Sarah Hendrickson kończy karierę. „Nie odsuwam się od rodziny skoków narciarskich”
Sarah Hendrickson (fot. Stefan Piwowar)

Sarah Hendrickson kończy karierę. „Nie odsuwam się od rodziny skoków narciarskich”

Mistrzyni świata z 2013 roku, pierwsza w historii zdobywczyni Kryształowej Kuli, 13-krotna zwyciężczyni konkursów Pucharu Świata, kobieta sukcesu… Sarah Hendrickson w wieku 26 lat postanowiła zakończyć karierę.

 

W Pucharze Świata zadebiutowała w sezonie 2011/2012, czyli pierwszym w historii żeńskich zmagań elity. Pierwszy start przyniósł jej od razu pierwsze zwycięstwo. Już wtedy było wiadomo, że na tę zawodniczkę należy zwrócić uwagę. Tej samej zimy jeszcze ośmiokrotnie meldowała się na najwyższym stopniu podium zapewniając sobie tym samym pierwszą w historii Kryształową Kulę. Amerykanka miała wtedy zaledwie 18 lat. Później triumfowała jeszcze cztery razy, dzięki czemu na jej koncie łącznie zanotowano 13 zwycięstw.

Moja sportowa kariera w skokach narciarskich była niewątpliwie spełnieniem marzeń. Zawsze będę kochać tę dyscyplinę, a także ludzi, którzy przyczyniają się do jej istnienia” rozpoczyna swój wpis na Instagramie.

Reprezentantka Stanów Zjednoczonych w 2013 roku wywalczyła złoty medal na Mistrzostwach Świata w Val di Fiemme. Jest to niewątpliwie ogromny sukces dla skoczkini, która pokazała, że na takie osiągnięcie stać zawodniczkę spoza krajów określanych mianem potęg w skokach narciarskich. Tego samego roku Amerykanka uległa kontuzji kolana, która przystopowała jej karierę. Była ona wynikiem nieustanej 148 metrowej próby podczas treningu na Schattenbergschanze w Oberstdorfie.

Problemy zdrowotne dawały się we znaki Amerykance przez następne lata. W 2019 przeszła operacje po kontuzji pleców po której planowała rehabilitację i powrót do rywalizacji. Liczne operacje kolan, a także chroniczny bólu pleców wykluczyły jednak zawodniczkę z dalszych startów. Przede wszystkim musiała ona zadbać o swoje zdrowie i samopoczucie. – Byłam już zmęczona ciągłym życiem w bólu i koniecznością pokonywania dyskomfortu – mówiła nam dwa tygodnie temu.

Odchodząc od bycia sportowcem moim najwyższym priorytetem w życiu pozostaje zaangażowanie w doskonalenie sportu. Nie odsuwam się daleko od rodziny skoków narciarskich, ponieważ nadal jestem w to zaangażowana w działaniu” – czytamy dalej w jej wpisie. Skoczkini w wywiadzie z nami przyznała, że „panie mają mniejszą liczbę konkursów, niższe nagrody pieniężne i ogólnie uwaga jest zwracana na skoczkinie w znacznie mniejszym stopniu„. Sama dokłada wszelkich starań, by kobiety były traktowane lepiej na wymienionych płaszczyznach. Jak sama stwierdziła, skoki Pań mogą cieszyć się ogromnym zainteresowaniem wśród kibiców, jeśli tylko dostaną szansę na pokazanie się szerszej publiczności.

Sportsmenka w Pucharze Świata po raz ostatni wystąpiła 25 marca 2018 roku w Oberstdorfie. Zajęła wówczas 36. pozycję. Swoje ostatnie skoki oddała w październiku 2019 roku w Bischofshofen . To właśnie po obozie treningowym uświadomiła sobie, że kontuzja pleców jest na tyle poważna, że konieczna będzie operacja.

Mój sukces był napędzany przez moją społeczność, sponsorów, fanów, przyjaciół i rodzinę. Dziękuję niesamowitym ludziom, którzy sprawili, że to wszystko było możliwe” – kończy swój wpis. Jej kariera, mimo że przepełniona kontuzjami i bólem była, jak sama podkreśliła „spełnieniem marzeń”. 26-latka w krótkim czasie osiągnęła wiele. Oprócz Kryształowej Kuli, złota Mistrzostw Świata i 13 zwycięstw w Pucharze Świata, na podium zameldowała się jeszcze dwanaście razy. Łącznie aż dwadzieścia pięć razy kończyła rywalizację w czołowej trójce. Jej przygoda ze skokami narciarskimi się zakończyła, jednak gdy jedne drzwi się zamykają, drugie się otwierają, dając ogrom możliwości.

 

Maria Chenczke,
źródło: Instagram / informacja własna

 

Podziel się:

Dodaj komentarz