Piotr Żyła o złocie: „To drugie spełnienie marzeń” Pierwsze było za Horngachera [WIDEO]
Piotr Żyłą ze złotym medalem w Oberstdorfie (fot. Julia Piątkowska)

Piotr Żyła o złocie: „To drugie spełnienie marzeń” Pierwsze było za Horngachera [WIDEO]

Ostatnie kilka dni było dla Piotra Żyły pełne wielkich emocji. W sobotę 34-letni reprezentant Polski zdobył tytuł mistrzowski w Oberstdorfie, w poniedziałek odebrał złoty medal i wysłuchał Mazurka Dąbrowskiego. Spore przeżycia naszego skoczka nie obyły się bez uszczerbku na energii, którą jednak sam zainteresowany ponownie łapał w promieniach bawarskiego słońca. Co mówił już na spokojnie jako świeżo upieczony mistrz świata? 

 

Sukcesy za Horngachera vs sukcesy za Doležala

Dla Piotra Żyły był to już drugi tytuł mistrza świata, po tym zdobytym w 2017 roku w Lahti wraz z kolegami w drużynie. Tam sięgnął też po indywidualny brąz. To jednak w sobotę w Oberstdorfie to właśnie on był samodzielnie w centrum uwagi narciarskiego świata. – Nie mam jeszcze hierarchii medali i sukcesów, ale ten z soboty jest dosyć ważny dla mnie. Można powiedzieć, że to takie drugie spełnienie marzeń. Pierwsze było w Lahti w drużynie, teraz indywidualnie… Złoto zawsze jest złoto. Nie spałem jednak z medalem, niewygodnie by się w nim spało… Jeszcze bym się udusił – śmiał się.

Przypomnijmy, że sukcesy podczas czempionatu sprzed czterech lat Żyła odnosił wraz ze Stefanem Horngacherem, który był wówczas trenerem polskiej kadry. Roześmiany i pełen energii skoczek zdradził, że gdyby to Austriak, a nie Czech Michal Doležal był nadal szkoleniowcem biało-czerwonych, nie byłoby możliwe huczne świętowanie medalu i uwolnienie pełni radości przed kamerami. – Oj, nie… Zaraz by mnie stamtąd zgarnęli – zapewnia.

Skoczek z Ustronia zapytany o różnicę w podejściu Hornagchera i Doležala do podopiecznych mówi: – Ze Stefanem było inaczej, takie narzucanie i układanie zawodników poza skocznią, jacy mają być. Wtedy trener kontrolował nas w dziedzinach pozasportowych. Dla mnie nie było większego problemu, bo się dostosowałem, tylko później stresowałem się przy rozmowach, bo nie wiedziałem co mogę robić. Pamiętam jak z Jaśkiem Ziobrą nakręciliśmy dla żartów „fight” i stanęliśmy jak bokserzy… To trochę się nam dostało. Później jak się coś powiedziało na temat sprzętu, też… I wtedy woleliśmy was unikać jak ognia, niż z wami rozmawiać. Teraz trenerzy dają uwagi na skoczni, a poza my wiemy na co sobie możemy pozwolić. Teraz jest trochę więcej luzu. Wiemy co możemy, a co nie, zresztą swoje lata też już mamy. Teraz jednak nikt nam tego nie przypomina na każdym kroku i nie ma takich „zjebek” ze strony trenerów. Ale Stefan to bardzo dobry trener i tak samo Dodo, też jest dobrym trenerem.

 

Psycholog-osiołek i igrzyska na horyzoncie

Żyła przyznaje, że w odniesieniu sukcesu w tak dojrzałym, jak na skoczka wieku, nie była mu potrzebna współpraca z „typowym” psychologiem, a doświadczenia zbierane przez lata. – Przez dwa lata pracowałem z najlepszym psychologiem… osiołkiem – wspomina zajęcia ze zwierzętami zaproponowane przez współpracującego z kadrą dr Haralda Pernitscha. – Psycholog się odezwie, a osiołek nie. Z psychologiem bym się chyba nie dogadał. Zawsze lubiłem uczyć się na swoich błędach, a nie żeby ktoś mi coś mówił – dodał.

Podczas luźnych rozważań na temat sportowej przyszłości narciarskiego „weterana” z Polski, pojawił się wątek igrzysk olimpijskich w Pekinie, które odbędą się już w kolejnym sezonie. Czy mistrz świata myśli już o olimpijskiej perspektywie? – Wiadomo że igrzyska to też fajna impreza, ale nie mam z niej dobrych wspomnień. Nigdy sobie z nią nie radziłem. Zawsze miałem jakiś problem, ale cały czas pracuję nad swoją mentalnością. Nie wybiegam tak daleko do przodu, ale na pewno cały czas będę pracował żeby to była tak przyjemna impreza jak tutaj w Oberstdorfie – podsumował.

 

 

informacja własna

 

Podziel się:

Dodaj komentarz