Dawid Kubacki: „Chciałem wykorzystać warunki i przesadziłem z agresją w locie”
Dawid Kubacki (fot. Julia Piątkowska)

Dawid Kubacki: „Chciałem wykorzystać warunki i przesadziłem z agresją w locie”

Za Dawidem Kubackim, jak i resztą zawodników dwie serie treningowe, a także kwalifikacje do sobotniego konkursu indywidualnego w Zakopanem. Podopieczny Michała Dolezala prezentował w nich dość równą formę, jednak nie obyło się jednak bez kłopotów w locie, które na chwilę dodatkowo zmroziły osoby zgromadzone na skoczni. – Przesadziłem z agresją – tłumaczył.

 

30-latek, który zajmuje obecnie szóstą pozycję w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, w piątkowych seriach treningowych po skokach na 126 i 133 metry zajął kolejno dziewiąte i jedenaste miejsce. Podkreślił, że w drugiej próbie, kiedy końcowa faza jego lotu była bardzo niepewna, popełnił błąd – Panowały fajniejsze warunki i chciałem je wykorzystać. Przesadziłem jednak z agresją w locie. Zacząłem się wyciągać i momentalnie dostałem nartami, które mi odeszły. Jak szpice idą w dół to trzeba się odkręcać bo inaczej to można wylądować na głowie – skwitował. Na szczęście dzięki swojemu bardzo dużemu doświadczeniu, sytuacja nie zakończyła się poważnymi konsekwencjami.

Złoty medalista mistrzostw świata przyznał ze śmiechem, że druga próba w pewnym stopniu rozgrzała mroźną aurę. – Tyłek mnie bolał, bo zapięcie sobie prawie do niego wbiłem, takie sytuacje się zdarzają i trochę po człowieku „spływa”, kiedy po takiej próbie uda się wylądować normalnie – przyznał. Dodajmy, że podczas rundy kwalifikacyjnej już bez problemów w fazie lotu, Kubacki doleciał do 129 metra, co dało mu trzynastą pozycję.

Aktualnie w Zakopnem termometry pokazują momentami nawet -17°C. Tak zimno nie było w stolicy polskich Tatr nawet podczas styczniowych konkursów Pucharu Świata. Najtrudniejsze chwile skoczkowie przeżywają oczywiście w sytuacjach, gdy z powodu zbyt silnego wiatru muszą długo czekać na oddanie swojej próby.

– Zdarzają się momenty, że jest to mniej komfortowe, ściągną człowieka z belki przy tym mrozie. Dzisiaj na szczęście jeszcze tak mocno nie wiało, żeby dawało w kość, bo przy wietrze to wiadomo że momentalnie człowiek przemarza – przyznał reprezentant Polski, po czym dodał – Dzisiaj marzły głównie ręce i stopy, zaczynało się po prostu robić zimno.

W związku z tak mroźną aurą, zawodnicy tak długo jak to możliwe, pozostają w budce na górze skoczni i w cieple czekają na swoją próbę. Wychodzą z niej na kilka minut przed skokiem. – Można wtedy poczuć ten mróz, ale to nie jest cos co by miało człowiekowi przeszkadzać. Dopiero na dole, jak już trzeba buty rozwiązać, to wtedy palce odmawiają posłuszeństwa – wyjaśnił Kubacki.

 

Maria Chenczke, Julia Piątkowska,
informacja własna

 

Podziel się:

Dodaj komentarz