Norweska medalistka walczy o powrót po groźnym upadku. „Walczę z zanikami pamięci”
Norweskie medalistki w Seefeld, od lewej: Bråten, Opseth, Strøm, Lundby (fot. Julia Piątkowska)

Norweska medalistka walczy o powrót po groźnym upadku. „Walczę z zanikami pamięci”

Ingebjørg Saglien Bråten jeszcze w sezonie 2018/2019 wydawała się przyszłością norweskich skoków narciarskich kobiet. Niestety ponad rok temu jej sportowe plany zatrzymał poważny upadek. Teraz, po blisko 13-miesięcznej absencji 21-letnia zawodniczka chce wrócić na skocznię, mając jednocześnie w pamięci to, co wydarzyło się podczas treningu w Lillehammer. – Krzyczałam z bólu – wspomina.

 

Bråten ma teraz 21 lat. W Pucharze Świata zadebiutowała w grudniu 2018 roku zajmując 27. lokatę w Lillehammer. W całym sezonie zdobyła łącznie 36 punktów, co dało jej 38. pozycję w klasyfikacji generalnej. Ponadto tamtej zimy wraz z koleżankami z norweskiej ekipy zdobyła brązowy medal Mistrzostw Świata w Seefeld. Kolejny sezon nie był już dla podopiecznej trenera Christiana Meyera tak udany. Sytuację znacząco utrudnił uraz, jakiego doznała w lutym 2020 roku. Skutki tamtego zdarzenia odczuwa do dziś, ale jak sama zapowiada, nie traci nadziei. – Mój cel jest jasny. Chcę wrócić na skocznię – zapewnia w rozmowie z portalem Dagbladet.no.

Upadek norweskiej zawodniczki wydarzył się podczas jednego z treningów na skoczni w Lillehammer. Bråten upadła i z ogromną siłą uderzyła głową o zeskok. Diagnoza była niepokojąca, jednak jak przyznaje sama zawodniczka, podczas tego zdarzenia miała mnóstwo szczęścia. – Miałem zamiar oddać ostatni skok na treningu. Wylądowałam ten skok, ale wypięła mi się jedna narta. Straciłam równowagę i dość mocno uderzyłam głową o ziemię – wspomina. – Byłam przytomna, ale niewiele pamiętam. Jedyne, co pamiętam, to uderzenie w głowę. Kask został uszkodzony i to, że miałam go na sobie sprawiło, że dalej żyję – dodała.

Jak się później okazało uraz na szczęście nie zagrażał życiu młodej zawodniczki, był jednak bardzo bolesny i uciążliwy. – Leżałem krzycząc z bólu. Pamiętam, że podbiegła do mnie Maren Lundby. Podeszło też kilka innych osób z ekipy. Zadzwonili po karetkę i zabrali mnie do szpitala. Lekarze nie zdiagnozowali jednak nic, poza wstrząśnieniem mózgu – mówi.

Wspomniany uraz, a także wybuch pandemii sprawiły, że powrót do skakania nie okazał się łatwy. Co więcej, Ingebjørg Saglien Bråten wciąż odczuwa skutki z pozoru niegroźnego upadku. – Plan był taki, aby wrócić do skakania w sierpniu zeszłego roku. Niestety nie udało się. Moim kolejnym celem był powrót w grudniu, jedna silne bóle głowy, które towarzyszą mi od momentu upadku mi to uniemożliwiły. Ponadto cały czas walczę z zanikami pamięci i bardzo szybko się denerwuję. Teraz jako kolejny cel powrotu postawiłem sobie tegoroczne lato – powiedziała niepocieszona.

Skoczkini z norweskiego Etnedal stara się jednak zachować optymizm, ponieważ zdaniem lekarzy uciążliwe bóle powinny ustąpić. Póki co jednak, nie dostała zielonego światła na powrót na skocznię. – Mówią, że to normalne, że minie rok, zanim mózg całkowicie wróci do normy. W najbliższym czasie czekają mnie jeszcze dalsze badania, które pozwolą dokonać pełnej oceny sytuacji – tłumaczyła. W czasie sportowej absencji Bråten zajęła się edukacją, a konkretnie studiami pedagogicznymi.

 

źródło: Dagbladet.no

 

Podziel się:

Dodaj komentarz