Dawid Kubacki: „Na żadne imprezy nie będziemy chodzić. Przyjechaliśmy w celach sportowych”
Dawid Kubacki (fot. Julia Piątkowska)

Dawid Kubacki: „Na żadne imprezy nie będziemy chodzić. Przyjechaliśmy w celach sportowych”

Pierwszy dzień w Oberstdorfie był dla skoczków typowo zapoznawczy. Przede wszystkim z atmosferą panującą na miejscu i ze skocznią. Jak pierwsze chwile w Bawarii ocenił Dawid Kubacki, który już w sobotę będzie bronił tytułu mistrza świata? – Podejrzewam, że raczej na żadne imprezy nie będziemy chodzić. Mamy swoje sposoby na wolny czas, ale przyjechaliśmy tutaj w celach sportowych – podkreślił.

 

Życie „na walizkach”

Podczas dzisiejszych treningów na Schattenbergschanze (HS-106), Dawid Kubacki dwukrotnie okazał się najwyżej klasyfikowanym reprezentantem Polski. Skoki na odległość 101 i 98,5 metra dały 30-latkowi szóste i siódme miejsce. – Pierwszy treningowy skok był bardzo mocno spóźniony, ale mimo wszystko coś tam z niego poleciało, także to jest pocieszające. Drugi treningowy był okej, chociaż bez błysku. Także rezerwy na pewno jeszcze są – ocenił środowe próby podopieczny trenera Doleżala, który najpierw mógł skorzystać z lekkim podmuchów pod narty, aby później zmagań się z wiatrem w plecy.

Biało-Czerwoni przybyli do Bawarii niedługo po konkursach w rumuńskim Rasnovie. Nasi reprezentanci mieli właściwie czas tylko na to, aby w domach się przepakować i ruszyć w dalszą podróż. – Jesteśmy przyzwyczajeni do tej tak zwanej „tułaczki”. Podejrzewam, że już od ładnych kilkunastu lat żyję na walizkach. Nigdy się nie rozpakowuję, bo to nie ma sensu. To co brudne daję z torby do prania, z pralki na suszarkę, z suszarki z powrotem do torby i jestem gotowy do kolejnego wyjazdu. Myślę, że do tego trybu życia jesteśmy przyzwyczajeni. Sam wiem po sobie, że kiedyś zdarzały się dłuższe okresy pobytu w domu, to po tym tygodniu człowieka ciągnie, coś by zrobił – przyznał Kubacki.

 

Czas wolny na mistrzostwach? „Mam autko i helikopterek”

Polscy skoczkowie, którzy już przybyli do Oberstdorfu, pozostaną w Niemczech co najmniej do 7 marca, kiedy odbędzie się ostatni, drużynowy konkurs mistrzostw świata. Pomiędzy poszczególnymi treningami i zawodami na tak długo trwającej imprezie mogą się pojawić dni, w których pojawiające się znużenie trzeba jakoś zabić. Jak polscy skoczkowie zagospodarowują sobie ten czas?

Podejrzewam, że raczej na żadne imprezy nie będziemy chodzić, ani do baru. Mamy swoje sposoby. Każdy coś tam wziął. Jeden wziął konsolę, mamy też swoją grę, którą można uskutecznić… Myślę, że zajęć jest dość. Druga sprawa, że jednak przyjechaliśmy tutaj w celach sportowych i kalendarz startowy jest dość mocno zapełniony. Na całym wyjeździe będą pewnie dwa, trzy dni luźniejsze, a i to nie na pewno. Nudzić się nie będziemy na pewno – zapewnił, po czym dodał: – Na mistrzostwach siedzimy dłużej w jednym miejscu i to też ma swoje uroki. Można między treningami i zawodami czymś innym się zająć. Ja też sobie jakieś sprzęty z domu poprzywoziłem, żeby było co robić w wolnym czasie zamiast rutynowych czynności około treningowych.

A czym dokładnie zamierza zajmować się obrońca tytułu w malowniczym Oberstdorfie? Okazuje się, że będzie to związane z jego drugą wielką pasją obok skoków narciarskich, czyli modelarstwem. – Zazwyczaj modeli na zawody nie zabieram. Zdarzało się wcześniej na obozy… Tu przywiozłem sobie jedno autko i jeden malutki helikopterek, którym przepisy zezwalają latać. Takie sprzęty mam ze sobą. Pogoda jest, także jak będzie czas to się będzie można pobawić – podsumował.

 

Bartosz Leja, Julia Piątkowska,
informacja własna

 

Podziel się:

Dodaj komentarz