Znamy składy Polek na Hinzenbach i Lahti. Trener Kruczek: „Mam marzenie o wygrywaniu”
Polska kadra kobiet z trenerem Kruczkiem (fot. PZN)

Znamy składy Polek na Hinzenbach i Lahti. Trener Kruczek: „Mam marzenie o wygrywaniu”

Reprezentantki Polski mają za sobą rywalizację na największej skoczni, na jakiej przyszło im do tej pory skakać. W Tititsee-Neustadt dobrze spisała się przede wszystkim Anna Twardosz, która po raz pierwszy w karierze sięgnęła po punkty Pucharu Świata. Przed Biało-Czerwonymi kolejne wyzwania, na czele z zawodami elity w Hinzenbach, a także Mistrzostwami Świata Juniorów w Lahti.

 

Bartosz Leja: Wspominał Pan o małym doświadczeniu dziewczyn na dużych skoczniach, a tu nagle zaczęła fajnie odlatywać Ania. Bardzo solidny weekend w jej wykonaniu, 30. i 26. miejsce. Dlaczego tak nagle odlatywała koleżankom z drużyny?

Łukasz Kruczek: Ania od dłuższego czasu prezentuje dobrą i stabilną dyspozycję. Na dużej skoczni miała jeszcze mało skoków, by móc wykorzystać swoje dobre wyjście z progu i polecieć. W Neustadt ze skoku na skok nabierała pewności siebie i delikatnie korygowała lot ku lepszemu. Cały czas brakuje jeszcze oskakania na dużych skoczniach, gdyż fizycznie nadal brakuje na to czasu. Cały czas u wszystkich jest jeszcze sporo elementów do poprawienia na mniejszych skoczniach by później na większych skok funkcjonował kompleksowo. To, zby zawodnik zaczął odlatywać o kilka, kilkanaście metrów, to często drobna korekta ustawienia ciała i jest się od razu „w innym świecie”. Ania podczas startów w Neustadt wykonała świetną pracę i to, że zdobyła pucharowe punkty to nie jest przypadek, a wypadkowa konsekwentnej pracy na treningach jaką wykonała.

 

Skoki Kingi w czasie tego weekendu chyba wciąż jeszcze były bez tego błysku pozwalającego na punkty. A może ta skocznia jej nie za bardzo odpowiadała?

Brakuje jeszcze odrobiny pewności, że to co chce wykonać, zadziała. W skokach było jeszcze zbyt dużo chęci kontroli, a podczas zawodów najlepsze są te, które pomimo tego że są poprawne technicznie, są też spontaniczne. Wtedy takie skoki cechuje dobra energia. Skocznia w Neustadt oczywiście ma swoją charakterystykę i swojego rodzaju magię, ale nie sądzę, by to akurat sprawiało Kindze problem. Myślę, że potrzeba jeszcze kilku dobrych treningów, by załapała odpowiednie „flow” do skakania.

 

Bardzo pozytywnie rozkręcała się Nicole Konderla. W jakim stopniu pierwsze w karierze awanse do konkursów Pucharu Świata podbudują ją jako zawodniczkę?

Dla niej każde zawody to jest nowość, jest to najmniej doświadczona zawodniczka, jeśli chodzi o czasokres treningu na przestrzeni całej grupy. Cały czas bardzo szybko się uczy i z tygodnia na tydzień pokazuje i potwierdza swój potencjał. Myślę, że weekend w jej wykonaniu ma podstawę być tym, który doda jej dużo pewności siebie. Oczywiście cały czas jest sporo do nauki i to wszystko przed nią.

 

Wydawało się, że u Kamili Karpiel już to „zaskoczyło”… Ale chyba jeszcze nie do końca?

Tak, na skoczniach normalnych wygląda wszystko w porządku, natomiast na dużych skoczniach Kamila ma jeszcze problem z właściwym odtworzeniem tego, co działa na mniejszych obiektach.

 

Na tak dużym obiekcie zupełnie nie poradziła sobie Joanna Szwab. Dlaczego?

Podobnie jak w przypadku Kamili, problem leżał w pozycji najazdowej, która determinuje w dużym stopniu to co się dzieje później. Obie miały na tym obiekcie problemy w tym elemencie.

 

Podsumowując jednak weekend w Titisee-Neustadt, wydaje się że awans czterech, a później trzech Polek do konkursu buduje „team spirit”. Widzi Pan po swoich podopiecznych, że poczuły żyłkę do rywalizacji, a nie tylko chęć przechodzenia do kolejnych etapów sezonu?

Awans po raz pierwszy do konkursu czterech zawodniczek pokazuje przede wszystkim, że obrana droga jest właściwa. Teraz czekamy na to, aby wykonać kolejny krok i większą liczbą zdobywać punkty. Natomiast co do tego tzw. „ducha zespołu”, jesteśmy dopiero na początku drogi i do celu droga daleka i wyboista, ale jestem dobrej myśli, że cel ten jest do osiągnięcia. Jest to o tyle ważne, że bez tego nie ma co marzyć o wygrywaniu, a ja mam takie marzenie.

 

Jakie są teraz Wasze plany i jak się dzielicie? Kto na Mistrzostwa Świata Juniorów do Lahto, a kto na kolejne konkursy Pucharu Świata do Hinzenbach?

Do Hinzenbach jedziemy szóstką zawodniczek. Do Kamili Karpiel, Nicole Konderli, Kingi Rajdy, Joanny Szwab i Anny Twardosz dołączy Wiktoria Przybyła. Juniorki jednak wrócą do domu po sobotnim konkursie, by w poniedziałek ruszyć na Mistrzostwa Świata Juniorów. W tym gronie oczywiście Karpiel, Konderla, Twardosz i Przybyła.

 

rozmawiał Bartosz Leja

 

Podziel się:

Dodaj komentarz