You are currently viewing Joanna Szwab wcześniej kończy sezon. „Nie macie pojęcia ile emocjonalnie kosztuje mnie ten sport”
Joanna Szwab (fot. Julia Piątkowska)

Joanna Szwab wcześniej kończy sezon. „Nie macie pojęcia ile emocjonalnie kosztuje mnie ten sport”

To z pewnością nie był udany sezon dla Joanny Szwab. Sama zawodniczka pisała w głowie zdecydowanie inne oczekiwania względem zimy, która miała stać się dla niej sportowym przełomem. Stało się inaczej, jednak 24-letnia zawodniczka z Chochołowa nie zamierza składać broni. Zdecydowała się jednak wcześniej zakończyć sezon. „Czuję się przesiąknięta porażką” – napisała na Instagramie.

 

Wielkie chęci, trudne przełamanie

Mimo, że zimą 2020/2021 Joanna Szwab regularnie pojawiała się w zawodach Pucharu Świata, ani razu nie udało jej się przebrnąć rundy kwalifikacyjnej. W poprzednim sezonie dokonała tego dwukrotnie, a w rumuńskim Rasnovie zajmując 31. miejsce była o krok od zdobycia swoich pierwszych pucharowych punktów w karierze. Już wtedy jako najbardziej doświadczona zawodniczka w polskiej kadrze kobiet dała się zapamiętać jako sportsmenka „walcząca” i nie zamierzająca poddawać się przeciwnościom losu.

Sama zapewniała wielokrotnie, że skoki narciarskie są jej największą pasją i nie planuje rozstania z koronną dyscypliną sportu. Nie oznacza to jednak, że było łatwo. Podobnie jak swego czasu Andrzej Stękała, aby zarobić na swoje utrzymanie pracowała jako kelnerka, jednak wciąż w planach była rywalizacja w międzynarodowym gronie. Okazało się wówczas, że mimo ogromnych chęci, czasami największym rywalem była… własna głowa.

Czułam, że ciągle muszę komuś coś udowadniać. Pokazać, że zasługuję na miejsce w kadrze i nie jestem tu na kredyt. Bałam się, że po pierwszych niepowodzeniach znowu ze mnie zrezygnują. Nikt nie wywierał na mnie presji, to ja ją sobie sztucznie wytworzyłam. Wiem, że to głupie, ale tak właśnie było. Przez to nie potrafiłam pokazać swoich możliwości. Okazuje się, że psychika zawodniczki może być jej największą rywalką – mówiła jeszcze w grudniu w rozmowie z Łukaszem Szymurą ze Stylu V. – Kilka lat temu będąc w pracy oglądałam jak dziewczyny skaczą na mistrzostwach i znajomi pytali się mnie: „Asia dlaczego tam nie jesteś?” Chodziłam do pracy, trenowałam i próbowałam to pogodzić. Powiedziałam, że za dwa lata tam będę – wspominała niedawno.

 

Mistrzostwa Świata i gorzkie emocje

Tej zimy Szwab znalazła się w gronie pięciu polskich zawodniczek, które trener Łukasz Kruczek zabrał na Mistrzostwa Świata do Oberstdorfu. Niestety w związku z tym, że jej skoki nie były na wystarczająco dobrym poziomie, ani na normalnej ani na dużej skoczni, nie miała szansy zadebiutować choćby w kwalifikacjach do mistrzowskiego konkursu. Lepiej skakały jej młodsze koleżanki z kadry. –  Ciężko rozmawiać, jak całą zimę mi nie idzie. Walczę o to, żeby ogarnąć mój dojazd i głowę w trakcie wybicia z progu, bo to psuje cały mój skok. Jeżeli zagra ten dojazd i głowa, to później w powietrzu jest już dużo inaczej i łatwiej. Jadę głową nisko, a później na samym progu ją troszkę podnoszę i robię taki straszny „rzut” z tyłu do przodu… Wtedy narty w powietrzu w ogóle mi nie trzymają i po prostu opadam. Trzeba tysiąc razy przegrać, żeby raz wygrać. Ten sezon jest dla mnie czasem nauki. Przegrywać też trzeba umieć – podsumowała.

A jeszcze podczas pierwszego w historii konkursu mistrzostw Polski kobiet na dużej skoczni w Wiśle (w grudniu), zajęła drugie miejsce zdobywając srebrny medal. Później jednak sprawy nie potoczyły się tak, jakby tego planowała. Teraz jeszcze przed finałowymi konkursami Pucharu Świata w Rosji, 24-latka postanowiła wcześniej zakończyć zimowy sezon. „Po zakończeniu sezonu 2019/2020 powiedziałam, że gorzej być nie może i teraz wiem ze tak mówić nie można, bo było. Postanowiłam, że zmienię wszystko pod skoki. Wyprowadziłam się, miałam specjalna prace pod skoki potem zdobyłam sponsora, dzięki pomocy Łukasza Kruczka myślałam, że będzie już z górki ale nie było” – pisze na swoim profilu na Instagramie.

Zakończyłam sezon sama bo chciałam, dużo emocji przeszło przeze mnie i postanowiłam, że jeśli nie oduczę się tego błędu, który kosztuje mnie całą fazę lotu to nie ma sensu jechać dalej. Najpierw głowa musi odpocząć i zacząć czerpać radość z tego co się robi, bo to jest moja pasja, tylko moja i przykro mi gdy ktoś mnie za to ocenia. Nawet nie macie pojęcia ile kosztuje emocjonalnie mnie ten sport. Więc proszę wszelkie komentarze zostawić dla siebie ja was nie oceniam i proszę o to samo” – kontynuuje, po czym dodaje: „Dziękuje z całego serducha wszystkim którzy ze mną są i którzy wierzą nadal kiedy ja już nie wierzę. Bo jak wiecie dla mnie każde wsparcie jest na wagę złota! Dlatego postanowiłam uwolnić się na chwile z tego świata bo czuje się przesiąknięta porażką. Lato 2021! Czekam i już wiem że zniosę wszystko!”

 

Bartosz Leja,
źródło: Instagram

 

Dodaj komentarz