Halvor Egner Granerud zakażony koronawirusem! To koniec mistrzostw dla Norwega
Halvor Egner Granerud (fot. Julia Piątkowska)

Halvor Egner Granerud zakażony koronawirusem! To koniec mistrzostw dla Norwega

Zaskakujące wieści dotarły dziś z Oberstdorfu, gdzie trwają Mistrzostwa Świata w narciarstwie klasycznym. Pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa otrzymał jeden z głównych faworytów do złota na dużej skoczni, lider klasyfikacji generalnej Pucharu Świata Halvor Egner Granerud. Dla 24-letniego Norwega oznacza to koniec czempionatu i marzeń o kolejnych medalach.

 

Infekcja mimo wielu starań

Przypomnijmy, że Halvor Egner Granerud był jedną z najbardziej ostrożnych osób w całej „bańce” stworzonej przez Międzynarodową Federację Narciarską. Norweski skoczek niejednokrotnie miał podczas pucharowych zmagań samodzielne pokoje, aby bez potrzeby nie narażać się na bliskie kontakty nawet z kolegami z drużyny. Unikał też powrotu do ojczyzny, aby nie wpaść w okres przymusowej kwarantanny, która wykluczyłaby go z kolejnych konkursów. Ponadto na lutowe zawody PŚ w Zakopanem przyjechał własnym transportem samochodowym, chcąc uniknąć zatłoczony środków komunikacji masowej.

Do tej pory wszystko zdawało egzamin. Na mistrzostwa świata w Oberstdorfie przyjechał w roli wielkiego faworyta do złota. Na normalnej skoczni HS-106 zdominował wprawdzie większość serii treningowych, jednak już w pierwszej serii konkursowej nie poradził sobie w pełni z trudnymi warunkami i skacząc 99 metrów wylądował dopiero na szesnastym miejscu. Finałowy skok na 103 metry pozwolił mu na znaczny awans, jednak ukończenie zmagań na czwartej lokacie, bez medalu, ambitny skoczek wciąż traktował jako porażkę. Później Granerud wziął jeszcze udział w konkursie drużyn mieszanych, w którym jak się wydawało Norwegowie mają wszystko, aby sięgnąć po złoto. Skończył się na srebrze i dość nierównej formie 24-latka. Wydawało się, że na dużej Schattenbergschanze (HS-137) Halvor Egner Granerud weźmie srogi rewanż i nareszcie wyskacze złoto. Tak się jednak nie stanie.

Dziś wielki faworyt uzyskał już drugi pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa, potwierdzający ten wczorajszy. O przypadku nie może więc być mowy. Sam potwierdził to wpisem na swoim Instagramie. „W życiu jest wielie wzlotów i upadków. Dla mnie ten sezon był spełnieniem marzeń, osiągnąłem w nim swoje cele” – zaczyna i dodaje: „Czuję się trochę nie najlepiej, ale wciąż jest w porządku. Dla mnie ta sytuacja pokazuje, jak ważne jest być ostrożnym. Mam wrażenie, że zrobiłem wszystko, aby uniknąć zakażenia, ale wciąż było ono możliwe. To oczywiście oznacza, że mistrzostwa świata się dla mnie zakończyły. To wielka szkoda, ale życie czasami takie właśnie jest. Teraz najważniejszą kwestią jest powrót do pełni sił„.

 

Co dalej z Norwegami i Granerudem?

Póki co nie jest pewne, jak będzie wyglądała sytuacja pozostałych norweskich skoczków. Cała ekipa „Wikingów” poza Granerudem otrzymała negatywne wyniki testów na COVID-19 i póki co nie pojawiają się informacje o wykluczeniu całej drużyny. Niczego nie można jednak wykluczyć, gdyż choćby na konferencjach prasowych z udziałem norweskich skoczków, sami zainteresowani nie mieli często maseczek ochronnych, podawali też sobie ten sam mikrofon, co mogło być przyczyną rozprzestrzenienia się wirusa.

Zgodnie z wytycznymi ustalonymi przez Międzynarodową Federację Narciarską w porozumieniu z lokalnymi władzami i organami kontroli zakażeń, każdy z zakażonych będzie poddany natychmiastowej izolacji i kwarantannie, a każda z osób kontaktowych z ostatnich 72 godzin będzie ponownie przetestowana.

Przypomnijmy jednocześnie, że sezon 2020/2021 miał jednego dominatora i był jest nim właśnie Halvor Egner Granerud. Znakomicie dysponowany Norweg wygrał tej zimy jedenaście konkursów i obecnie ma aż 526 punktów przewagi nad drugim w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata Markusem Eisenbichlerem. W związku z tym, że do końca sezonu zostały najprawdopodobniej dwa lub trzy konkursy (w zależności od decyzji Słoweńców o dodatkowym weekendzie w Planicy), Norweg jest już pewny zdobycia swojej pierwszej Kryształowej Kuli w karierze. Czy będzie mógł ją jednak odebrać po finałowych lotach w Słowenii? Wszystko zależy od tego czy szybko przejdzie infekcję.

 

Bartosz Leja,
źródło: Instagram

 

Podziel się:

Dodaj komentarz