You are currently viewing Igrzyska celem Stephana Leyhe. „Gdybym wrócił za wcześnie, kontuzja mogłaby się pogłębić”
Stephan Leyhe (fot. Julia Piątkowska)

Igrzyska celem Stephana Leyhe. „Gdybym wrócił za wcześnie, kontuzja mogłaby się pogłębić”

Stephan Leyhe po niemal rocznej przerwie spowodowanej kontuzją, określił swoje konkretne sportowe cele na najbliższy czas. Okazuje się, że priorytetem jest powrót do narciarskiej elity na zimowe igrzyska olimpijskie w Pekinie. – To jest jeden z powodów, dla których zrobiłem sobie przerwę w tym sezonie. Gdybym zaryzykował, mogłoby to skutkować pogłębieniem się kontuzji – powiedział.

 

Świetny sezon Niemca bez happy endu

Stephan Leyhe fot.JuliaPiatkowskaLOT 300x200 - Igrzyska celem Stephana Leyhe. "Gdybym wrócił za wcześnie, kontuzja mogłaby się pogłębić"
Stephan Leyhe (fot. Julia Piątkowska)

Aktualnie w Willingen, czyli klubowej miejscowości Stephana Leyhe odbywają się zawody Pucharu Świata w skokach narciarskich. Rodzimi kibice trzymają kciuki za występy podopiecznych Stefana Horngachera, którzy już w tym sezonie mogą się poszczycić bardzo solidnym dorobkiem (złoty medal mistrzostw świata w lotach Karla Geigera i drużynowe srebro tego czempionatu). Niemalże co tydzień w gronie kandydatów do miejsc na podium wymieniani są Markus Eisenbichler i Karl Geiger.

Niewątpliwie wielką stratą dla niemieckiej drużyny jest jednak absencja zeszłorocznego triumfatora z Willingen, Stephana Leyhe. Zawodnik lokalnego klubu, 8 lutego ubiegłego roku odniósł swoje pierwsze zwycięstwo w karierze na "swojej" Muhlenkopfschanze, wygrywając jednocześnie cały turniej, wówczas nazwany Willingen Five. To potwierdziło, że 28-letni wówczas skoczek dołącza do grona ścisłej światowej czołówki.

I tak właśnie stało się w kolejnej części sezonu, kiedy w rumuńskim Rasnovie uplasował się na drugiej pozycji. Swój dorobek podiów tamtej zimy uzupełnił na początkowym etapie turnieju Raw Air, czyli w Lillehammer, gdzie wywalczył trzecią lokatę. Można było się spodziewać, że sezon 2019/20 był dla reprezentanta klubu SC Willingen dopiero początkiem sukcesów i wielu kibiców, a także ekspertów, przewidywało jego dalszy sportowy progres.

 

Leyhe o kontuzji: "Wybrałem najlepszy rok"

Markus Eisenbichler Stephan Leyhe MSInnsbruck2019 fot.Julia .Piatkowska 300x200 - Igrzyska celem Stephana Leyhe. "Gdybym wrócił za wcześnie, kontuzja mogłaby się pogłębić"
Niemieccy skoczkowie, Wellinger, Eisenbichler i Leyhe (fot. Julia Piątkowska)

Niestety szczęście nie trwało długo i losy Niemca odwrócił groźny upadek podczas prologu w norweskim Trondheim. Zdarzenie zakończyło się fatalną kontuzją - zerwaniem więzadeł krzyżowych w kolanie oraz uszkodzeniem łąkotki. Taka diagnoza dla skoczka była jak wyrok. Oznaczała odpuszczenie kolejnego sezonu oraz wielomiesięczną rehabilitację. - W sumie dobrze, że stało się to akurat w ubiegłym roku i w dodatku udało mi się zapamiętać wszystkie związane z tym dniem emocje. To mnie bardzo motywuje, kiedy oglądam sobie te momenty w Internecie. Znów dostaję wtedy gęsiej skórki - wspomina Leyhe.

Mimo niefortunnej kontuzji i konieczności odstawienia nart do kąta, 29-latek nie traci energii oraz pogody ducha. Stara się jak najlepiej wykorzystać ten czas na regenerację, codzienny ruch, a także wciąż jest związany ze światem skoków. Ostatnio można go było zobaczyć w zupełnie nowej roli. Jako ekspert niemieckiego Eurosportu komentował zmagania swoich kolegów z drużyny podczas zawodów w Lahti. Wyraźnie widać, że Leyhe coraz mniej doskwierają problemy zdrowotne i sam skoczek zdaje się powracać na dobre tory.

- Wiele osób mi powiedziało, że wybrałem sobie najlepszy rok na kontuzję, i to pod każdym względem - śmieje się niemiecki skoczek, mając na względzie trudne pandemiczne czasy i nieustanny stres towarzyszący podczas każdego testu na obecność koronawirusa.

 

Powrót do zmagań i wielki sportowy cel

Mimo że ubiegłoroczny zwycięzca Willingen Five nie może narzekać na brak zajęć w okresie rekonwalescencyjnym, Niemiec myśli już o powrocie do pełnego treningu oraz do zawodów na międzynarodowej arenie. Drużynowy mistrz świata sprzed dwóch lat wstępnie planuje wznowić ćwiczenia na skoczni pod koniec zimy. Dodajmy, że Leyhe powrócił już na narty, jednak były to deski... biegowe, na których już tej zimy szusował na śniegu.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Stephan Leyhe (@stephan.leyhe)

Znamy jednak wiele przykładów zawodników, u których powrót po kontuzji i długiej przerwie oznaczał drogę przez mękę. Dla jednych wiązało się to z kolejnymi komplikacjami zdrowotnymi przy pełnym treningowym obciążeniu, dla innych niespełnioną pogonią za formą, niczym za przysłowiowym króliczkiem. Niemiecki skoczek ma jednak obrany główny cel, na którym chce się skupić. Dla 29-latka jest nim start w zimowych igrzysk olimpijskich w Pekinie, które odbędą się w przyszłym roku.

- To jest jeden z powodów, dla których zrobiłem sobie przerwę w tym sezonie. Gdybym zaryzykował i powrócił do skoków zbyt wcześnie, mogłoby to skutkować pogłębieniem się kontuzji. Wtedy mój występ w Pekinie stanąłby pod znakiem zapytania - zaznacza podopieczny trenera Horngachera.

Przypomnijmy, że olimpijskie zmagania w Chinach odbędą się w dniach 4-20 lutego 2022 roku. Jak będzie wyglądać ich plan i przebieg w odniesieniu do sytuacji pandemicznej, tego na razie nie jesteśmy w stanie stwierdzić. - Myślę, że Igrzyska olimpijskie będą mogły się odbyć zgodnie z planem. Do tego czasu nauczymy żyć się z wirusem. Własna odpowiedzialność ma bardzo duży wpływ na przebieg pandemii, dlatego też każdy z nas musi podejść do tego rozsądnie - kwituje reprezentant Niemiec.

 

Karolina Lisiewicz,
źródło: stimme.de/ sport.de / Instagram

 

Podziel się:

Dodaj komentarz