Dawid Kubacki: „Nie mamy co rozmawiać o medalach, których nie mamy na szyi”
Dawid Kubacki (fot. Julia Piątkowska)

Dawid Kubacki: „Nie mamy co rozmawiać o medalach, których nie mamy na szyi”

Za skoczkami ostatni indywidualny konkurs, który odbył się na skoczni Schattenbergschanze (HS-137) w Oberstdorfie podczas Mistrzostw Świata 2021. Z wyników rywalizacji nie jest zadowolony Dawid Kubacki, który stwierdził, że: „była szansa na medal”. Przed nim i jego kolegami ostatnia możliwość, by już dziś w zmaganiach drużynowych zaprezentować się z jak najlepszej strony.

Sportowa złość i zbyt niska prędkość na progu

Dawid Kubacki Oberstdorf2021 fot.JPiatkowska 300x201 - Dawid Kubacki: "Nie mamy co rozmawiać o medalach, których nie mamy na szyi"
Dawid Kubacki (fot. Julia Piątkowska)

30-latek, który w ubiegłą sobotę bronił tytułu mistrza świata wywalczonego dwa lata temu na skoczni w Seefeld nie krył, że zarówno po tamtym, jak i po wczorajszym konkursie pojawiła się w nim sportowa złość. Zawodnik z Szaflar zdradza, że ta wczoraj była jednak nieco inna, niż ta, ze zmagań na normalnym obiekcie. – Dzisiaj ta sportowa złość jest na to co mi się wydarzyło jeśli chodzi o warunki. Jeśli chodzi o skoki to wydaje mi się że były one o krok albo dwa lepsze niż te z małej skoczni – tłumaczył – trafiłem w pierwszej serii na złą średnią. System liczy ją z jakiegoś konkretnego czasu, w nosie ma czy człowiek już wylądował czy jeszcze siedzi na belce. Po zapaleniu zielonego światła zaczyna liczyć średnią i jak się wyląduje a w czujniki zakręci przy takiej pogodzie to człowiek ląduje po w miarę dobrym skoku blisko zielonej kreski a później okazuje się, że jest bardzo daleko bo system postanowił przekalkulować to inaczej – twierdzi Kubacki.

15. zawodnik wczorajszej rywalizacji przyznał, że na jego wynik duży wpływ miał mocno prószący śnieg.  Zwycięzca 68. Turnieju Czterech Skoczni zdradza, że przyczyną niezbyt udanego występu była zbyt niska prędkość na progu, która w jego przypadku skutkowała brakiem medalu. Kubacki podkreśla jednak, że w „przyrodzie nic nie ginie” i w Seefeld to właśnie on miał ogromne szczęście do warunków w drugiej serii konkursowej. – Po ściągnięciu z belki w pierwszej serii prędkość miałem kilometr wolniejszą niż normalnie bym miał, a to jednak dwie lub trzy belki więc przed drugą serią byłem trochę bardziej z tyłu. W drugiej serii też mnie ściągali. Za pierwszym razem się cieszyłem, bo po śniegu było widać, w którą stronę mnie ściągało i że wszystko wiało z tyłu. Za drugim razem jak to zielone światełko się zapaliło to niestety dalej śnieg leciał w dół skoczni, a nie pod górę i nie miałem tak do końca farta. Można powiedzieć, że wszystko się wyrównuje, dwa lata temu to ja w podobnych warunkach miałem trochę więcej szczęścia, także nie ma co zarzucać medalistom. Szanse na medal były zarówno tutaj, jak i na skoczni normalnej. Na skoczni normalnej trochę moich błędów, tutaj błędy pogodowe, no i tego medalu nie ma – mówił po zawodach skoczek.

„Medale zawiesza się po zawodach”

Dawid Kubacki lot Oberstdorf2021 fot.JuliaPiatkowska 300x200 - Dawid Kubacki: "Nie mamy co rozmawiać o medalach, których nie mamy na szyi"
Dawid Kubacki (fot. Julia Piątkowska)

Warunki pogodowe podczas sobotniego konkursu były bardzo trudne. Padający obficie śnieg nie ułatwiał zadania organizatorom, a w przypadku niektórych zawodników powodował, że po wylądowaniu trudno było o zachowanie równowagi, co kończyło się upadkami przy lądowaniu. Kubacki po konkursie zdradził, że mimo wielu starań ze strony organizatorów, śnieg w torach utrudnił zawodnikom rywalizację na dużej skoczni w Oberstdorfie. – Mimo wszelkich starań pojawiły się trudności z pokonaniem aury pogodowej, jaka pojawiła się podczas zawodów – wszystkiego nie da się wydmuchać z torów w tych warunkach. Mamy okolicę zera stopni, śnieg jest dość lepki i jeśli ktoś po nim przejedzie no to się dosyć nawarstwia cały czas. Między seriami można to dokładnie wymieść, między zawodnikami nie ma już takiej możliwości. Im dłuższa seria pomiędzy skokami, tym tego śniegu więcej spadnie w tory i mocniej wyhamowuje. Panowie starali się go wydmuchiwać, jednak nie byli w stanie zrobić tego w stu procentach – podkreślał podopieczny Michała Doležala.

Dziś przed Biało-Czerwonymi ostatnia szansa na zdobycie medalu podczas trwających mistrzostw. W konkursie drużynowym poza Kubackim na starcie zobaczymy również Piotra Żyłę, Andrzeja Stękałę i Kamila Stocha. W ubiegłych latach naszym skoczkom kilka razy udało się wywalczyć medal w „drużynówce”. Przed dwoma laty w austriackim Innsbrucku Polacy ukończyli rywalizację na czwartej pozycji. –  Najważniejsza jest jutro koncentracja i skupienie – nie mamy co rozmawiać o medalach, których nie mamy na szyi. Będę się trzymał swojej wersji, że zawiesza się je po zawodach. Naszą drużynę stać na dobry występ dziś. Mamy zdolności, mamy wiarę i będziemy walczyć. Trzeba skoncentrować się na zadaniu, które ma się do wykonania na skoczni i ze spokojem to realizować – skwitował Kubacki. Na pytanie o Piotra Żyłę z przekonaniem odpowiedział, że mimo wczorajszego miejsca tuż za podium mistrz świata ze skoczni normalnej sprzed tygodnia, przystąpi do rywalizacji drużynowej z pełnym skupieniem – to nie jest miłe kiedy kończy się tuż za podium i ten medal się już prawie dotyka ale myślę, że Piotrek nie będzie nad tym mocno rozpaczał. Ma złoto z małej skoczni. Wydaje mi się że przejdzie nad tym do porządku dziennego i jutro będziemy walczyć tak jak należy.

Przypomnijmy że wczorajszą rywalizację indywidualną na dużej skoczni wygrał Stefan Kraft. Złoto Austriaka nie było jednak zaskoczeniem, ponieważ od samego początku pierwszego treningu pokazał, że będzie się liczyć w walce o medale.

Maria Chenczke, Julia Piątkowska,
informacja własna

Podziel się:

Dodaj komentarz