Niemcy na podium w Planicy. Eisenbichler: „Gdybym zobaczył upadek Tande, nie skoczyłbym”
Markus Eisenbichler (fot. BoBo)

Niemcy na podium w Planicy. Eisenbichler: „Gdybym zobaczył upadek Tande, nie skoczyłbym”

Czwartkowe zawody rozpoczęły ostatni weekend rywalizacji skoczków w sezonie 2020/2021. Na skoczni w Planicy zawodnicy zmierzyli się w pierwszym w tym sezonie konkursie Pucharu Świata w lotach. Zwyciężył Ryoyu Kobayashi, jednak podopieczni Stefana Horngachera, Markus Eisenbichler i Karl Geiger zaprezentowali się z dobrej strony, plasując się tuż za Japończykiem. Widowisko było przyćmione przez bardzo groźny upadek Norwega Daniela Andre Tandego.

 

Eisenbichler nie był pewny, czy skoczy

Markus Eisenbichler, który jeszcze niedawno walczył z urazem i nie było do końca pewne czy w Słowenii w ogóle się pojawi, po rozmowach z lekarzami postanowił wystartować. Wierzył, że uda mu się pokonać problemy z kolanem. Jak się okazuje decyzja była słuszna. Wicelider klasyfikacji generalnej po pierwszym locie na 231. metr i znakomitej drugiej próbie na odległość 238,5 metra przesunął ostatecznie z czwartego na drugie miejsce i razem ze swoim kolegą z drużyny mógł cieszyć się z miejsca w najlepszej trójce. Dla Niemca było to ósme podium w tym sezonie.

 – Skoki były dużo lepsze, na bardzo wysokim poziomie. Jestem bardzo zadowolony z drugiej próby, udało mi się odlecieć. Cieszę się z miejsca na podium – mówił podopieczny Stefana Horngachera. Z wynikiem 1098 punktów zajmuje on drugie miejsce w klasyfikacji generalnej i można stwierdzić, że raczej nikt tego miejsca mu już nie odbierze. Do końca sezonu zostały jeszcze dwa konkursy indywidualne, czyli łącznie 200 punktów do zdobycia a jego przewaga nad trzecim Kamilem Stochem wynosi 154 punkty. Zdaje się więc, że to 29-latek będzie cieszył się w niedziele z zakończenia sezonu na pozycji wicelidera. 

Niemiec rozpoczął sezon od dwóch zwycięstw i drugiego miejsca. Oczekiwania wobec niego więc w ostatnich konkursach są spore. – Skupiłem się na dobrym skakaniu na zakończenie sezonu, chciałbym  być w stanie wygrywać nawet tu, w Planicy, jednak czasem trzeba mieć szczęście, żeby stanąć na podium – komentował.

Skoczek podkreślił również, że najważniejsze jest dla zawodników bezpieczeństwo i zdrowie. Czwartkowe zawody przyćmił wszak bardzo groźny upadek Daniela Andre Tande, który jest obecnie poddany śpiączce farmakologicznej. Jego życiu na szczęście nie zagraża niebezpieczeństwo. Informacja ta uderzyła jednak w sportowców. – Dzięki Bogu tego nie widziałem, inaczej nie skoczyłbym dzisiaj. Kiedy to usłyszałem, ciężko było to przełknąć… Życzę mu wszystkiego najlepszego – mówił lider niemieckiej kadry.

 

Geiger lubi Planicę najbardziej

Drugim z niemieckich zawodników, który niewątpliwie zapisze czwartkowy konkurs do udanych jest Karl Geiger, który po pierwszej serii zajmował dopiero ósmą pozycję (oddał skok na 224,5 metra). W finale jednak zaatakował i po fantastycznej próbie na 238. metr zajął ostatecznie trzecie miejsce, ustępując jedynie Japończykowi i swojemu koledze z drużyny. Letalnica jest dla niego szczęśliwa. To tutaj w grudniu udało mu się wywalczyć tytuł Mistrza Świata w lotach – Wśród skoczni do lotów, ta w Planicy jest moją ulubioną. Cieszę się, że skoki mi tutaj wychodzą. W drugiej serii oddałem bardzo dobrą próbę dzięki czemu mogłem walczyć o podium – mówił 28-latek.

Po Mistrzostwach Świata w Oberstdorfie skoczkowie mieli długą przerwę, zanim wrócili do rywalizacji w Pucharze Świata. Dla dziewiątego zawodnika klasyfikacji generalnej była to bezcenna chwila odpoczynku. Miał jednak świadomość, że trzeba zaprezentować się z jak najlepszej strony w końcówce sezonu. – Spędziłem czas z rodziną, nie zapominając o treningach. Przed nami ostatnie starty w tym sezonie, chciałbym go dobrze zakończyć – skwitował.

Reprezentant klubu SC 1906 Oberstdorf podkreślił też, że skoki na 254. metr w Planicy są możliwe. Skocznia jednak, mimo że piękna, potrafi być niebezpieczna. Upadek Daniela Andre Tande mocno poruszył Niemca. – Chciałem się szybko dowiedzieć, co z nim. Usłyszałem, że nie wiadomo czy przeżyje. To ogromna skocznia, często o tym zapominamy, tutaj ryzykujemy życiem. Mam nadzieje, że z nim wszystko będzie dobrze – mówił.

Warto podkreślić fakt, że Niemiec, mimo że w klasyfikacji generalnej nie zajmuje wysokiej pozycji, to na najważniejszych imprezach tego sezonu prezentował bardzo wysoki i równy poziom. Jego łupem padły Mistrzostwa Świata w Lotach, zajął drugie miejsce w końcowej klasyfikacji Turnieju Czterech Skoczni a z najważniejszego wydarzenia sezonu, Mistrzostw Świata w Oberstdorfie, przywiózł aż cztery medale – srebro i brąz wywalczony indywidualnie oraz dwa złota w drużynie. Jest to więc niewątpliwie bardzo udany sezon dla tego zawodnika.

 

Maria Chenczke,
źródło: informacja własna / Bild / t-online.de

 

Podziel się:

Dodaj komentarz