Trener Słowenek ponownie z koronawirusem? Start Kriznar w Czajkowskim może być zagrożony
Nika Kriznar (fot. Evgeniy Votintsev)

Trener Słowenek ponownie z koronawirusem? Start Kriznar w Czajkowskim może być zagrożony

Jeszcze wczoraj wydawało się, że Nika Kriznar, która odparła atak Sary Takanashi i odebrała Japonce żółty plastron liderki Pucharu Świata, jest na dobrej drodze, aby zdobyć swoją pierwszą Kryształową Kulę. Dziś okazuje się, że wszystko może pokrzyżować pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa, który ponownie otrzymał trener Słowenek, Zoran Zupancic.

 

Niepewność związana z zakażeniem wirusem SARS-CoV-2 w słoweńskiej kadrze kobiet zdarza się tej zimy już po raz kolejny. Przypomnijmy, że podczas Mistrzostw Świata w Oberstdorfie, pozytywny wynik testu na COVID-19 uzyskał… właśnie Zupancic. Wówczas występ jego słoweńskich podopiecznych w dalszej części czempionatu stanął pod znakiem zapytania, jednak ostatecznie Słowenki wzięły udział w kolejnych konkursach na Schattenbergschanze. I także dzięki tej decyzji lokalnych niemieckich władz, Nika Kriznar mogła wywalczyć brązowy medal na dużej skoczni. Wówczas nie obyło się jednak bez wątpliwości, które otwarcie wyrażała choćby późniejsza norweska mistrzyni świata Maren Lundby.

Pierwszymi zawodami Pucharu Świata po MŚ w Oberstdorfie były konkursy w rosyjskim Niżnym Tagile. Przystępując do nich, liderująca w klasyfikacji generalnej PŚ Kriznar miała minimalną przewagę nad drugą w stawce Sarą Takanashi. I już w sobotę Japonka zajmując drugie miejsce odebrała trzeciej Słowence prowadzenie. Sytuacja zmieniała się jednak jak w kalejdoskopie, ponieważ już w niedzielę skoczkinie zamieniły się miejscami na podium i ponownie na czele pucharowej klasyfikacji widniało nazwisko Kriznar.

Niestety po zawodach wyszło na jaw, że pozytywnym wyniku testu na koronawirusa ponownie uzyskał Zoran Zupancic, który zresztą nie pojawił się na zawodach (zastąpił go tak jak w Oberstdorfie asystent Anze Lavtizar). W związku z tym cała żeńska reprezentacja Słowenii znalazła się w izolacji. Na swoim Instagramie poinformowała o tym jednak z zawodniczek, Spela Rogelj. „Do wszystkich pytających, co się u nas dzieje… Aktualnie znajdujemy się w izolacji z powodu pozytywnego testu naszego trenera. Mamy nadzieję, że wkrótce wszystko się wyjaśni” – napisała.

Dodajmy, że do zakończenia zimowego sezonu kobiet, zostały zaledwie trzy konkursy (w tym dwa indywidualne) na skoczniach HS-102 i HS-140 w rosyjskim Czajkowskim, do którego cała pucharowa karuzela podróżuje wspólnie specjalnie przeznaczonym do tego celu pociągiem. Jeżeli lokalne rosyjskie władze wraz z organami zajmującymi się kontrolą zakażeń uznają, że słoweńskie skoczkinie miały bliski kontakt z osobą zakażoną koronawirusem, istnieje ryzyko, że będą one musiały przejść kwarantannę i nie pojawią się w finałowych konkursach na skoczniach Śnieżynka. W związku z tym, że Kriznar ma nad drugą Sarą Takanashi zaledwie pięć punktów przewagi, z przekonaniem graniczącym z pewnością można przypuszczać, że to Japonka obejmie prowadzenie w wyścigu po Kryształową Kulę. Matematyczne szanse na końcowy triumf mają jeszcze Austriaczka Marita Kramer (660 pkt) i Norwezka Silje Opseth (567 pkt).

Warto też wspomnieć, że ze względu na „niejednoznaczny” wynik testu na COVID-19, do startu w dwóch konkursach w rumuńskim Rasnovie nie została dopuszczona ówczesna liderka „generalki”, deklasująca swoje rywalki Kramer. Mimo późniejszych negatywnych wyników testu, lokalne władze nie dopuściły zawodniczki do startu, przez co Austriaczka straciła plastron liderki, dystans do najgroźniejszych rywalek i najprawdopodobniej także szanse na zdobycie Kryształowej Kuli. Czy teraz podobny los czeka Nikę Kriznar?

 

Bartosz Leja,
źródło: Instagram / Delo.si

 

Podziel się:

Dodaj komentarz