Ogromny pech Seifriedsberger. Austriaczka z kolejną kontuzją… tuż po powrocie
Jacqueline Seifriedsberger (fot. Julia Piątkowska)

Ogromny pech Seifriedsberger. Austriaczka z kolejną kontuzją… tuż po powrocie

O ogromnym pechu może mówić Jacqueline Seifriedsberger, która pod koniec stycznia powróciła na skocznię po wielomiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją. Jeden z jej „powrotnych” skoków treningowych w słoweńskiej Planicy zakończył się… kolejnym urazem, którego następstwem musiała być następna operacja kolana.

 

Jeszcze 28 stycznia doświadczona austriacka skoczkini podzieliła się informacją o powrocie na skocznię. Jej rozbrat z koronną dyscypliną sportu trwał od marca ubiegłego roku, kiedy to po upadku w zawodach Pucharu Świata w Lillehammer doznała zerwania więzadła krzyżowego w kolanie. Wówczas Seifriedsberger przeszła operację, a następnie poddała się żmudnemu procesowi rehabilitacji, który miał ją przywrócić do pełni sprawności.

Długo oczekiwany moment powrotu na skocznię nadszedł pod koniec stycznia na skoczniach w słoweńskiej Planicy. Tam Austriaczka ponownie przyzwyczajała się do oddawania prób i miała złapać odpowiednie czucie. Niestety nie zdołała nawet złapać jeszcze odpowiedniego skokowego rytmu… a już musiała pogodzić się z kolejnym feralnym zdarzeniem.

Nie mam dobrych wiadomości. Wczoraj musiałam przejść kolejną operację kolana. Tym razem podczas pierwszych skoków w Planicy nie wytrzymała łąkotka w kolanie. To mała wpadka, ale dobrze że więzadło krzyżowe wytrzymało to obciążenie. Kontynuuję moją drogę” – napisała 30-letnia podopieczna trenera Haralda Rodlauera, zapewniając jednocześnie, że nie zamierza rezygnować z kolejnego powrotu na skocznię. Z pewnością jej przerwa nie potrwa teraz tak długo, jak podczas zerwania więzadeł, jednak najprawdopodobniej w tym sezonie zimowym, Austriaczki która w swoim dorobku ma 14 pucharowych podiów, na skoczni już nie zobaczymy.

 

 

Bartosz Leja,
źródło: Facebook / informacja własna

 

Podziel się:

Dodaj komentarz