Klemens Murańka o krok od podium: „Konkurs był napięty do ostatniej sekundy”
Klemens Murańka (fot. Julia Piątkowska)

Klemens Murańka o krok od podium: „Konkurs był napięty do ostatniej sekundy”

Klemens Murańka na pewno długo będzie wspominał styczniowy weekend w Willingen. W piątek ustanowił nowy rekord Mühlenkopfschanze (HS-147), a dzisiaj był o włos od swojego pierwszego pucharowego podium w karierze. Skończyło się na czwartej pozycji, a niewiele brakowało do tego, aby dzisiejsze zmagania całkowicie odwołano. – Trzymałem kciuki, żeby doprowadzili to do końca – przyznał polski skoczek.

 

Klemens Murańka w piątek szybując 153 metry rozprawił się z rekordem skoczni Janne Ahonena i Jurija Tepeša, pobijając go o metr. Sobotnie zawody ukończył wprawdzie poza finałową trzydziestką, jednak dzisiaj po raz kolejny pokazał się z bardzo dobrej strony. W wietrznym i loteryjnym konkursie skaczący jako 24. Polak trafił na nie najmocniejszy wiatr w plecy (0,39 m/s) i skorzystał z okazji szybując 134,5 metra. – Czułem, że to był dobry skok. Taki jak ten na rekord skoczni. Jakby były lepsze warunki, to bym chyba wyśrubował rekord – przyznał w rozmowie z Kacprem Merkiem z Eurosportu.

Pierwszy zawodnikiem, który wyprzedził Murańkę, był startujący dopiero z 49. numerem Piotr Żyła. Kiedy na górze skoczni pozostali już tylko Markus Eisenbichler i Halvor Egner Granerud, wiadome było, że Murańka będzie minimum czwarty. Zarówno Niemiec, jak i Norweg wykonali swoje zadanie i wskoczyli do czołowej trójki.

26-letni zakopiańczyk musiał się pogodzić z czwartą lokatą, choć zapewne wewnętrznie szykował się już na podium. – Konkurs był napięty do ostatniej sekundy. Myślałem, że jury jednak zdecyduje o odwołaniu zawodów, ale były takie „okienka”, gdzie rzeczywiście można było je przeprowadzić – powiedział, po czym dodał: – Trzymałem kciuki, żeby doprowadzili to do końca, bo fajne miejsce udało się wyskakać, najlepsze w karierze. Jestem bardzo zadowolony.

Przypomnijmy, że do tej pory najlepszym osiągnięciem zawodnika z Podhala była siódma lokata wywalczona w grudniu 2013 roku w szwajcarskim Engelbergu. Wówczas jako 19-letni zawodnik wciąż był określany ogromnym talentem. Od tego czasu Murańce nie udawało się jednak choćby powtórzyć tego sukcesu. Już na początku tego sezonu w fińskiej Ruce zameldował się jednak na dziewiątej pozycji i wtedy wydawało się, że pójdzie za ciosem. Kolejne tygodnie nie były już tak dobre i Polakowi zdarzały się lokaty punktowane, jak i te poza finałową trzydziestką. Były też pucharowe absencje.

Podopieczny trenera Michala Doleżala przyznał jednak, że pełen wrażeń weekend w Willingen powinien go podbudować. – Weekend na plus, rekord i czwarte miejsce. Szkoda tylko wczorajszego dnia, ale na warunki nie mamy wpływu. Trzeba brać to, co jest teraz – podsumował.

 

źródło: Eurosport

 

Podziel się:

Dodaj komentarz