatycznie jeśli chodzi o Puchar Świata. Martwi jednak mała, lub prawie żadna ilość startów na poziomie Pucharu Kontynentalnego, który dla dużej części naszych zawodniczek byłby niezwykle potrzebny dla zdobywania doświadczenia w rywalizacji.

Najbliższą szansą na sprawdzenie się w silniejszym międzynarodowym gronie od tego, które pojawiło się w Szczyrku, nadejdzie już w czasie najbliższego weekendu. Cała sześcioosobowa kadra kobiet uda się wtedy na zawody Pucharu Świata do słoweńskiego Ljubna. Tam na normalnej skoczni HS-94 (K-85) w piątek odbędą się kwalifikacje, w sobotę konkurs drużynowy, a w niedzielę indywidualny. Szczęśliwie zawodniczki, jak i sztab szkoleniowy, mają już za sobą testy na obecność koronawirusa, które dały negatywny wynik dając Biało-Czerwonym zielone światło do startu w Słowenii.

 

Bartosz Leja,
informacja własna

 

Podziel się:

Dodaj komentarz