Klemens Murańka: „Warto było jechać do Willingen!”
Klemens Murańka (fot. Julia Piątkowska)

Klemens Murańka: „Warto było jechać do Willingen!”

Klemens Murańka pozytywnie zaskoczył dwoma świetnymi występami podczas pucharowego weekendu w Willingen. Podczas piątkowych kwalifikacji ustanowił nowy rekord Mühlenkopfschanze, a w niedzielnym jednoseryjnym konkursie zajął „życiowe” czwarte miejsce. Z reprezentantem Polski porozmawialiśmy jednak nie tylko o tym.

 

Julia Piątkowska: Nie mogę zacząć inaczej. Przede wszystkim gratuluję czwartego miejsca w Willingen!

Klemens Murańka: Dziękuję! To był mój najlepszy wynik w Pucharze Świata, więc jestem z tego konkursu bardzo zadowolony. Wiadomo, że warunki były ciężkie i wiatr rozdawał karty. Czekałem jednak na to podium, ale się nie doczekałem. Może następnym razem uda się wyskakać je w dwóch seriach, byłoby to na pewno jeszcze bardziej przyjemne uczucie. Mimo tego trzeba brać to, co jest, a jest super. Jestem zadowolony po tym weekendzie, bo jeszcze ten rekord skoczni zrobiłem… Warto było jechać do Willingen!

 

Klemens Muranka Zakopane2021lot fot.JuliaPiatkowska 300x200 - Klemens Murańka: "Warto było jechać do Willingen!"
Klemens Murańka (fot. Julia Piątkowska)

A czy ten rekordowy skok na 153 metry umieściłbyś najwyżej w swoim rankingu najlepszych skoków w karierze?

Mimo tego, że warunki były sprzyjające, to był technicznie solidny skok, trener mnie pochwalił. Zaliczam go do jednego z najlepszych, a na pewno najprzyjemniejszych skoków. Poza tym na mistrzostwach Polski w Zakopanem  w 2015 roku miałem okazję skoczyć 144 metry. To była jedna z lepszych chwil i skok „bomba”. Pamiętam też skok z Oberstdorfu podczas Turnieju Czterech Skoczni w 2013 roku, gdzie rywalizując w parze z Tomem Hilde uzyskałem 141,5 metra. To moje trzy „rekordowe” skoki.

 

Czy ten rekordowy skok z Willingen miał na Ciebie duży wpływ w kolejnych dniach weekendu?

Czułem się przyjemnie, że ten rekord w Willingen należy do mnie. W sobotę starałem się uspokoić, wyciszyć i zrobić to, co do mnie należy. Chciałem podejść ze spokojną głową, ale zająłem 32. miejsce. Cały ten weekend to wiatr rozdawał jednak karty, jak co roku w Willingen. W tamtym roku odwołali jeden konkurs z powodu silnych podmuchów, a w tym roku były chociaż te „okienka”, w których w miarę można było skakać. Ta skocznia jest taka, że lubi tam powiać. Na warunki nie mamy wpływu. Jeżeli jury nas dopuszcza, to znaczy że jest optymalnie i można skakać. Wtedy trzeba się skoncentrować na swoim zadaniu.

 

Nareszcie w tym sezonie będziesz miał więc przyjemne wspomnienia z Niemiec. Bo w Oberstdorfie nie było chyba dla Ciebie zbyt miło, kiedy początkowo otrzymałeś pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa?

W Oberstdorfie nie było przyjemnie, bo do ostatniego momentu nas wyczekali w niepewności. To były ciężkie chwile zarówno dla mnie, jak i dla całej kadry. Nie wiedzieliśmy czy w ogóle będziemy skakać w Turnieju Czterech Skoczni. My nie mamy wpływu na wyniki testów, a jednak jak się okazało nie ma też pewności że one w stu procentach są poprawne. Trudno. Było, minęło, przeżyliśmy. Oby takie sytuacje się już nie zdarzały.

 

KlemensMuranka PSWisla2020 fot.JuliaPiatkowska 1 300x200 - Klemens Murańka: "Warto było jechać do Willingen!"
Klemens Murańka (fot. Julia Piątkowska)

Obyło się bez żadnych pretensji?

Nie, nie było żadnych. Zarówno chłopcy z drużyny, jak i sztab szkoleniowy, wiedzieli że to nie zależało ode mnie. Byliśmy tam razem, w grupie, i dobrze, że ostatecznie wszystko fajnie się potoczyło.

 

W tym sezonie w Oberstdorfie odbędą się jeszcze mistrzostwa świata. Będziesz chciał tam wrócić?

Jeśli będzie dane mi jechać i wszystko potoczy się tak jakbym sobie życzył, to jak najbardziej chciałbym tam jechać. Nie chciałbym jednak spotkać się z taką samą sytuacją, jaka miała miejsce na Turnieju Czterech Skoczni.

 

A jeśli chodzi o powroty do domu pomiędzy kolejnymi konkursami Pucharu Świata, czy macie nałożone jakieś dodatkowe obostrzenia? Czy może trener zabrania Wam widywać się ze znajomymi albo wychodzić do sklepu?

Oczywiście trener mówi, żeby w miarę możliwości się pilnować i jeśli spotykamy większe grupy, żeby zawsze mieć założoną maseczkę. Więcej uwagi poświęcaliśmy temu jednak w początkowej fazie pandemii. Pamiętam, że wtedy nie byliśmy nawet na weselu u Krzyśka Bieguna, bo mieliśmy zakaz przebywania w większych grupach. Wtedy mieliśmy takie założenie, że nigdzie nie chodzimy. Teraz jest już pod tym względem lepiej, bo i tak cały czas jesteśmy testowani na obecność koronawirusa.

 

Trochę w innym temacie… Czy są jakieś pytania, których nie znosisz, a które często zadają Ci niektórzy dziennikarze?

Z mojego punktu widzenia, nie lubię kiedy ktoś się mnie pyta o sytuację z oczami, na których miałem przeprowadzoną operację. Zawsze staram się na wszystkie pytania odpowiadać, ale jeśli mam być szczery, to nie lubię wałkować tego tematu. Kiedy ktoś się mnie pyta, czemu zwlekałem z leczeniem, albo kiedy następne operacje, to tak naprawdę sam sobie jeszcze na to pytanie nie odpowiedziałem i pewnie nie odpowiem. Mam co do tego nieprzyjemne wspomnienia. Trudno też dziennikarzom odpowiadać za każdym razem na pytanie „co czułeś lecąc w powietrzu”, albo „o czym wtedy myślałeś”… Ja zawsze myślę wtedy o tym, żeby daleko skoczyć i szczęśliwie wylądować, ale takiej odpowiedź mogliby sobie sami udzielić. Pamiętam też, że niektórzy dla żartu odpowiadali, że myślą w locie… o kiełbasie (śmiech).

 

MistrzostwaPolski Wisla2020 Panowie fot 32 - Klemens Murańka: "Warto było jechać do Willingen!"
Klemens Murańka (fot. Julia Piątkowska)

Jak wyglądają teraz wasze dni pomiędzy poszczególnymi zawodami? Udaje Ci się potrenować?

Po Willingen mieliśmy akurat mieliśmy treningi i testy na platformie dynamometrycznej, która sprawdza siłę odbicia, a także to czy dobrze się regenerujemy i czy mamy „naładowane akumulatory”. We wtorek mieliśmy też trening fizyczny na siłowni. Dziś mamy dzień wolny, ale za to jedziemy na kolejne testy COVID-owe do szpitala do Nowego Targu.

 

Trzymamy kciuki, żeby test był mocno negatywny. Powodzenia w kolejnych konkursach, skacz tak dalej!

Dziękuję, będę się starał!

 

Julia Piątkowska,
informacja własna

 

Podziel się:

Dodaj komentarz