Polacy tłem dla najlepszych w Planicy. Stoch: „Nie radzę sobie tutaj od pierwszego skoku”
Kamil Stoch (fot. Bartosz Leja)

Polacy tłem dla najlepszych w Planicy. Stoch: „Nie radzę sobie tutaj od pierwszego skoku”

Polacy w pierwszym konkursie na Letalnicy nie zachwycili. Najlepszym z  Biało-Czerwonych okazał się Piotr Żyła, który po skokach na odległość 214,5 i 230,5 metra zajął ostatecznie dziesiąte miejsce. Wśród podopiecznych Michala Doležala punktowali również czternasty Jakub Wolny i osiemnasty Andrzej Stękała. Zdecydowanie poniżej oczekiwań spisali się Dawid Kubacki i Kamil Stoch, którzy nie zdołali awansować do serii finałowej.

 

Tylko jeden Polak w „10”

Pierwszy konkurs w wykonaniu podopiecznych Michała Doležala na skoczni mamuciej w Planicy, z pewnością nie należał do udanych. W obu seriach konkursowych najlepiej spisującym Polakiem okazał się Piotr Żyła, który po skoku na odległość 214,5 metra w pierwszej serii konkursowej zajmował 15. pozycję. W drugim skoku 34-latek nieco się „przebudził” i oddał już próbę na miarę oczekiwań (230,5 m), co dało mu awans o pięć lokat.

Przed drugim skokiem pomyślałem, że trzeba zrobić to tak, jak to się robi na lotach. Zadziałało, więc fajnie – przyznał ze śmiechem skoczek z Ustronia w rozmowie z Patrykiem Pancewiczem z TVP Sport. Skocznia do lotów narciarskich zdecydowanie różni się od mniejszych obiektów, co znacząco podkreślił Piotr Żyła. – Na dole trzeba się rozpędzić, bo jeśli wyhamuje się nad bulą, to już nie ma z czego odlecieć. Tutaj trzeba lecieć głową w dół – ocenił. Przyczyn słabszych pierwszych skoków 34-latka na Letalnicy można natomiast dopatrywać się… w butach. – Dzisiaj miałem nowe buty, więc ten opór był jeszcze większy – tłumaczył.

Kolejnym punktującym Polakiem okazał się Jakub Wolny, który o miejsce w składzie Polaków na kończące sezon zawody musiał zawalczyć w rozgrywanym przed tygodniem Pucharze Kontynentalnym. 25-latek po skokach na 215 i 231 metrów zajął czternaste miejsce, awansując tym samym o pięć pozycji w porównaniu do pierwszej serii konkursowej. Wolny określany często specjalistą od lotów narciarskich szczególnie zadowolony był ze swojej drugiej próby. – Chciałem bardzo, aby zagrano mi tą piosenkę „Planica, Planica”, która jest puszczana po skoku powyżej 230 metra, więc cieszę się, że mi się udało – cieszył się.

Trzecim i ostatnim punktującym Polakiem był szesnasty skoczek klasyfikacji generalnej Pucharu Świata Andrzej Stękała, który uzyskiwał 216,5 i 225,5 metra. Skoczek z Dzianisza podobnie jak koledzy z kadry awansował o cztery pozycje po finałowym skoku, kończąc zmagania na osiemnastej pozycji. – Fajnie mi się dzisiaj skakało, może poza tym pierwszym skokiem, który po prostu zepsułem – ocenił.

 

Pierwsza „wpadka” liderów w sezonie

Zdecydowanie poniżej oczekiwań spisali się Kamil Stoch i Dawid Kubacki, którzy nie zdołali awansować do drugiej serii. Dla obu zawodników była to pierwsza sytuacja w obecnym sezonie, kiedy znaleźli się poza finałową trzydziestki. Stoch już od pierwszych treningów na Letalnicy nie spisywał się na miarę oczekiwań. Podczas środowych i czwartkowych skoków na słoweńskim obiekcie do lotów 33-latek nie zdołał ani razu przekroczyć granicy 210 metrów.

W pierwszej serii konkursowej trzeci zawodnik klasyfikacji generalnej uzyskał 200,5 metra, co w rezultacie dało 32. pozycję. – Nie radzę sobie tutaj od pierwszego skoku. Próbuję i walczę cały czas. Wierzę przed każdym skokiem, że będzie inaczej, ale jest dokładnie odwrotnie niż chciałbym. Miało być przyjemnie, miała być zabawa i dalekie latanie, a jest wolne. Takiego scenariusza nawet nie brałem pod uwagę. Nie chcę się tłumaczyć ani w to wnikać – komentował sfrustrowany Stoch, dodając: – Mamy trzy dni, trzeba coś znaleźć i dalej walczyć – skwitował.

Sztuka awansu do finałowej serii nie udała się również Dawidowi Kubackiemu. 31-latek z Szaflar, który uzyskał identyczną odległość jak Kamil Stoch, wyprzedził kolegę z kadry o 1,3 punktu, plasując się tym samym jedno miejsce wyżej. „Tata Zuzanny” był nieco zdziwiony swoim rezultatem. – Mój skok nie wyglądał źle, ale czułem, jakbym miał worek piasku na plecach. Przyciąganie było trochę za duże. Nie wiem, czy to pocieszenie, że nie tylko mnie to spotkało, ale dopiero po konsultacji z trenerem dowiem się, czy to nie był na pewno mój błąd – skomentował.

Kolejny konkurs zaplanowany jest już na piątek. Kwalifikacje rozpoczną się o godzinie 13:30, a pierwsza seria konkursowa zaplanowana jest na 15:00.

 

źródło: TVP Sport

 

Podziel się:

Dodaj komentarz